I Liga | 2009-04-14 18:14:26 | Nadesłał: mickjagger | Źrodlo: KGHM Zagłębie Lubin
Wczoraj na łamach portalu Lubin.pl ukazał się apel kibiców Zagłębia Lubin zaniepokojonych ostatnimi wynikami uzyskiwanymi przez nasz zespół. Pragniemy ustosunkować się do kwestii, które ciekawią i jednocześnie niepokoją naszych fanów.
Przede wszystkim chcielibyśmy zapewnić autorów listu, że absolutnie nie mają czego się obawiać ze strony władz klubu. Nie jesteśmy gangsterami. Nie będziemy siłą będą dochodzić swoich racji. Nie nałożymy także na autorów zakazu stadionowego, bowiem nie oczekujemy wyłącznie peanów na cześć klubu. Zapewniamy, że nie obrażamy się na konstruktywną krytykę. Nie pałamy nienawiścią w stosunku do krytyków, bo gdyby tak było, to przecież, przykładowo, moglibyśmy członkom redakcji odebrać akredytację prasową na mecze Zagłębia i prowadzić z nią otwarty konflikt. Obraliśmy natomiast inną drogę, zmierzającą do osiągnięcia porozumienia, bowiem wydaje nam się, że jest to najtrafniejsze rozwiązanie tej sytuacji.
Przejdźmy jednak do kwestii, które interesują kibiców Zagłębia Lubin. Podobnie jak oni chcemy oglądać z perspektywy pięknego obiektu Dialog Arena futbol na wysokim poziomie. I podobnie jesteśmy mocno rozczarowani ostatnimi wynikami, a także stylem gry prezentowanym przez nasz zespół. Proszę nam wierzyć, że równie głęboko rozgoryczeni są także Ci, na których obecnie skierowane są oczy wszystkich fanów – zawodnicy. - Mogę powiedzieć to w imieniu całej drużyny, że każdy z zawodników, którzy przebywali na placu w sobotnim meczu, starał się jak mógł, by Zagłębie wygrało to spotkanie. Zdawaliśmy sobie sprawę z presji, która z każdą minutą bez strzelonej bramki będzie wzrastała. Dlatego też było widać nerwowość w naszej grze, ale stworzyliśmy sobie sytuacje. Graliśmy do końca, ambitnie, stawiając wszystko na jedną szalę. Chcieliśmy ten mecz wygrać, nie udało się, ale na pewno nikt nie może zarzucić nam braku ambicji. To najbardziej nas boli – mówi kapitan zespołu, Michał Stasiak.
Między bajki można włożyć teorię, że zawodnikom nie chce się biegać po boisku, a ich ostatnia fatalna gra miała na celu zwolnienie z posady trenera Roberta Jończyka. Zresztą, wystarczy o to zapytać ich samych. - Od kiedy jestem w Zagłębiu, nie było spotkania, żebyśmy nie grali z pełnym zaangażowaniem. Nieraz przegrywaliśmy mecze, ale nigdy ich nie odpuszczaliśmy. Tak się zdarza, że czasami gra nie układa się po naszej myśli. Pamiętajmy jednak, że jest to tylko sport, a my jesteśmy ludźmi. Chcemy wygrywać, bo ambicja nie pozwala nam myśleć inaczej – mocno akcentuje Michał Stasiak.
Drodzy kibice. Władze klubu jak najbardziej wyciągają wnioski ze słabej postawy zespołu. Pod koniec rundy jesiennej większość z Was gremialnie utyskiwała na przeciętny styl gry i wyniki uzyskiwane przez zespół prowadzony przez Dariusza Fornalaka. Władze klubu zdecydowały się rozstać z Fornalakiem, powierzając drużynę Robertowi Jończykowi. Trenerowi, który dzięki znakomitemu finiszowi awansował z Arką Gdynia do Ekstraklasy. Podobnie jak Wy wiele sobie po tej współpracy obiecaliśmy. Wówczas nikt nie mógł przewidzieć, że wiosna tak fatalnie się ułoży dla naszej zespołu, tym bardziej, że w premierowym spotkaniu z Górnikiem Łęczna oklaskiwaliśmy znakomitą grę i wysokie zwycięstwo naszej drużyny. Później forma zespołu drastycznie spadła. Widzieliśmy to wszyscy. Po porażce z Podbeskidziem Bielsko-Biała liczyliśmy, że trener Jończyk jeszcze dźwignie zespół. Nie udało się, dlatego ledwie kilka godzin po spotkaniu z GKS Jastrzębie klub zakończył współpracę z tym szkoleniowcem.
Proszę nam wierzyć, że nam wszystkim, podobnie jak Wam, zależy na rychłym powrocie do Ekstraklasy. Nie wyobrażamy sobie scenariusza, że w następnych rozgrywkach dla Zagłębia Lubin zabraknie miejsca w krajowej elicie. Doskonale wiemy, że byłaby to katastrofa. Pamiętajmy jednak, że jest to piłka nożna, w ten sport wpisane są pewne zdarzenia losowe, na które władze spółki nie mają wpływu. Najpierw za szwindle „ambitnych” działaczy sportowych w latach poprzednich drużyna została karnie zdegradowana do I ligi, co było równoznaczne z rozpadem drużyny mistrzowskiej i jednocześnie poważną wyrwą w klubowym budżecie. Wielu zawodników, którzy sięgali po drugi tytuł w historii klubu nie wyobrażało sobie gry na zapleczu Ekstraklasy. Jednak władze klubu robiły wszystko, by zatrzymać jak najwięcej kluczowych dla drużyny piłkarzy. Dlatego koszulkę Zagłębia Lubin nadal ubierają Mateusz Bartczak, Grzegorz Bartczak, Dariusz Jackiewicz, Robert Kolendowicz, Szymon Pawłowski, czy Michał Stasiak, a także Michał Goliński i Aleksander Ptak. Nieprawdą jest natomiast sugerowanie, że Ci piłkarze są odsuwani od pierwszej drużyny. Jackiewicz, Kolendowicz, Goliński regularnie graj w zespole Zagłębia. A przecież Grzegorz Bartczak wypadł ze składu z powodu makabrycznej kontuzji. Kłopoty zdrowotne dopadły także Ilijana Micanskiego, Michała Stasiaka, czy Mateusza Bartczaka. Do końca sezonu wyłączony z gry jest Wojciech Kędziora. Dlatego teraz znacznie łatwiej jest nam dywagować, że błędem było wypożyczenie do Dolcanu Ząbki Michała Zapaśnika. Któż mógł przewidzieć, że „Zapas” miałby obecnie szanse na grę? Przecież, gdyby zdrowy był Micanski, czy Kędziora, to Michał byłby dopiero trzecim napastnikiem w klubowej hierarchii. Z takiego założenia wyszedł sam Zapaśnik, który wręcz błagał o to wypożyczenie.
Klub ściągnął tych zawodników, na których w obecnej sytuacji było go stać. Pamiętajmy bowiem, że karna degradacja pozbawiła klub kilku milionów złotych wpływów. Poza tym kontuzje skutecznie przetrzebiły kadrę zespołu, zmniejszając także jego potencjał. Bo, gdy z powodu urazów wypadną Grzegorz i Mateusz Bartczak, Ilijan Micanski, Wojciech Kędziora , czy Michał Stasiak to tym samym siła zespołu proporcjonalnie maleje. Miejmy to na uwadze.
Jesteśmy Wam, drodzy kibice, wdzięczni za to, że pragnęliście podzielić się z nami swoimi przemyśleniami. Możemy ubolewać jedynie nad tym, że swojego apelu nie skierowaliście bezpośrednio do nas, a opublikowaliście go na łamach lokalnego portalu. Niemniej jednak możemy Was zapewnić, że wszyscy pracownicy spółki, a także piłkarze robią wszystko, aby zespół Zagłębia Lubin wrócił na właściwe tory i zrealizował cel, do którego wszyscy uparcie dążymy. Bowiem teorie, że władze spółki robią wszystko, żeby drużyna nie awansowała do Ekstraklasy to jakieś kompletne bzdury. Podobnie jak Wy liczymy, że nowy szkoleniowiec, którego nazwisko poznamy jeszcze w tym tygodniu, tchnie w drużynę nowego ducha i już w sobotę będziemy mogli się radować ze zwycięstwa nad Turem Turek. Zagłębie Lubin musi wygrać i uczynić kolejny krok w kierunku Ekstraklasy. Tam, gdzie jest nasze miejsce!
Wacław Wachnik
Szef biura prasowego Zagłębie Lubin SA
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.