I Liga | 2009-08-02 19:55:09 | Nadesłał: Damian Kajzer | Źrodlo: www.ts.podbeskidzie.pl / inf. własna
Po nerwowej przerwie międzysezonowej przyszedł czas na pierwszy mecz Podbeskidzia w sezonie 2009/2010. Bielszczanie zmierzyli się w Nowym Sączu z Sandecją, beniaminkiem I ligi. Jakby na przekór szumnym zapowiedziom z czwartkowej prezentacji drużyny, klub z Bielska-Białej tylko zremisował 1:1.
Wszyscy doskonale pamiętają, że w zeszłym sezonie popularni Górale na wyjazdach radzili sobie zgoła inaczej, niż w meczach rozgrywanych na własnym stadionie. A jak wiadomo, historia lubi się powtarzać.
Od samego początku spotkania warunki na boisku dyktowali gospodarze. Po jednej z akcji ofensywnych w ich wykonaniu, sędzia podyktował rzut karny za faul Pawła Baranowskiego na szarżującym Macieju Bębenku. Do piłki podszedł Wojciech Fabianowski, strzelił bardzo mocno, lecz tylko w słupek bramki strzeżonej przez Łukasza Merdę. Ta sytuacja powinna była wstrząsnąć zawodnikami Podbeskidzia, nic takiego jednak nie miało miejsca. Obrona bielszczan nadal grała bardzo niepewnie, czego efektem był gol w 20 minucie, strzelony przez zawodnika Sandecji, Dariusza Gawęckiego. Taki obraz gry utrzymywał się aż do 43 minuty, kiedy to zupełnie nieoczekiwanie Podbeskidzie zdołało wyrównać. Po dośrodkowaniu Piotra Rockiego z prawej strony boiska, ładnym strzałem popisał się Damian Świerblewski. Wynik do przerwy nie uległ już zmianie.
Drugą połowę piłkarze rozpoczęli spokojniej, co nie pozostało bez wpływu na atrakcyjność gry. Jednak piłkarze Sandecji z minuty na minutę tracili siły i na boisku systematycznie wzrastała przewaga gości. Groźne akcje przeprowadzał zwłaszcza świetnie dysponowany tego dnia, wcześniej wspomniany już nowy nabytek Podbeskidza - Piotr Rocki. Nie przyniosło to jednak efektu w postaci strzelonej bramki, a Sandecja w kryzysowych momentach sprytnie ratowała się faulami. Ostatnią szansę na zdobycie trzech punktów bielszczanie mieli po rzucie wolnym, wykonywanym przez kolejnego debiutanta - Łukasza Ganowicza, jednak bramkarz gospodarzy zdołał wybić piłkę poza linię końcową boiska. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Należy przyznać, że nie takiego początku rozgrywek w Bielsku oczekiwano. Klub będący jednym z głównych faworytów do awansu miał bardzo łatwo poradzić sobie z beniaminkiem z Nowego Sącza. Jak się okazało, Podbeskidzie zaliczyło falstart i wciąż nie potrafi przerwać złej passy w meczach wyjazdowych. Sezon jest jednak długi i trudno na razie wyciągać jakiekolwiek wnioski. Wiele wyjaśni się w ciągu kilku następnych tygodni.
Sandecja Nowy Sącz - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1(1:1)
1:0 Dariusz Gawęcki (20 min.)
1:1 Damian Świerblewski (43 min.)
Żółte kartki: Zawadzki - Jarosz
Sędziował:Mariusz Złotek (Stalowa Wola)
Sandecja:Marek Kozioł - Marcin Makuch, Ján Fröhlich, Rafał Jędrszczyk, Petar Borovićanin - Mateusz Broź (Michał Jonczyk 46'), Dariusz Zawadzki, Rafał Berliński, Dariusz Gawęcki (Marcin Stefanik 71'), Maciej Bębenek (Dawid Skrzypek 72') - Wojciech Fabianowski
Podbeskidzie:Łukasz Merda - Sławomir Cienciała, Bartłomiej Konieczny (Łukasz Ganowicz 57'), Paweł Baranowski, Juraj Dančík - Damian Świerblewski, Ndabenkulu Ncube (Piotr Bagnicki 67'), Łukasz Matusiak (Rafał Jarosz 46'), Clemence Matawu, Piotr Malinowski - Piotr Rocki
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.