I Liga | 2019-10-28 12:21:44 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: inf. prasowa
Są rzeczy ważne i ważniejsze - w Radomiu do tej pierwszej i jednocześnie drugiej kategorii należy Radomiak. Klub, który po latach tułania się po niższych ligach wrócił tam, gdzie niegdyś regularnie występował. Obserwując to, co dzieje się wokół "Zielonych", można dojść do jednego wniosku: tęsknota za piłką i miłość do Radomiaka jest w tym ponad 200-tysięcznym mieście wielka.
Historia pokazuje, że Radomiak zalicza się do stałych bywalców 1 ligi. Obecny sezon jest 21. sezonem występów radomian na drugim szczeblu rozgrywkowym. W latach 1977-1984 "Zieloni" nieprzerwanie występowali w 1 lidze (wówczas rozgrywki istniały pod nazwą: 2 liga). W sezonie 1984/85 znaleźli się w ekstraklasie, w której spędzili rok, następnie do sezonu 1988/89 rywalizowali na pierwszoligowym froncie. Koniec lat 80-tych i początek 90-tych to trzecia klasa rozgrywkowa i druga. W późniejszym czasie na dwa sezony (2004/05 oraz 2005/06) udało się jeszcze wrócić Radomiakowi do 1 ligi. Kolejny rozdział tej historii piłkarze Radomiaka dopisują dopiero teraz.
A skoro o historii mowa, to nieodłączną jej częścią klubu z Radomia jest Zdzisława Radulski. Mimo 82 lat nadal kipi energią. Jego muskularna sylwetka wskazuje, że mamy do czynienia z byłym sportowcem. Bez wątpienia, świeżości umysłu i zdolności kojarzenia faktów może mu pozazdrościć niejedna duża młodsza osoba. Przez te wszystkie lata pan Zdzisław zaskarbił sobie sympatię lokalnej społeczności, bo to sportowa ikona miasta. Zaczynał jako bokser, był kulturystą, nauczycielem pływania, szkolił ratowników. Kiedy skończył Akademię Wychowania Fizycznego i Sportu w Warszawie, zajął się przygotowaniem motorycznym oraz odnową zawodników Radomiaka. Z racji skutecznych metod treningu mentalnego został nazwany "trenerem dusz". W świadomości wszystkich to jednak hrabia Radulski.
- Na AWF-ie studiowałem z Heniem Kasperczakiem, Januszem Gortatem, ojcem Marcina. Na pierwszym roku był z nami Grzegorz Lato. W tamtym czasie coraz bardziej się wgłębiałem w kwestię masaży. Kiedyś różnych prac się imałem. Byłem starszym ekonomistą w dziale głównego energetyka. Remonty bieżące, kapitalne urządzeń energetycznych - tym się zajmowałem. Jak mój szef inżynier Kalabry - dobry siatkarz, piłkarz - został trenerem, wiedząc, że się interesuję sportem, zwrócił się do mnie: "Zdzisiu, przyjdziesz i będziesz się zajmował sprawami fizycznymi u piłkarzy". tak już zostałem. To mój 61 rok w Radomiaku - mówi Radulski.
- Mówią nawet, że jestem matką, ojcem wszystkich piłkarzy. Gdy zmarła żona było mi bardzo ciężko. Musiałem nauczyć się domowych obowiązków. Trzeba było wychować dwie córki. Udało mi godzić domowe zajęcia z pomocą piłkarzom. Przecież oni się nie mogli obejść beze mnie, a ja bez nich. Wtedy brakowało pieniędzy, otworzyłem więc prywatny gabinet masaży kręgosłupa. I w tym się wyspecjalizowałem. Ludzie przyjeżdżali z całej Europy, stali na schodach w kolejce. Dobrą markę sobie wyrobiłem. W Radomiaku jest nas dziś trzech od przygotowania fizycznego. Ci dwaj to moi uczniowie ze szkoły medycznej. 23 lata tam uczyłem. Gdy w klubie się nie przelewało, to przychodziłem z 30 kanapkami, które sam robiłem i dzieliłem się z zawodnikami. Teraz przy okazji wyjazdów zaopatruję się w półtora kilograma kabanosów, w pęczki pięknych rzodkiewek. Myję, chowam do lodówki i pakuję chłopakom na wyjazd. Po pucharowym spotkaniu w Toruniu trochę tego zostało, więc przyniosłem nazajutrz przed treningiem - mówi dodaje pan Zdzisław.
Nie ma krzty przesady w tym, że człowiek, który "leczył" duszę sportowców, to jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w Radomiu. Identyczna sprawa wygląda z Leandro Rossi Pereirą. Niedługo 30-letni Brazylijczyk rozegra spotkanie numer 200 w barwach "Zielonych". - 27 lutego minie osiem lat jak gram w Radomiaku. Moje serce w dużej części jest zielone. Nauczyłem się kochać Radomiaka. Przedłużyłem kontrakt i mam nadzieję, że zostanę w klubie do końca piłkarskiego życia - jasno stawia sprawę Leandro, twarz i kapitan zespołu.
