I Liga | 2009-09-17 23:02:15 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna
W najciekawszym spotkaniu tej serii spotkań Pogoń Szczecin ograła na wyjeździe dotychczasowego lidera rozgrywek, Górnika Zabrze 3:1. Na pierwsze miejsce w tabeli awansował Widzew Łódź, który po wygranej z Katowicami ma już 20 punków na koncie.
Łodzianie swój mecz rozegrali jako pierwsi, już we wtorek przed własną publicznością pokonali drużynę GKS-u Katowice 2:1. Wynik zupełnie nie odzwierciedla tego co działo się na boisku. Widzew dominował praktycznie przez całe spotkanie, i gdyby jego napastnicy okazali się bardziej skuteczni łódzką publiczność, jak i samych zawodników ominęłaby nerwowa końcówka. Czerwono- biało- czerwoni już po raz czwarty w tym sezonie nie pozwolili gościom na wywiezienie z al. Piłsudskiego choćby punktu.
Widzewiacy swój mecz wygrali i spokojnie mogli śledzić sytuację na innych stadionach. Na pewno ich oczy zwrócone były w środowy wieczór na Zabrze. Wszak mierzyli się tam jedni z kandydatów do awansu, miejscowy Górnik i szczecińska Pogoń. W tym meczu to goście pierwsi objęli prowadzenie, tuż przed przerwą bramkę dla Portowców zdobył niezawodny Olgierd Moskalewicz. Kiedy w 60 minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Maksymilian Rogalski wydawało się, że wyrównująca bramka dla Górnika to kwestia czasu. Ten scenariusz sprawdził się w 81 minucie, kiedy to do wyrównania doprowadził Damian Gorawski. Do końca meczu pozostawało jeszcze około dziesięciu minut, taki więc licznie zgromadzona publiczność mogła mieć nadzieję że ten mecz Górnikom uda się wygrać. Tymczasem w 87 minucie akcję życia przeprowadził stoper szczecinian Krzysztof Hrymowicz. Przebiegł on z piłką około 70 metrów i pokonał Sebastiana Nowaka. W ostatniej minucie zwycięstwo Pogoni przypieczętował Krzysztof Przytuła. Górnik do tej pory nie zachwycał, ale punkty zdobywał, w środę zagrał równie słabo jak wcześniej, jednak tym razem nie udało się pokonać osłabionego rywala.
Również w kategorii niespodzianki rozpatrywać można wynik pojedynku między poznańską Wartą a Podbeskidziem. Górale jechali do stolicy Wielkopolski uskrzydleni dwoma wygranymi z rzędu, ale tam zostali surowo skarceni przegrywając 1:4. Dwa gole dla Zielonych zdobył Piotr Reiss. Hat-trickiem popisał się natomiast Maciej Tataj, dzięki czemu Dolcan pokonał GKP Gorzów 3:1.
Kolejkę zakończyło czwartkowe spotkanie między ŁKS-em Łódź a Flotą Świnoujście. Goście rozpoczęli ten mecz bardzo dobrze obejmując prowadzenie już w 5 minucie meczu po golu Ferdinanda Chifona. Flota grała bardzo dobrze, nie przeszkodziło w tym nawet wyrzucenie już w 22 minucie meczu jednego z ich zawodników Charlesa Nwaogu. Na gola dla ełkaesiaków trzeba było czekać aż do 65 minuty, wtedy to rzucie rożnym Łukasz Gikiewicz wpakował piłkę do siatki. Gospodarze mogli to spotkanie nawet wygrać, ale w 90 minucie rzutu karnego nie wykorzystał Adrian Świątek. Co ciekawe w poprzednim meczu na al. Unii również wykonywano karnego przy stanie 1:1, ale wtedy to łodzianie mogli mówić o szczęściu ponieważ Bogusław Wyparło obronił „jedenastkę”.
Ze wszystkich spotkaniach tej kolejki goście wygrali tylko jedno (Pogoń w Zabrzu) i padły tylko dwa remisy. W klasyfikacji strzelców prowadzą Marcin Klatt i Maciej Tataj, którzy zdobyli po siedem bramek.
Komplet wyników:
15 września
Widzew Łódź - GKS Katowice 2:1
16 września
Dolcan Ząbki - GKP Gorzów Wlkp. 3:1
Górnik Łęczna - MKS Kluczbork 2:1
Stal Stalowa Wola - Sandecja Nowy Sącz 2:0
Warta Poznań - Podbeskidzie B-B 4:1
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - Wisła Płock 1:1
Górnik Zabrze - Pogoń Szczecin 1:3
Znicz Pruszków - Motor Lublin 2:0
17 września
Łódzki KS - Flota Świnoujście 1:1
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.