Ligi polskie | 2012-11-10 14:38:45 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: KKSLECH.com
Pod koniec czerwca zakończyły się piłkarskie Mistrzostwa Europy, ale represje wobec fanatyków cały czas są tak samo duże jak przed Euro organizowanym przez władze UEFA. Ponadto nieprzychylne kibicom media nadal drążą temat „kiboli”, a Ekstraklasa SA w ostatnim czasie mocno rozpędziła się z karami i prowadzi swoją nagonkę na fanatyków.
W ostatnich kilku tygodniach działania spółki zarządzającej ligą stają się jednak coraz bardziej widoczne i najwyraźniej mają na celu spowodowanie, aby fanatycy wynieśli się ze stadionów a wraz z nimi pirotechnika, fany, flagi, sektorówki, wszelkie oprawy oraz zniknął doping. Od niedawna Ekstraklasa SA nieprzychylna jest też temu, by kibice jeździli na wyjazdy. Niegdyś za piro na kluby były nakładane tylko kary finansowe, a teraz zakazuje się zorganizowanych wyjazdów czy zamyka poszczególne trybuny i sektory gości.
Takie działanie zapoczątkował wojewoda mazowiecki, a pozostali z innych rejonów kraju zamiast pomyśleć regularnie kopiują i zamierzają kopiować jego pomysły. W obecnych czasach wystarczy niewielka ilość pirotechniki do tego, aby wojewoda w danym województwie zamknął stadion bądź jego część i tym samym próbował wypędzić fanatyków ze stadionu. W Polsce część ludzi wciąż żyje bowiem Euro i chce wprowadzić na trybuny mało fanatyczną atmosferę stworzoną w czasie mistrzostw głównie przez przypadkowe osoby czy będących często pod wpływem alkoholu Irlandczyków.
Nie wszyscy w kraju zdążyli się jednak oswoić z myślą, że Euro dobiegło już końca, a zagraniczni goście wyjechali. Nagonkę na fanatyków co jakiś czas prowadzą także niektóre media tęskniące za atmosferą komercyjnej imprezy, która odbyła się w czerwcu. W ostatnich dniach szczególnie aktywny pod tym względem jest „Fakt”. Najpierw dziennikarze tej gazety napisali artykuł pod tytułem: „Filipiak toleruje bandziorów”, gdyż prezes Cracovii nie skrytykował oprawy, a wkrótce potem opublikowali tekst w którym napisali m.in. że przez oprawy i race polskie kluby mają być wyrzucone z pucharów.
Ponadto nieprzychylne kibicom media, które na polskich stadionach chciałyby wprowadzić angielski styl, czyli siedzenie przez 90 minut twierdzą, iż Polska pod względem kibiców jest na szarym końcu i UEFA nas obserwuje. Są to oczywiście kompletne bzdury, ponieważ pirotechnika regularnie pojawia się w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy i klubów występujących w tych rozgrywkach nikt z pucharów nie chce wyrzucać. Szczególnie dużo środków pirotechnicznych odpalanych jest podczas spotkań LE, gdzie jest czym się zachwycać średnio na co drugim stadionie o czym dobrze wiedzą osoby regularnie czytające nasze tradycyjne raporty kibicowskie.
Mimo więc kar nakładanych przez UEFA pirotechnika na europejskich stadionach była, jest i zawsze będzie, bo bez niej wiele widowisk traci na atrakcyjności. Tego najwyraźniej nie wiedzą na razie władze Ekstraklasy SA, które ostatnimi działaniami nie tyle co chcą wypędzić fanatyków ze stadionów co po prostu strzelają sobie w kolano. Polska to nie Anglia i ludzie w większej części nie przychodzą na stadiony dlatego, że chcą oglądać piłkarzy, przeciętne widowiska i średni poziom. Bez fanatyków frekwencja na poszczególnych stadionach od razu spada i są na to przykłady.
Najlepszym jest część zeszłej jesieni na stadionie Lecha Poznań czy obecna sytuacja na obiekcie Legii Warszawa, której niedawny mecz z Piastem Gliwice obejrzało poniżej 10 tysięcy widzów. Jakby tego było mało, od początku sezonu protest prowadzą fani Jagi oraz Widzewa, zatem na domowych meczach tych drużyn nie ma zorganizowanego dopingu, a frekwencja także jest dużo niższa niż wcześniej. Frekwencji na ekstraklasowych stadionach nie budują też wspomniane wcześniej zakazy wyjazdowe, które w ostatnim czasie bardzo mocno się nasiliły.
Ekstraklasa traci więc na braku fanatyków, natomiast władze spółki Ekstraklasa SA nie realizują hasła głównego sponsora ligi, firmy T-Mobile. Hasło brzmi bowiem „kibicowanie jest dla wszystkich”, ale po ostatnich, wzmożonych karach Ekstraklasy SA ten slogan nie do końca jest prawdziwy, ponieważ władze spółki najwyraźniej chcą na stadionach tylko angielskich kibiców. W całej, niezbyt dobrej i na dodatek pogarszającej się sytuacji w której widowiska przez brak na stadionach prawdziwych kibiców są coraz bardziej nudne jest małe światełko w tunelu.
Spadającą frekwencję i ciche trybuny na niektórych obiektach najwyraźniej zauważyły już nowe władze PZPN-u, które m.in. na temat pirotechniki oraz fanatyków mają trochę inne zdanie aniżeli wiecznie nadgorliwa Ekstraklasa SA. We wtorek w Kielcach odbyła się XII Międzynarodowa Konferencja „Bezpieczny Stadion” zorganizowana przez PZPN i Targi Kielce. Podczas niej wiceprezes PZPN-u, Roman Kosecki przyznał, że ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych jest zła i trzeba ją dostosować do warunków panujących w Polsce. Tym samym PZPN będzie chciał wprowadzić poprawki do ustawy i na tym mają skorzystać najwierniejsi i najzagorzalsi fani.
Władze PZPN-u chcą bowiem przyciągnąć na stadion wszystkich kibiców, a fanatykom wydzielić na stadionach miejsca bez krzesełek, czyli stojące oraz zezwolić ultrasom stosować podczas meczów tzw. „lekką pirotechnikę”. W ten sposób race byłyby legalne, a kluby nie byłyby karane. Warto również dodać, że pirotechnika w pełni legalnie jest używana na stadionach np. w Danii i Norwegii. Na Bałkanach natomiast, rozświetlony jest każdy prestiżowy mecz i tak samo jest w Grecji. O tym, jakie represje na fanatyków i czy w ogóle są stosowane w innych państwach napiszemy w jednym z przyszłych artykułów na ten temat. Sprawie legalizacji piro w Polsce też będziemy się jeszcze nieraz przyglądać.
Najefektowniejsze oprawy ultrasów Kolejorza przedstawione na Bułgarskiej w ostatnich latach:
KKSLECH.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.