I Liga | 2009-03-23 19:03:38 | Nadesłał: Joanna Kaliszewska | Źrodlo: własne
Wczorajsze spotkanie Widzewa Łódź z Zagłębiem Lubin, okrzyknięte hitem kolejki, pokazało że nie ma zdecydowanego faworyta do awansu do Ekstraklasy. Widzew wygrał to spotkanie, jednak Zagłębie mimo osłabienia spowodowanego kontuzjami, dotrzymywało Widzewowi kroku przez niemal całe spotkanie.
Pierwsza połowa spotkania mogła się podobać kibicom i choć nie padła żadna bramka a sytuacji podbramkowych było niewiele, widowisko trzymało w napięciu. W 33 minucie Costa Namoinesu zobaczył żółty kartonik za faul na Broziu, co jak się później okazało miało na dalszą część spotkania.
Druga połowa to zdecydowane ożywienie obu drużyn. Zagłębie mocno ruszyło do walki o punkty, jednak to Widzew miał zdecydowanie więcej okazji do umieszczenia piłki w siatce. W 70 minucie spotkania trener Jończyk zasilił szeregi „Miedziowych” najlepszym strzelcem I ligi Ilianem Micanskim, który wszedł na boisko za Plizgę. Niestety dwie minuty później za kolejny faul Costa zobaczył czerwony kartonik. „Dziurę” jaka powstała w obronie Zagłębia w ciągu minuty wykorzystali Łodzianie. W 73 minucie spotkania Marcin Robak pokonując Aleksandra Ptaka ustalił wynik spotkania na 1:0. Tym samym Widzew objął pozycje lidera w tabeli z dwupunktową przewagą nad Zagłębiem.
Mimo niekorzystnej aury na trybunach w Łodzi trwał niemal nie ustający doping kibiców obu drużyn. Kibice „Miedziowych” wykorzystali wszystkie przydzielone bilety i stawili się na stadionie przy Piłsudskiego w liczbie ok. 500 osób.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.