I Liga | 2010-09-26 19:00:00 | Nadesłał: Kamil Bernat | Źrodlo: inf.własna
Podbeskidzie Bielsko Biała pokonało w Szczecinie tamtejszą Pogoń 3-1. Bramki dla zwycięzców zdobyli: dwie Róbert Demjan oraz Adam Cieśliński, a honorowe trafienie dla Portowców zdobył Marcin Dymkowski.
Goście znakomicie rozpoczęli spotkanie. Już w 3 minucie Zawadzki do spółki z Parzym nie powstrzymali zawodnika Górali, który dośrodkował w pole karne na 5 metr do Cieślińskiego, a ten niepilnowany pokonał Radosława Janukiewicza. Nie minęło jeszcze 10 minut meczu, a Pogoń przegrywała już 0-2. Bramkarz gospodarzy zdołał jeszcze obronić strzał z bliska, jednak przy dobitce Demjana nie miał już szans. Duma Pomorza próbowała nawiązać kontakt, w postaci zdobycia bramki, ale na chęciach tylko pozostało. Pogoń grała bez pomysłu. Dochodzili do 60 metra, a następnie podawali pod nogi przeciwników lub wycofywali piłkę do obrony. W 30 minucie piekielnie mocno uderzył z 30 metrów Ziajka, ale piłkę minęła minimalnie poprzeczkę. W 35 minucie pierwszą okazję bramkową mieli Portowcy. Prędota dośrodkował płasko na 5 metr, ale Moskalewicza uprzedził bramkarz Górali, Zajac.
Pięć minut później piłkę po błędzie Nowaka przejął Damian Chwiel, uderzył z 18 metrów, ale wysoko nad bramką. W ostatniej minucie pierwszej połowy Janukiewicz uchronił swój zespół od utraty trzeciej bramki. Po rzucie rożnym głową uderzał Demjan, ale wspomniany bramkarz przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Podopiecznych Macieja Stolarczyka udających się do szatni żegnały gwizdy niezadowolonych kibiców. Trudno im się dziwić, bo pierwsze 45 minut szczecinianie zagrali bez pomysłu, walki, dając sobie łatwo strzelić dwie bramki na własnym terenie.
W drugiej części gry nie zobaczyliśmy w drużynie Pogoni Zawadzkiego oraz Rogalskiego, a ich miejsce zajęli Bojarski i Pietruszka. I już dwie minuty po wznowieniu gry, właśnie „Bojar” zagrywał z prawego skrzydła na 5 metr pola karnego do Prędoty, ale szybszy był bramkarz. Minutę później Prędota przechwycił piłkę w środkowej części boiska, przebiegł kawałek i uderzył bardzo mocno z 18 metrów, jednak minimalnie niecelnie. W 52 minucie mieliśmy jedną z kilku kontrowersyjnych sytuacji, które wydarzyły się w Szczecinie. Ława naciskał Zajacka, który wybijając piłkę trafił w pomocnika Pogoni, ale gdy ten próbował dojść do tej piłki, bramkarz gości przytrzymywał go. Gwizdek sędziego Szreka milczał. Cztery minuty później wejście smoka mógł mieć wprowadzony chwilę prędzej Marcin Klatt. Prędota dośrodkował z prawej strony na długi słupek, Klatt uderzył głową, ale instynktownie futbolówkę odbił bramkarz Podbeskidzia. W 59 minucie wzorowy kontratak wyprowadzili goście. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby zawodnik Górali trafił w sytuacji sam na sam w światło bramki, a nie w słupek. W 65 minucie znów pachniało bramką dla podopiecznych Roberta Kasperczyka. Z 16 mocno uderzał bielszczanin, ale dobrze spisał się Janukiewicz, parując ten strzał. W 71 minucie znowu gorąco zrobiło się na boisku. Bojarski wbiegł w pole karne, dośrodkował i wydawało się, ze piłka trafiła w rękę obrońcy Podbeskidzia, jednak arbiter był innego zdania. Cztery minuty później karny już był, tym razem sędzia z Kielc dostrzegł zagranie ręką obrońcy i wskazał na wapno. Jest piłkarskie powiedzenie, że karny to nie bramka i przekonał się o tym Moskalewicz. Jedenastkę i dobitkę obronił Zajac. W 84 minucie nareszcie padł gol dla MKS-u. Rzut rożny wykonywał Bartosz Ława, piłka spadła na głowę Dymkowskiego, a następnie wpadła do bramki. Kiedy jeszcze liczono na cud w Szczecinie, że w ciągu 6 minut padnie gol dla Pogoni na wagę remisu, bramka padła, ale dla gości pieczętując zdobycie 3 punktów na gorącym terenie. W środowej części boiska piłkę stracił Klatt, nastąpiła kontra Podbeskidzia, piłka trafiła do Demjana, ten minął Janukiewicza i wbił piłkę do pustej bramki ustalając wynik na 1-3.
Po tym zwycięstwie Podbeskidzie pozostało niepokonanym liderem rozgrywek z dorobkiem 23 punktów. Od Pogoni liczono więcej. Grali na własnym boisku, ale jeżeli rozgrywa się tak tragiczną pierwszą połowę, tracąc dwie bramki na samym początku i nic nie oferując w ofensywie to nie można na wiele liczyć. Czołówka odskakuje Portowcom i trzeba teraz nie tylko liczyć na siebie, ale także spoglądać na wyniki rywali.
Pogoń Szczecin 1-3 Podbeskidzie Bielsko-Biała
Marcin Dymkowski 83 - Adam Cieśliński 3, Róbert Demjan 8, 90
Pogoń: Radosław Janukiewicz - Tomasz Parzy (56 Marcin Klatt), Marcin Nowak, Marcin Dymkowski, Łukasz Matuszczyk - Piotr Prędota, Dariusz Zawadzki (46 Marcin Bojarski), Maksymilian Rogalski (46 Przemysław Pietruszka), Bartosz Ława, Robert Kolendowicz - Olgierd Moskalewicz
Podbeskidzie: Richard Zajac - Sławomir Cienciała, Jacek Broniewicz, Juraj Dančík, Michał Osiński - Maciej Rogalski, Piotr Koman, Damian Chmiel (90 Łukasz Matusiak), Sebastian Ziajka (78 Piotr Malinowski) - Adam Cieśliński (60 Sylwester Patejuk), Róbert Demjan
żółte kartki: Ława, Pietruszka, Bojarski - Zajac
sędziował: Marcin Szrek (Kielce)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.