Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » I Liga

I Liga | 2010-03-07 23:02:23 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: widzewiak.pl

Wypowiedzi po Derbach Łodzi

Fot.: Artur Starz

Oto co mieli do powiedzenia po zakończeniu meczu ŁKS - Widzew trenerzy i piłkarze obu zespołów.

Paweł Janas (trener Widzewa): "Bardzo chciałbym podziękować chłopcom za to wysokie zwycięstwo. Dobrze, że do przerwy wyszliśmy na prowadzenie, bo inaczej na pewno później byłoby ciężko. Roszady w defensywie i wprowadzenie Łukasza Brozia do pomocy, to efekt obserwacji podczas zgrupowań przed rundą rewanżową. Do Macieja Mielcarza nie mam większych pretensji za poziom gry, ani za wybicia piłki z popularnej piątki. Maciek zagrał wcześniej tylko półtora meczu: pół z Koroną Kielce i cały ze Statem Otwock."

Grzegorz Wesołowski (trener ŁKS): "Widzew bezlitośnie wykorzystał wszystkie błędy, które popełniliśmy. Straciliśmy gole w najmniej oczekiwanym momencie. Te bramki do szani ustawiły mecz, a szkoda, bo po zdobyciu prowadzenia, myślałem, że już ta gra zaczyna się nam układać. Uważam, że zrobiliśmy wszystko, żeby jak najlepiej wypaść w tym meczu, ale Widzew bezlitośnie wykorzystał nasze błędy. (...) Odnośnie kwestii mojej wypowiedzi o Marcinie Robaku, to chcę zdementować, to co ukazało się w prasie. Nie mówiłem, że Robak to słaby lub przeciętny zawodnik. Dziennikarz w niewłaściwy sposób umieścił sens tej wypowiedzi. Uważam, że Marcin Robak to bardzo dobry piłkarz. (...) Nie sądzę, żebyśmy byli źle przygotowani fizycznie, po prostu Widzew był od nas lepszy. Dopiero w końcówce kilku zawodników osłabło. W drugiej połowie graliśmy dużo długich piłek na Łukasza Gikiewicza, bo widzieliśmy, że skrzydłami będzie trudno nam się przedrzeć."

Marcin Robak (piłkarz Widzewa): "Najważniiejsze, że potrafiliśmy się podnieść po tym, jak ŁKS uzyskał prowadzenie i doprowadziliśmy do wysokiej wygranej. Trochę dla mnie śmieszne było to, że w spotkaniu podwyższonego ryzyka, nawet nie mogliśmy swobodnie przejść z autokaru do szatni. Zawiodła organizacja. Aż dziwne, że żadnemu zawodnikowi nic się nie stało, bo kibice ŁKS byli bardzo blisko nas. Zabezpieczenie na stadionie ŁKS jest kiepskie. Po tym, jak rozprysła się butelka na murawie boiska, powiedziałem sędziemu, że jest niebezpiecznie, ale on tylko odparł, że nie ma czasu i gramy dalej. Jeśli chodzi o komentarz trenera Grzegorza Wesołowskiego do mojej osoby, to ja po prostu wolę się czuć silniejszy po meczu."

Łukasz Gikiewicz (piłkarz ŁKS): "W nogach czujemy ten mecz, a już w końcówce Widzew był jednak od nas zdecydowanie szybszy. Wiedzieliśmy, jak zagra przeciwnik. Jednak do 30 minuty wszystko układało się po naszej myśli. Później niestety daliśmy się zaskoczyć i popełniliśmy dużo prostych błędów w defensywie.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane