I Liga | 2008-05-01 12:15:59 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: WKS Śląsk Wrocław
Rywal okazał się nadspodziewanie słaby. Tylko dwa razy w historii Śląsk wygrał w wyższych rozmiarach wyjazdowy mecz naszczeblu centralnym. Wiosną 1989 r. wrocławianie pokonali w Krakowie Wisłę 5:0, zaś w 1957 r. w Chodakowie Bzurę w takich samych rozmiarach. W Płocku tylko przez pierwszy kwadrans mecz był w miarę wyrównany.
W 17 minucie piłka wpadła do bramki Śląska, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej Posmyka. WKS wyczekiwał ruchu przeciwnika i wkrótce okazało się, że pogłoski o fatalnej atmosferze w drużynie Wisły są prawdziwe. Gospodarze człapali leniwie po boisku i każda szybka akcja gości „pachniała” golem. Wreszcie w 34. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Przemysław Łudziński. Uderzenie zdołał sparować Łukasz Radliński, ale nadbiegający Sebastian Dudek nie miał kłopotów z umieszczeniem piłki w siatce. Do przerwy Śląsk prowadził 1:0 i można było jeszcze mieć obawy co do końcowego wyniku.
Gra miejscowych po przerwie rozwiała je dość szybko. Już w 50. minucie po akcji i niezbyt udanym uderzeniu Marka Gancarczyka futbolówka wpadła na głowę Łudzińskiego, który podwyższył prowadzenie wrocławian. W 63. minucie wprowadzony tuż przed przerwą Bartłomiej Sielewski po raz kolejny sfaulowal szarżującego Janusza Gancarczyka i został ukarany drugą w tym meczu żółtą kartką, co oznaczało że „Nafciarze” mecz kończyć będą w osłabieniu. Niedługo później na rajd zdecydował się Wojciech Górski, który po minięciu kilku rywali został powstrzymany tuż za linią pola karnego. Zdaniem sędziego nieczysto. Arbiter podyktował jedenastkę, którąpewnie wykorzystał Dudek. Wynik meczu ustalił Patryk Klofik wykorzystując znakomite podanie Dudka.
Zwycięstwo Śląska nie było zagrożone od momentu strzelenia gola. Dość powiedzieć, że Wisła nie oddała w tym spotkaniu ani jednego strzału! I tylko żal garstki najwierniejszych
kibiców „Nafciarzy”, którzy oglądali żenujący występ ich pupili i najwyższą porażkę na własnym stadionie w II lidze w historii. Marnym pocieszeniem było osłabienie płocczan (nie zagrali między innymi Żytko, Sobczak, Lasocki, Peszko oraz Gevorgyan, który był awizowany w meczowym składzie). W zespole Śląska zabrakło Wójcika, który pauzował za kartki.
Po końcowym gwizdku miejscowi fani zgromadzili się pod budynkiem, w którym znajdują sie szatnie i domagali się rozmowy z zawodnikami oraz dymisji trenera. Mimo napiętej atmosfery, piłkarze wyszli na zewnątrz i po krótkiej rozmowie, podczas której obie strony oddzielał płot, sytuacja się uspokoiła.
Wisła Płock – Śląsk Wrocław 0:4 (0:1)
Bramki: Dudek 33', 73' (k.)Łudziński 50', Klofik 86'
Żółte kartki: Krzyżanowski, Sielewski, Jarczyk, Wiśniewski, Tomczyk - J. Gancarczyk, Marciniak, M.Gancarczyk
Sędzia: Sebastian Jarzębak (Śląski ZPN)
Widzów: 1500
Wisła Płock: Radliński - Rogalski, Jarczyk, Wyczałkowski (k) (71' Zawadzki), Tomczyk - Mierzejewski (42' Sielewski), Krzyżanowski, Adamski (56' Kowalski), Mierzejewski, Staniszewski - Posmyk, Wiśniewski. Trener: Leszek Ojrzyński.
Śląsk Wrocław: W. Kaczmarek - Wołczek, Pokorny, Sztylka(k), Marciniak - M. Gancarczyk (81' Klofik), Dudek, Górski, J. Gancarczyk (81' Kluzek)- Ulatowski, Łudziński (84' Szewczuk). Trener: Ryszard Tarasiewicz
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.