Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie

Ligi polskie | 2013-11-03 10:19:16 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: ruchchorzow.com.pl

Zmarł Gerard Cieślik

Z ogromnym żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci wielkiej ikony Ruchu, pana Gerarda Cieślika. Odszedł dziś rano, w otoczeniu rodziny i przyjaciół, w chorzowskim szpitalu przy ulicy Strzelców Bytomskich. Miał 86 lat. „Niebieska” rodzina okryła się wielką żałobą.

Gerard Cieślik od początku piłkarskiego życia związany był z chorzowskim Ruchem. Przez 14 lat w barwach „Niebieskich” rozegrał aż 249 meczów w których zdobył 178 bramek. Był najlepszym strzelcem w dziejach klubu, wyprzedzając m.in.. swoich idoli z dzieciństwa – Teodora Peterka i Ernesta Wilimowskiego. 168 ligowych trafień plasuje Go na trzecim miejscu wśród najskuteczniejszych graczy w historii polskiej Ekstraklasy. Swoimi bramkami wydatni e przyczyniał się m.in. do trzykrotnego zdobycia Mistrzostwa Polski przez Ruch (1951,52,53), oraz Pucharu Polski (1951). Karierę zakończył w 1959 roku meczem z Wisłą Kraków.

Urodził się niecałe 200 metrów od historycznego boiska „Niebieskich” „na Kalinie”. Mały Gerard Cieślik był „skazany” na Ruch. – Zrobiłem sobie piłkę ze szmat, damskich pończoch i skarpet. Była bardzo dobra, odbijała się nawet na wysokość półtora metra, ale oczywiście marzyłem o piłce skórzanej. Kiedy podawałem piłki zza bramki w czasie treningu pierwszej drużyny, starałem się trafić w poprzeczkę aby móc jeszcze raz kopnąć. W 1939 roku kierownik drużyny trampkarzy, Pan Gorol powiedział mi, że jeśli strzelę gola z rzutu karnego zostanę przyjęty do Ruchu. Poszczęściło się i ostatnie miesiące przed wojną trenowałem w zespole trampkarzy „Niebieskich” – wspominał w książce Andrzeja Gowarzewskiego i Joachima Waloszka legendarny „Gienek”.

Po wojnie to Cieślik stał się idolem młodych Ślązaków. Otrzymywał kolejne, korzystne – nie tylko finansowo - propozycje zmiany klubowych barw również zza granicy, ale nigdy nie zamierzał zostawić swojego ukochanego Ruchu. – Tu w Chorzowie miałem rodzinę, dom, przyjaciół. Nigdy nie wyobrażałem sobie życia gdzie indziej – wspominał później. Często opowiadał, jak trudno było się „wykręcić” z przenosin do warszawskiej Legii, gdy sprawa jego prośby o pozostanie przy Cichej ważyła się wśród najwyższych władz wojskowych i politycznych w kraju!

W 1947 roku zadebiutował w reprezentacji Polski, dla której zagrał w sumie 45 meczów i strzelił 27 goli. Grał między innymi na Igrzyskach Olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku. Jest jedynym zawodnikiem w Klubie Wybitnego Reprezentanta, który nie rozegrał wymaganych 60 oficjalnych spotkań w kadrze, ale za wspaniałe zasługi dla polskiego futbolu został przyjęty do tego szacownego grona najwybitniejszych piłkarzy w kraju.

Legendą stały się jego dwa gole wbite na Stadionie Śląskim w 1957 roku reprezentacji Związku Radzieckiego i jej bramkarzowi – słynnemu Lwu Jaszynowi. Po tamtym meczu Cieślika, zniesionego z boiska na rękach rozentuzjazmowanego tłumu, kochała cała Polska, nie tylko ta piłkarska.

Po zawieszeniu piłkarskich butów „na kołku” nie rozstał się z Ruchem. Był jego trenerem, szkolił młodzież, szukał swoich utalentowanych następców. Został członkiem zarządu i Honorowym Prezesem Klubu.

W 1999 roku Gerard Cieślik został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Do końca starał się być na każdym meczu Ruchu przy Cichej, ciesząc się z każdego sukcesu „Niebieskich” i przeżywając ich każdą porażkę. W ostatnich latach z powodów zdrowotnych zdarzało się, że mecze oglądał w swoim domu. - Ciągle staram się chodzić na mecze mojej ukochanej drużyny, ale jak są późno, to wolę je oglądać w telewizji. Zresztą w domu czuję się, jakbym był na Cichej. Otacza mnie całe mnóstwo pamiątek. Mam takie zdjęcie zespołu Ruchu zrobione tuż po wojnie. Tak sobie je oglądam i widzę, że z tej ekipy już tylko ja chodzę po tym świecie. Wszyscy moi koledzy poszli do nieba – mówił w jednym ze swoich ostatnich wywiadów.

Rodzinie, przyjaciołom i wszystkim sympatykom Ruchu składamy najszczersze wyrazy współczucia.

ruchchorzow.com.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane