I Liga | 2009-05-21 20:29:16 | Nadesłał: Joanna Kaliszewska | Źrodlo: Zagłębie Lubin
W wywiadzie dla oficjalnej strony Zagłębia Lubin, pytany o plany i podejście do jutrzejszego spotkania z Koroną Orest Lenczyk powiedział: „Chciałbym, aby ten mecz nie przerodził się wojnę. Niech to będzie mecz piłki nożnej, a wyraźnie dali mi do zrozumienia zawodnicy, że nie chcą rozstrzygać losów tej drużyny, tego klubu w ostatnim meczu nad morzem.”
Panie trenerze proszę powiedzieć jak samopoczucie przed meczem z Koroną Kielce?
- Niestety porażką z Wartą Poznań, absolutnie przy „przy pomocy” sędziego, doprowadziliśmy do sytuacji, w której każdy najbliższy mecz jest meczem o wszystko. Żarty się skończyły, ponieważ właściwie kończą się rozgrywki. Korona ma wykonać plan, awansować do Ekstraklasy. Pozwoliła sobie na desperacki krok, podobnie jak Znicz. Na trzy kolejki przed końcem zmieniła trenera. Gdyby to było jeszcze przed aferami we Wrocławiu, to wtedy bym wiedział, dlaczego decyduje się na taką zmianę. Teraz jednak nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Po wygranym meczu z Motorem wróciliśmy tak jakby do pewnego optymistycznego zakończenia rozgrywek. Oczywiście, że od tygodnia problemem jest zdrowie kilku zawodników. Po kontuzjach, szczególnie z Wartą, na dziś nie wiem jeszcze, jaki jest skład podstawowy na mecz z Koroną, ponieważ stare powiedzenie piłkarskie mówi, że najlepszy jest ten, który wygrał ostatni mecz. A ja powiem, że skład, jaki wystawiłem z Motorem jest najlepszy. W związku z tym przed meczem z Kielcami, po kilku rozmowach, treningach, czy odprawach, podczas których omawialiśmy mecze, mam nadzieję, że najlepsi zawodnicy, którzy mają równy wkład w to, że drużyna bardzo poważnie liczy się w drodze do awansu, to zagrają na takim poziomie, że sprostają Koronie. Mówię sprostają, bo Korona ma wielu zawodników ogranych w Orange Ekstraklasie. Drużynę, którą oglądałem wspólnie z moimi podopiecznymi, charakteryzuje przede wszystkim to, że są to zawodnicy, którzy lubią mieć piłkę. Z takimi zespołami zawsze jest problem, szczególnie na swoim boisku. Namiastką potwierdzenia tych słów był mecz z Wartą, w której wielu zawodników, pomimo braku doświadczenia w Ekstraklasie, zagrało piłkarsko bardzo dobrze.
Na konferencji po meczu w Lublinie powiedział Pan, że dla Korony będzie to jeden z meczów ostatniej szansy by awansować do Ekstraklasy. Kto tutaj będzie pod większą presją ? Korona, która musi tutaj wygrać? Czy Zagłębie? Jakby nie patrzeć na nasz klub również wywiera się sporą presję przy okazji meczu z Koroną.
- Oczywiście uważam, że obydwie drużyny grają pod presją. Sądzę, że to jest dyscyplina sportu, w której każdy mecz gra się pod presją. Jeżeli ktoś nie potrafi grać pod presją, to niech gra w piątej, szóstej lidze w piłkę nożną. Może tam presji nie ma. Gra na swoim boisku, gra przy swojej publiczności to mam nadzieję, że zmniejszy tą presję. Tym bardziej, że po rozmowach z zawodnikami wiem, że oni poważnie myślą o tej konfrontacji, doceniając jednak umiejętności piłkarzy drużyny z Kielc. No, ale mordować się rok i absolutnie nie wykorzystać tej szansy? Absolutnie nie wykorzystać okazji? Biorąc to pod uwagę mogę patrzeć dzisiaj z pewnym optymizmem, że przystąpią do tego meczu w pełni zmobilizowani.
Powiedział Pan, że Korona zmieniła trenera w meczu przed nami. Jak pan sądzi, czy zmiana trenera pana Gąsiora na pana Motykę to jest słuszny ruch? Czy to tędy droga?
- Jakbym był prezesem, to na trzy kolejki przed końcem nie zmieniałbym szkoleniowca. Ktoś mi odpowie: „Panie, pan tu przecież przyszedł w ostatniej chwili!” Mam jednak nad trenerem Motyką przewagę, bo jestem tutaj mecz siódmy już mecz. Czyli w sumie dziesięć, jeśli liczymy do końca sezonu. A to jest pewna różnica. Nie wiem, jakie są kulisy zmiany trenera w Kielcach, z pewnością chodzi o to, że Korona nie jest na pierwszym miejscu. Lecz zawsze w takiej sytuacji są jeszcze „zakulisy”, czyli za tymi kulisami jeszcze coś tam musi być. No bo to się nie zdarza często, że zmienia się trenera na trzy kolejki do końca sezonu. Jeżeli włodarze Znicza przeczytali w gazecie, że Korona zmieniła trenera i zrobili to samo, to się mogę zastanawiać kto rządzi polską piłką w klubach.
Może liczą na efekt nowej miotły? Tak jak w Pana przypadku w Lubinie.
Wie Pan, ja jestem łysy. Z mojej głowy już szczotki nie będzie. Natomiast ja doceniam i cenię swoją pracę, którą wykonuje tutaj na co dzień, dlatego do miotły nie dam się porównać. Mogę dyskutować z każdym na ten temat i udowadniać, że na miotłę się nie nadaję. Ktoś sobie pozwolił kiedyś napisać o tych miotłach i to się powtarza, a ja chce podkreślić , że wiele tych mioteł znalazło się we Wrocławiu. Ja się do tego nie nadaję. Zagłębie Lubin, biorąc pod uwagę sytuację w obecnych rozgrywkach, mam na myśli przygotowania i dwóch trenerów, znalazło się na pewnej sinusoidzie nastrojów: od optymizmu do pesymizmu. Codziennie pracuję z tymi zawodnikami i nadal współpracujemy w oparciu o zasadę, jaką powiedziałem w pierwszym dniu swojego pobytu, że będę starał się im nie zaszkodzić, a być może wykorzystam swoje doświadczenie i pomogę. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jeszcze trochę i stanie się to co mówiłem w pierwszym dniu.
Trener Motyka w przed meczowych zapowiedziach na łamach prasy…
- ... w ogóle nie czytałem, nie czytam i nie chce czytać prasy. Mam swoje problemy w Zagłębiu. Zawsze uważam, że największym problemem jest drużyna, zadania poszczególnych zawodników, oczywiście z pewnością ich forma, a przeciwnik znajduje się dopiero na drugim miejscu. Przekonałem się wielokrotnie, że jak za dużo gada się o przeciwniku, to zapomina się o tym co mają zrobić zawodnicy naszej drużyny. Dlatego nie sądzę, by do prasy się dostawały elementy wielkich zmian taktycznych, jakościowych tego zespołu. Chciałbym , aby ten mecz nie przerodził się wojnę. Niech to będzie mecz piłki nożnej, a wyraźnie dali mi do zrozumienia zawodnicy, że nie chcą rozstrzygać losów tej drużyny, tego klubu w ostatnim meczu nad morzem. Nie chce powiedzieć: „trzymam ich za słowo”, ale to co robimy, to co oni prezentują, większość tych zawodników, sprawia, że mamy duże szansę to uczynić w najbliższym meczu.
Costa Nahmoinesu powiedział nam, że uważa, biorąc pod uwagę potencjał obu zespołów, to porównanie to wypada na korzyść Zagłębia. Jak Pan uważa, mamy więcej zawodników kreatywnych w naszych szeregach, którzy są w stanie zmienić oblicze piątkowego spotkania?
- Ja nie jestem Costą i Pan wybaczy, ale zostawię opinie na ten temat dla siebie.
Nie chce Pan szeroko się rozwodzić na temat drużyny Korony, słusznie Pan stwierdził, że należy skupić się na naszej drużynie, ale gdyby mógł Pan wymienić najgroźniejsze punkty Korony? Jakby mógł Pan wskazać, kogo uważa za kluczowych piłkarzy w tym zespole?
- To jest niezmienne chyba od dwóch lat. Mają dobrego bramkarza, lidera w defensywie, lidera w pomocy, lidera w ataku. Także „kręgosłup” tego zespołu jest mocny.
Czy słusznie uważa się za jednego z liderów drużyny Jacka Kiełba?
- To obiecujący zawodnik, z szansami rozwoju. Gra w dobrej drużynie, ma dobrych współpartnerów. Ma szansę na karierę.
Prowadził Pan kogoś z obecnej drużyny Korony?
- Kuzerę, Nawotczyńskiego w Wiśle Kraków i wcześniej w Ruchu Chorzów Szyndrowskiego.
Jak ocenia pan tych zawodników?
- Do dzisiaj Ci zawodnicy są wysoko, bo to nie ich wina, że Korona gra w I lidze. Uważam, że utrzymują się na dobrym poziomie, chociaż wyobrażałem sobie, że dwóch z nich powędruje wyżej – do reprezentacji. Biorąc pod uwagę, że byli w dobrych klubach i że byli dobrze szkoleni.
Powiedział Pan, że ze względu, że będziemy grali tutaj u siebie na Dialog Arena, presja na nasz zespół będzie mniejsza. Czy pan będzie starał się zmniejszyć tą presję ciążącą na zespole?
- Ja wyczuwam, że chłopcy lubią tutaj grać. Publiczność jest z nimi. Tutaj nie ma sytuacji „hamujących”. Chłopcy grając z inwencją w meczu z Wartą, pomimo że przegrali, to większość kibiców nie miała pretensji do chłopaków, biorąc pod uwagę również to, że to jest sport.
Na koniec. Gdyby miał Pan zaprosić kibiców Zagłębia Lubin na piątkowe spotkanie, jakby Pan to zrobił?
- Uważam, że ci ludzie, którzy przyjdą w piątek na stadion mają szansę mieć współudział mimo wszystko w historycznym meczu, po którym jest duża szansa zakończyć rozgrywki awansem i oczekiwać, że w następnym sezonie, na takim nietuzinkowym stadionie mogą być rozgrywane mecze o jeszcze wyższą stawkę. Będą wspominać ostatni mecz w sezonie i to, że przyszli po to, żeby pomóc swojemu zespołowi w realizacji celu.
Rozmawiał: WW/Zagłębie Lubin SA
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.