Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » Ekstraklasa

Ekstraklasa | 2011-12-11 16:30:42 | Nadesłał: Grzegorz Gawin | Źrodlo: inf.wlasna

Śląsk ucieka spod łódzkiego topora

Fot. Wojciech Szymański

Piłkarze Śląska Wrocław w dramatycznych okolicznościach pokonali ŁKS Łódź. Podopieczni Oresta Lenczyka przegrywali do przerwy 1:0 by w 88. minucie wyjść na prowadzenie 1:2. Trenerskim nosem popisał się tutaj Orest Lenczyk. Jego rezerwowi zawodnicy zapewnili zwycięstwo gościom. Teraz piłkarze z Wrocławia z czystym sumieniem mogą udać się na urlop jako lider Ekstraklasy.

Arbiter tego spotkania, Dawid Piasecki ze Słupska, o 14:30 dał znak do rozpoczęcia spotkania pomiędzy ŁKS-em Łódź, a liderem tabeli T-Mobile Ekstraklasy, Śląskiem Wrocław.

Pierwsze minuty tego spotkania były dość spokojne. Nie widzieliśmy żadnych szaleńczych ataków z jednej czy drugiej strony. Większą ochotę do ofensywnej gry wykazywali goście, lecz nie przekładało się to na akcje podbramkowe.
10. minuta jest bardzo ważna dla przebiegu meczu. Zawodnik ŁKS-u był faulowany. Do piłki podszedł Kaczmarek. Popisał się on fantastycznym dośrodkowaniem, które spadło na głowę Łukasiewicza. Ten bez większych problemów pokonał Kelemena i gospodarze niespodziewanie wychodzą na prowadzenie. Wartym przypomnienia jest fakt, iż Łukasiewicz jest wypożyczony do ŁKS-u Łódź właśnie ze Śląska Wrocław.

W 15. minucie spotkania żółtą kartką za ostry faul na Celebanie został ukarany Romańczuk. To pierwsze tego typu upomnienie w tym spotkaniu.
Następne minuty to głównie walka w środku pola i chaotyczne ataki obu drużyn, z których nie wynikało nic groźnego. Takie same spostrzeżenia miał Orest Lenczyk i już w 42. minucie zdecydował się dokonać zmiany. Za bezproduktywnego Madeja wszedł Gikiewicz.
Dawid Piasecki doliczył do regulaminowych 45. minut pierwszej połowy 120 sekund. W tym czasie jednak również nie wydarzyło się nic ciekawego i obie drużyny schodziły do szatni z wynikiem 1:0.

Początkowe minuty drugiej połowy podobne do tych z pierwszej odsłony. Mało groźnych sytuacji, dużo chaosu i niedokładności. Piłkarze chyba byli sfrustrowani takim przebiegiem spotkania i od 50. minuty gra była ostrzejsza. Skutkiem tego była żółta kartka dla Kascelana oraz Pietrasiaka. Zawodnik Śląska otrzymał żółtą kartkę za dyskusję z sędzią. Chwilkę później Sobota faulował, lecz arbiter spotkania nie uznał tego jako faul na żółtą kartkę.

Kilka minut później Śląsk zdobył bramkę, a dokładniej Waldemar Sobota. Radość gości była jednak przedwczesna ponieważ arbiter słusznie dopatrzył się pozycji spalonej u strzelca bramki. Wynik sprzed przerwy nadal się utrzymuje.

Śląsk prowadził grę, dużo rozgrywał. ŁKS za to czekał na kontry. Doczekał się. Fantastyczną akcją popisał się Smoliński, minął dwóch rywali, świetnie dograł w pole karne. Tam znajdował się Romańczuk, który jednak fatalnie spudłował i zmiany wyniku nie ma. Po chwili autor akcji, Marcin Smoliński opuszcza plac gry. Za niego wchodzi Sebastian Szałachowski. Zszedł były Legionista, wszedł były Legionista.

Po 65. minutach trener Lenczyk zdecydował, że taki obraz gry nie może się utrzymywać. Zarządził więc podwójną zmianę. Za Ćwielonga i Pawelca weszli Kaźmierczak i Wasiluk. Szkoleniowiec gości wykorzystał już limit zmian.
Chwilę po tym żółtą kartkę obejrzał Sebastian Szałachowski za próbę wymuszenia rzutu karnego.

W 73. minucie Ryszard Tarasiewicz zdecydował się na drugą zmianę podczas tego spotkania. Zmęczonego już Romańczuka zmienia Marcin Mięciel. Wchodzący napastnik to również były Legionista.

Dopiero w 78. minucie zaczęło się coś dziać. Dwóch rezerwowych Śląska przeprowadziło bramkową akcję. Wasiluk bardzo dobrze wrzucił piłkę w polu karnym, tam do niej wyskoczył Przemysław Kaźmierczak i pewnym strzałem skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Wyparłę. Mamy remis!

Dziesięć minut później znowu powody do radości mają kibice Śląska. Faulowany był gracz przyjezdnych. Bardzo dobrze dorzucił piłkę w pole karne Sebastian Mila. Marek Wasiluk mocno uderzył piłkę głową. Z linii bramkowej futbolówkę próbował wybić Kaczmarek, lecz jego próby na nic się zdały. Orest Lenczyk miał dzisiaj nosa. Dwóch rezerwowych zdobyło dwie bramki dla Śląska.
Chwilę po tym Dawid Piasecki doliczył 4 minuty do regulaminowego czasu gry. Zawodnicy Śląska dowieźli wynik do końca spotkania i mogą cieszyć się ze zwycięstwa.

ŁKS Łódź - Śląsk Wrocław 1:2 (1:0)
1:0 A.Łukasiewicz 10'
1:1 P.Kaźmierczak 78'
1:2 M.Wasiluk 88'

Żółte kartki: Romańczuk, Kascelan, Szałachowski (ŁKS) - Pietrasiak (Śląsk)
Arbiter: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 2550

ŁKS: Wyparło - Stefański, Łabędzki, Klepczarek - Kaczmarek, Romańczuk (75. Mięciel) , Łukasiewicz, Smoliński (64. Szałachowski), Kascelan - Pruchnik, Saganowski

Śląsk: Kelemen - Celeban, Fojut, Pietrasiak, Pawelec (66. Wasiluk) - Madej (42. Gikiewicz), Sztylka, Mila, Dudek - Ćwielong (66. Kaźmierczak)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane