I Liga | 2008-05-01 12:59:09 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: TS Podbeskidzie
W Gdańsku spotkały się dwa najlepsze zespoły rundy wiosennej obecnego sezonu. Lider rozgrywek – Lechia była faworytem w konfrontacji z Podbeskidziem. Podopieczni Dariusza Kubickiego nie przegrali na własnym stadionie od 26 sierpnia. Od tego czasu gdańszczanie wszystkie mecze u siebie wygrywali. Bielszczanie nie przegrali od 7 spotkań, w końcu udało się również wygrać na wyjeździe – dwa tygodnie temu w Opolu. Jednak tym razem rywal był znacznie trudniejszy. A potwierdziły to już pierwsze minuty meczu.
Lechici wyszli na boisko z 10 minutowym opóźnieniem, dodatkowo ubrani w koszulki symbolizujące różne kolory skóry. Były to działania mające na celu likwidację rasistowskich incydentów na meczach zielono-białych. Już pierwsza akcja przyniosła gospodarzom gola. W 3 minucie po dośrodkowaniu z prawej strony boiska piłkę głową skierował Andrzej Rybski. Nie da się ukryć, że zawodnik Lechii ma patent na Podbeskidzie. Kiedyś strzelał nam bramki grając w Widzewie Łódź, czy też Polonii Bytom. Bielszczanie jednak szybko ocknęli się i rzucili do odrabiania strat. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 15 minucie ładnym strzałem z narożnika pola karnego popisał się Paweł Żmudziński wyrównując stan meczu. „Górale” osiągnęli przewagę, starali się atakować bramkę Pawła Kapsy, ale bez efektu. Lechici też mieli swoje szanse, jednak połowa ostatecznie zakończyła się remisem.
Nikt nie spodziewał się, że dobrze grające dziś Podbeskidzie zostanie aż tak podręcznikowo wypunktowane przez rywali w drugiej połowie. O ile w 55 minucie znany bielskim kibicom Piotr Cetnarowicz pokonał Łukasza Merdę po składnej akcji całego zespołu, o tyle kolejne bramki dla Lechii to mordercze kontry. Następne minuty jeszcze bardziej wstrząsnęły naszym zespołem. W ciągu trzech minut straciliśmy dwie bramki po dwóch kontrach perfekcyjnie wykończonych przez Pawła Buzałę. Była to pierwsza sytuacja w tym sezonie, gdy Łukasz Merda został pokonany czterokrotnie. Bielszczanie nie złożyli jednak broni. Na boisku pojawił się Krzysztof Zaremba oraz Martin Matus. I właśnie ten pierwszy poderwał do walki „Górali” wykorzystując błąd obrony Lechii i strzelając gola na 4:2. Niestety do ostatniego gwizdka sędziego mądrze grający lider nie pozwolił bielszczanom na zbyt wiele i rezultat nie uległ już zmianie.
Lechia Gdańsk zrobiła kolejny wielki krok w kierunku Orange Ekstraklasy, przerywając tym samym serię 7 meczów bez porażki Podbeskidzia.
Lechia Gdańsk Podbeskidzie B-B 4:2
Bramki:
1:0 Rybski (3 min.)
1:1 Żmudziński (15 min.)
2:1 Cetnarowicz (55 min.)
3:1 Buzała (60 min.)
4:1 Buzała (63 min.)
4:2 Zaremba (70 min.)
Sędzia: Radosław Trochimiuk (Ciechanów).
Widzów: 9 000.
Lechia: Kapsa - Pęczak, Wołąkiewicz, Manuszewski(k), Kosznik, Rybski (Kalkowski 79'), Trałka, Miklosik, Cetnarowicz (Speicher 87.), Buzała (Piątek 90'), Rogalski
Podbeskidzie: Merda - Cienciała, Szmatiuk, Hirsz, Dancik - Sacha (Zaremba 59'), Jarosz, Kołodziej (Matus 67'), Żmudziński - Świerblewski, Chrapek (Pater 75').
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.