Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » Ekstraklasa

Ekstraklasa | 2012-02-18 15:19:56 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna

Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1

Fot.: Dawid Ćmielewski

Najgorzej jak mogli rozpoczęli wiosenne zmagania piłkarze Widzewa Łódź. Na inaugurację ligowych zmagań łodzianie zasłużenie przegrali na swoim stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:1. Jedynego gola spotkania zdobył w 67. minucie z rzutu wolnego Sylwester Patejuk.

Już początek zmagań zapowiadał masę kłopotów dla podopiecznych Radosława Mroczkowskiego. W 3. minucie sędzia Szymon Marciniak podyktował rzut karny dla gości za zagranie piłki ręką przez Hachema Abbesa. Na szczęście dla widzewiaków wykonujący jedenastkę Patejuk przestrzelił. Jednak ta sytuacja nie wpłynęła pozytywnie na grę łodzian, którzy nie potrafili narzucić swoich warunków gry przyjezdnym. Szwankowała zwłaszcza gra w obronie, która dziś wyszła na boisko w mocno zmienionym zestawieniu w porównaniu z rundą jesienną. Zabrakło kontuzjowanych Jarosława Bieniuka i Souahiela Ben Radhii, a Ugo Ukah usiadł na ławce. Parę środkowych obrońców stanowili więc Bruno Pinheiro i wspomniany Abbes. Brak było jednak zrozumienia między nimi. Daleki od optymalnej formy jest również Łukasz Broź, który wrócił po kontuzji. Nieporozumienia w linii obrony łodzian świetnie potrafili wykorzystać bielszczanie, którzy łatwo dochodzili do sytuacji strzeleckich, ale razili nieskutecznością. Tak było w 17. minucie kiedy w sytuacji sam na sam z Maciejem Mielczarzem znalazł się Maciej Rogalski, ale przegrał ten pojedynek z bramkarzem. W 30. minucie powinno być 1:0 dla gości. Kolejny raz niefrasobliwie w obronie zagrali gospodarze, znów oko w oko z Mielcarzem stanął Rogalski, przegrał drugi pojedynek z golkiperem łodzian, ale piłka wróciła do niego jednak jego dobitkę z linii bramkowej wybił Pinheiro! W tym czasie łodzianie potrafili odpowiedzieć jedynie niegroźnymi strzałami Mindaugasa Panki i Princewilla Okachiego.

Druga część spotkania nie przyniosła zmiany obrazu gry Widzewa, który nie miał pomysłu na sforsowanie dobrze grających w destrukcji piłkarzy Podbeskidzia. Znów najlepiej prezentował się Mielcarz, który bez problemów bronił strzały Rogalskiego i Bartłomieja Koniecznego. Szczęście opuściło jednak łodzian w 67. minucie. Do rzutu wolnego z około dwudziestu metrów podszedł Patejuk i dobrym plasowanym strzałem dał upragnioną bramkę gościom. Od tego momentu mając już pełną pulę w garści piłkarze Roberta Kasperczyka skupili się na tym co wychodziło im dziś najlepiej czyli na dobrej grze w obronie. Inna sprawa, że Przemysław Oziębała, Okachi czy wprowadzeni po przerwie Mariusz Stępiński oraz Mariusz Rybicki, czyli wszyscy napastnicy jacy są obecnie w kadrze klubu z al. Piłsudskiego, nie stanowili żadnego zagrożenia bramki Richarda Zajaca.

Widzewiacy przegrali więc to spotkanie w pełni zasłużenie i jedyne wnioski jakie mogą się nasunąć kibicom czterokrotnych mistrzów Polski to perspektywa walki o utrzymanie do końca sezonu. Bez zdobywanych bramek bardzo ciężko będzie utrzymać siódmą pozycję w tabeli, a drużyny znajdujące się w okolicach strefy spadkowej wcale nie są bardzo oddalone od Widzewa. Jeżeli chodzi natomiast o Podbeskidzie to z taką grą jak dziś spokojnie powinni zakończyć rozgrywki w środku stawki.

Widzew Łódź - Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
0:1 S. Patejuk 67

żółte kartki: Abbes, Mielcarz (Widzew) - Patejuk, Sokołowski, Ziajka (Podbeskidzie)
sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
widzów: 5100.

Widzew: Mielcarz – Broź, Abbes, Pinheiro, Dudu, Ostrowski (63. Bartkowski), Panka, Mroziński (67. Rybicki), Kaczmarek, Okachi, Oziębała (63. Stępiński M.)

Podbeskidzie: Zajac – Dancik, Sokołowski, Ziajka, Patejuk (67. Malinowski), Rogalski (80. Liad), Nather, Demjan (88. Curić), Konieczny, Król, Łatka

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane