Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » I Liga

I Liga | 2009-12-13 16:18:01 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: widzewiak.pl

S. Cacek: "Alibi kosztem Widzewa i kibiców"

Fot.: Dawid Ćmielewski

Do tej pory Widzew w żaden sposób nie odniósł się do propozycji prezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego, żeby miasto na okres jednego roku dokapitalizowało widzewski klub kwotą jednego miliona złotych. Wiemy już jednak, że właściciel Widzewa nie jest tą propozycją zainteresowany.

Sylwester Cacek: - Pan prezydent Tomaszewski zachował się bardzo nieelegancko wobec mnie i Widzewa. Nie życzę sobie, żeby politycy w jakikolwiek sposób wykorzystywali Widzew w politycznej walce. Tylko w taki sposób można odebrać ogłaszanie na konferencji prasowej deklaracji kupienia akcji w Widzewie bez konsultacji ze mną. Po dwóch latach w Widzewie i wspólnych uściskach dłoni na stadionie, nie jestem chyba na tyle anonimowy, by prezydent nie mógł skontaktować się wcześniej ze mną w tej sprawie. Cóż, po tym, co się wydarzyło, propozycję miasta mogę odebrać tylko jako próbę stworzenia sobie alibi kosztem Widzewa i kibiców, tak by prezydent mógł potem powiedzieć: "Ja chciałem traktować Widzew na równych zasadach, tylko Widzew nie chciał".

- Czy to znaczy, że Widzew nie przyjmuje oferty miasta?
- Dokładnie tak. Widzew jest klubem apolitycznym i nie pozwolę na to, żeby został użyty jako narzędzie w walce wyborczej. Jeśli ktoś chce zbijać polityczny kapitał na ŁKS, to Widzewowi nic do tego, ale wplątanie Widzewa w tą walkę to zagrywka poniżej pasa, a ja lubię przejrzyste zasady i grę fair. Natomiast jeżeli ktoś chce współpracować to zawsze jest to możliwe, ale w poważny sposób. Nie mówię już o tym, że taki pomysł miasta mógłby zostać nominowany do nagrody "absurdu roku". Wyobraźmy sobie, że zdecydowałbym się na przyjęcie tej oferty. Za chwilę może się okazać, że władze miasta posunęły się o krok za daleko i że polityczne rozgrywki pogrążą plan ratowania ŁKS. W końcu inne łódzkie kluby też mogą chcieć skorzystać z takiej pomocy, jaką miasto proponuje Widzewowi. I w sumie dlaczego nie? Jak wszystkim, to wszystkim. Tyle tylko, że z zasadą każdemu po równo skończyliśmy w Polsce już w 1989 roku, wraz ze zmianą systemu. Dlatego obecnie oczekujemy od miasta współpracy w oparciu o przejrzyste zasady i wynagradzania za pracowitość i zmierzoną efektywność, a nie po prostu dlatego, że jesteśmy.

- Kibice Widzewa bardzo ostro zareagowali na chęć pomocy ŁKS przez miasto. Czy pan również uważa, że miasto nie powinno wspierać ŁKS?
- Powiem szczerze, że trochę zdziwiła mnie reakcja naszych kibiców. Po co zajmować się ŁKS? Naszym wspólnym zadaniem jest budowa Wielkiego Widzewa, a ŁKS to nie nasz problem. Chciałbym zaapelować do kibiców o to, żeby skupili się na wsparciu i budowie Widzewa i niczym innym. Proszę o rozsądek i o to, żeby nie dali się wciągnąć w polityczne gierki, bo wtedy ucierpi na tym Widzew.

- Czyli uważa pan, że miasto powinno pomagać ŁKS?
- Jak najbardziej, miasto powinno już dawno zaangażować się w pomoc temu klubowi. Ale powinno być to poważne zaangażowanie, bo to co słyszę to "kiełbasa wyborcza", a po działaniach, o których czytam, być może za ŁKS będą się ciągnęły takie same problemy, jakie teraz muszę rozwiązywać w Widzewie, a niektórzy będą w tej sprawie musieli stawiać się w prokuraturze.

cały wywiad z właścicielem Widzewa na stronie www.widzewiak.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane