Ekstraklasa | 2013-08-05 17:30:09 | Nadesłał: Mateusz Czarnecki | Źrodlo: Korona Kielce S.A.
W poniedziałek trenerem Korony Kielce przestał być Leszek Ojrzyński. Umowa ze szkoleniowcem została rozwiązana za porozumieniem stron.
Leszek Ojrzyński był szkoleniowcem Korony od czerwca 2011 roku. Wcześniej prowadził zespoły Znicza Pruszków, Wisły Płock, Rakowa Częstochowa i Odry Wodzisław i Zagłębia Sosnowiec. Praca z kieleckim klubem była więc jego pierwszym doświadczeniem na ekstraklasowym szczeblu.
Zatrudnienie młodego i ambitnego trenera okazało strzałem w dziesiątkę działaczy Korony. Sezon 2011/2012, mimo sporych osłabień przed startem rozgrywek, okazał się wyśmienity dla Złocisto-Krwistych. Dość powiedzieć, że kielczanie nie odnieśli żadnej porażki w pierwszych dziewięciu kolejkach. Zatrzymać Żółto-czerwonych zdołał dopiero Lech w Poznaniu. Koroniarze po wodzą Ojrzyńskiego jednak dalej zaskakiwali i rozbijali kolejnych rywali. Niewiele drużyn potrafiło się przeciwstawić walecznej ekipie kielczan. Grali oni na tyle dobrze, że jeszcze na dwie kolejki przed końcem sezonu mieli szansę nawet na zdobycie mistrzostwa Polski. Wszystko jednak zaprzepaścił domowy mecz z Widzewem Łódź, który Złocisto-Krwiści przegrali 0:2. Do tego niekorzystne wyniki z innych stadionów sprawiły, że kielczanie nie mieli już szansy na europejskie puchary. Ostatecznie Korona zakończyła rozgrywki na wysokim 5. miejscu, co było wyrównaniem rekordu klubowego.
Poprzedni sezon nie był już tak udany dla Bandy Świrów trenera Ojrzyńskiego. Koroniarze wprawdzie regularnie punktowali na Arenie Kielc, gdzie w rundzie wiosennej stworzyli nawet twierdzę nie do zdobycia, ale największą bolączką zespołu były spotkania wyjazdowe. Żółto-czerwoni na obcych stadionach zdobyli tylko 5 punktów, na co składało się 5 remisów. Drużyna zakończyła rozgrywki na 11. miejscu.
Niestety początek obecnego sezonu również rozpoczął się poniżej oczekiwań. Kielczanie najpierw zremisowali 0:0 ze Śląskiem Wrocław, mimo że w pierwszej połowie spotkania mogli zdobyć co najmniej kilka goli. Prawdziwy horror rozegrał się jednak tydzień później w starciu z Wisłą Kraków. Kielczanie przegrali mecz 2:3, tracąc gola z rzutu karnego w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Punktów nie udało się odrobić także w Łodzi, gdzie tamtejszy Widzew wygrał 2:1. Kto wie jednak jak potoczyłoby się spotkanie, gdyby nie czerwona kartka Zbigniewa Małkowskiego, którą dostał już w 3. minucie gry.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.