- Leo to mój ulubieniec - puszcza oko Radulski. - Całe miasto lubi Leo. Gdy schodzi na zmianę to dostaje owację na stojąco. Zaadaptował się u nas, jest nieodłączną częścią Radomiaka - dodaje hrabia Radomia, na co siedzący obok Brazylijczyk tylko się uśmiecha.
- Pan hrabia legenda! Traktuję go jak członka rodziny. To człowiek bardzo ważny dla całej radomskiej społeczności. Zawsze jest z nami w dobrych i złych chwilach - podkreśla Leandro.
Oddajmy głos kibicom. - Fajnie, że mamy tak rozpoznawalne ikony klubu. Do legend zaliczyłbym również Marcina Rosłańca, niegdyś bardzo dobry zawodnik Radomiaka. Każda z tych osób tworzy pozytywną atmosferę naszego klubu - przekonuje Paweł.
Pozytywnym zjawiskiem na trybunach Stadionie Miejskiego w Radomiu, gdzie swoje mecze w Fortuna 1 Lidze rozgrywa Radomiak, jest widok wielu kibiców przyodzianych w barwy swojej drużyny. Szalik, koszulka są podstawą ubioru.
Beniaminek Fortuna 1 Ligi może pochwalić się bardzo dobrą frekwencją. Spotkania zespołu Dariusza Banasika regularnie przyciągają na stadion blisko cztery tysięcy fanów. Nie inaczej było w sobotnim pojedynku z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. - Kibicuje Radomiakowi od 50 lat, sam mam 58 lat. Myślę, że w pewnym sensie Radomiak to radomski styl życia. Serce się raduje, gdy widzę tylu kibiców. Takie miasto jak Radom musi mieć poważną piłkę. 1 liga to za mało! - nie ma wątpliwości starszy stażem sympatyk "Zielonych".
Boom na Radomiaka jest duży. To z jednej strony efekt awansu, a z drugiej trzynastu lat oczekiwań na 1. Ligę. - Radość z awansu była wielka, ale każdemu takiemu wydarzeniu towarzyszy feta, niezależnie czy to 1., czy 2. Liga. Myślę, że Radom zasługuje na 1. Ligę, a nawet na Ekstraklasę... Dzięki koszulce, którą noszę, wiem, że w moich żyłach płynie zielono-biała krew. Radomiak to nie tylko duma Radomia, co okręgu radomskiego. Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy na słowo Radomiak, to: Struga 63, czyli nasz dom - przekonuje kibic Paweł.
Na stadionie przy Struga 63 trwają właśnie prace związane z przebudową obiektu. - Pół roku po moim przyjściu graliśmy w obecnej 2 lidze. Dwa sezony, następnie spadek, powrót do 2 ligi. Kilka lat męczyliśmy się w niej. Wreszcie doczekaliśmy się 1 ligi. Radomiak się rozwija, każdy z nas czeka na nowy stadion. Ludzie tutaj bardzo żyją wynikami Radomiaka. Po wygranym meczu, wychodząc na miasto, jesteśmy w centrum uwagi. Wszyscy chcą przybić piątkę. Mamy szansę awansować wyżej. Musimy być jednak ostrożni... wiemy bowiem jaka jest piłka. Robimy swoje - podkreśla Leandro.
Radulski: - Mamy w ekstraklasie siatkówkę kobiecą i męską oraz męską koszykówkę. Czas żeby piłkarze się dostosowali.
- Na co dzień spotykam się z tym jacy jesteśmy rozpoznawalni. W Radomiu jest taka fajna ulica Żeromskiego. Nie da się po niej spacerować normalnie, by ktoś nie podszedł, czegoś nie powiedział. Teraz, gdy mamy wyniki, to w ogóle wszystko się mocno napędza. Tak myślę, że jakbyśmy dysponowali stadionem o pojemności dziesięć tysięcy to tyle by przychodziło. Cieszę się, że udało nam się wspólnie zrobić coś dla Radomiaka. Ostatnio byłem na kolacji z prezydentem Radomia, który sam jest kibicem Radomiaka. Mówił, że nie pamięta tak mocnej drużyny Radomiaka. Dobrze gramy w piłkę, to jest budujące. Mi Radomiak przede wszystkim kojarzy się z sukcesem - zaznacza trener Banasik.
Sukcesywnie "Zieloni" pną się w ligowej hierarchii. Entuzjazm, emocje, jakie towarzyszą "Warchołom" dają gwarancję, że piłka i Radomiak będą w Radomiu mieć się dobrze.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.