Ekstraklasa | 2011-12-09 21:02:35 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: inf. własna
Podbeskidzie Bielsko-Biała wygrało z GKS-em Bełchatów 1:0 i zrewanżowało się "Torfiorzom" za porażkę 0:6 w 2. kolejce T-Mobile Ekstraklasy.
Przed meczem w Bielsku-Białej, najczęściej powtarzanym słowem wśród bielskich kibiców było hasło zemsta. Wszystko za sprawą meczu 2. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym GKS Bełchatów zdeklasował Podbeskidzie 6:0. Od tej pory beniaminek spod Szyndzielni pałał chęcią odwetu i dziś, po przeciętnym meczu, zasłużenie wygrał z drużyną Kamila Kieresia.
Pierwsza połowa spotkania nie obfitowała w piękne piłkarskie zagrania, jednak obie ekipy tłumaczyć może m.in. stan murawy bielskiego Stadionu Miejskiego, która po kilku dniach opadów miejscami zmieniła się w grzązawisko. Najgroźniejsze sytuacje można policzyć na palcach jednej ręki, jednak najwięcej emocji wywołały sytuacje z 23. i 39. minuty kiedy to w polu karnym bełchatowian padali zawodnicy trenera Kasperczyka. Upadki na nic zdały się najpierw Robertowi Demjanowi a potem Sebastianowi Ziajce, gdyż w obu przypadkach sędzia Stefański nakazał grać dalej.
Po przerwie mecz nabrał rumieńców, a obie ekipy postanowiły wreszcie powalczyć o komplet punktów. Pierwsi na bramkę gości uderzyli piłkarze Podbeskidzia. W 52. minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się, grający dobre zawody, Sebastian Ziajka, piłkę po jego strzale niepewnie odbił Sapela, a kilka sekund później instynktownie wybronił dobitkę Sylwestra Patejuka. W odpowiedzi, przyjezdni przeprowadzili ładną akcję po której sam na sam z Zajacem znalazł się Wróbel, jednak górą z pojedynku wyszedł słowacki bramkarz Podbeskidzia. W 57. minucie kibice w końcu doczekali się bramki. Pięknym strzałem z dystansu popisał się Sebastian Ziajka, a wyciągnięty jak struna Sapela, mógł tylko spojrzeć jak piłka mija go i wpada do siatki. Po zdobyciu gola podopieczni Roberta Kasperczyka cofnęli się na swoją połowę i ograniczyli grę do kontrataków, skutecznie rozbijając ataki przyjezdnych. Na nic zdały się rajdy Kamila Kosowskiego czy próby dalekich wrzutek w pole karne "Górali". Podbeskidzie zasłużenie wygrało z GKS-em Bełchatów i zapewniło sobie spokojną przerwę zimową. Nerwowo będzie zapewne w Bełchatowie, bo GKS kończy rundę blisko strefy spadkowej i jeśli będzie chciał powalczyć o utrzymanie, na wiosnę musi w swojej grze wiele zmienić.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (0:0) GKS Bełchatów
1:0 Sebastian Ziajka (58')
Podbeskidzie: Richard Zajac - Krzysztof Król, Juraj Dancik (46' Ondrej Sourek), Barłomiej Konieczny, Marek Sokołowski - Sylwester Patejuk (61' Mariusz Sacha), Matej Nather, Dariusz Łatka, Liran Cohen (90' Maciej Rogalski), Sebastian Ziajka - Robert Demjan
GKS: Łukasz Sapela - Grzegorz Fonfara, Maciej Szmatiuk, Mate Lacic, Zlatko Tanevski - Kamil Kosowski, Damian Zbozień (70' Dawid Nowak), Szymon Sawala, Grzegorz Baran, Tomasz Wróbel (76' Grzegorz Kuświk) - Marcin Żewłakow (63' Paweł Buzała)
ędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Żółta kartka: Sourek
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.