Ekstraklasa | 2011-11-25 23:10:34 | Nadesłał: Grzegorz Gawin | Źrodlo: inf.własna
W hicie 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław przegrał na własnym stadionie z mistrzem Polski, Wisłą Kraków. O rezultacie przesądził rzut karny podyktowany dla drużyny z Krakowa w 50. minucie spotkania. Skutecznym egzekutorem, a zarazem bohaterem spotkania okazał się wracający do podstawowego składu po bardzo długiej przerwie, Rafał Boguski. Dzięki tej wygranej podopieczni Kazimierza Moskala nadal liczą się w walce o tytuł Mistrza Polski.
Wyjściowe składy obu drużyn obfitowały w kilka niespodzianek. Do wyjściowej "11" gospodarzy wrócił po kontuzji, etatowy, defensywny pomocnik, Przemysław Kaźmierczak. Hit tej kolejki ze względu na przekroczony limit żółtych kartek musiał opuścić inny gracz środkowej linii, Rok Elsner. W ekipie gości zmiany również dało się zauważyć. Największą niespodzianką było pojawienie się w podstawowym składzie Tsvetana Genkova, który zastąpił bramkostrzelnego Dudu Bitona. Drugą, bardzo ważną korektą w składzie Kazimierza Moskala jest pojawienie się po bardzo długim rozbracie z piłką Rafała Boguskiego. Jest to pierwszy występ tego zawodnika w podstawowej "11" od 10.09.2010 roku. Dla Wisły bardzo ważne, iż w końcu na ławce rezerwowych pojawił się Patryk Małecki.
Na trybunach od początku panowała bardzo radosna i przyjazna atmosfera ze względu, iż kibice obu klubów żyją ze sobą w zgodzie.
Początek spotkania był bardzo spokojny. Żadna z drużyn nie rzuciła się do szaleńczych ataków. Dopiero w 5. minucie spotkanie zobaczyliśmy pierwszy strzał. Oddał go Michael Lamey, lecz sam zawodnik chciałby o nim jak najszybciej zapomnieć. Śląsk nie chciał być dłużny mistrzowi Polski i minutę później również uderzył w stronę bramki Wiślaków. Po przejęciu piłki Waldemar Sobota podał do kapitana Śląska, Sebastiana Mili, który uderzył, ale jego próba nie była lepsza od strzału poprzednika.
Minęło 120 sekund i obejrzeliśmy pierwszy, celny strzał w hicie 15. kolejki Ekstraklasy. Długie zagranie do Genkova, który świetnie odegrał piłkę do Ivicy Ilieva, ten chwilę później uderzył na bramkę, w której stał Marijan Kelemen. Słowak nie miał większych problemów z wychwyceniem tego strzału. Goście chcieli pójść za ciosem i nie minęła minuta, a kibice Śląska musieli martwić się o sytuację na boisku. Aktywny w tym spotkaniu Iliev popisał się fantastycznym zagraniem do Gervasio Nuneza. Argentyńczyk oddał groźny, lecz niecelny strzał. Trzeba przyznać, że jak do tej pory to była zdecydowanie najlepsza sytuacja do zdobycia bramki.
Dopiero w 13. minucie obejrzeliśmy ciekawą sytuację na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Michael Lamey stracił piłkę na rzecz Piotra Ćwielonga, ten zagrał piłkę do Diaza. Argentyńczyk oddał celny i groźny strzał na bramkę estońskiego bramkarza gości. Wartym odnotowania jest fakt, iż był to pierwszy celny strzał podopiecznych Oresta Lenczyka.
Dwie minuty później Wisła zagroziła bramce Kelemena. W pole karne Śląska zagrał Tomas Jirsak, fantastycznym przyjęciem piłki popisał się Iliev, który uderzył celnie, lecz Kelemen skutecznie obronił strzał Serba.
Gdy zegar pokazywał, że minęło trochę ponad 20 minut, kolejną groźną sytuację stworzyli sobie goście z Krakowa. Genkov otrzymał wyśmienite podanie, lecz bramkarz Śląska uratował gospodarzy przed utratą bramki, świetnie interweniując na przedpolu.
Pod koniec drugiego kwadransa Iliev bardzo dobrze zagrał do Wilka, który od razu wrzucał w pole karne. Zrobił to jednak za mocno, na szczęście całą sytuację zamykał Lamey, który dośrodkował wprost w ręce Kelemena. Po 35. minutach gospodarze skopiowali akcję Wiślaków z początku spotkania. Sobota zagrał piłkę do Mili, kapitan lidera Ekstraklasy odegrał skrzydłowemu, który oddał minimalnie niecelny strzał.
5 minut przed zakończeniem pierwszej połowy żółtą kartkę za faul taktyczny otrzymał Cezary Wilk, który dzisiaj grał z opaską kapitańską na ramieniu. Do przerwy obie drużyny nie stworzyły groźniejszych sytuacji i po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 0:0.
W przerwie Łukasz Madej zastąpił Piotra Ćwielonga.
Niespełna 5 minut po rozpoczęciu drugiej połowy miała miejsce kluczowa sytuacja dla przebiegu i rezultatu tego spotkania. Po akcji Dragana Paljića z Gervasio Nunezem goście wywalczyli rzut karny. Argentyńczyk w sprytny sposób oszukał Waldemara Sobotę i pomocnik Śląska uciekł się do faulu w polu karnym. Arbiter bez wahania wskazał na wapno. Rzut karny pewnie wykorzystał wracający po kontuzji, Rafał Boguski.
Gospodarze bardzo szybko otrząsnęli się ze straty bramki i chcieli jak najszybciej wyrównać. Wprowadzony w przerwie, Łukasz Madej wszedł w pole karne po czym fantastycznie dośrodkował. Waldemar Sobota inteligentnie zgrał piłkę do Diaza, lecz napastnik Śląska fatalnie spudłował.
4 minuty później Tomas Jirsak został ukarany przez arbitra żółtym kartonikiem.
Na około 35 minut przed zakończeniem spotkania Śląsk stworzył sobie kolejną, świetną sytuację do zdobycia bramki. Znowu bardzo dobrym dośrodkowaniem popisał się Łukasz Madej. Sobota, który bardzo chciał się zrehabilitować za sprokurowanie rzutu karnego celnie uderzył głową, lecz golkiper Wisły Kraków świetnie interweniował.
W 66. minucie Śląsk powinien doprowadzić do wyrównania. Łukasz Madej, już po raz trzeci wspaniale posłał futbolówkę w pole karne rywali. Stworzyło się zamieszanie i najprzytomniejszy w tej sytuacji okazał się Diaz, który złożył się do efektownej przewrotki, ale na estońskiego bramkarza Wisły nie było dzisiaj mocnych.
Od tego momentu gra głównie toczyła się w środku pola. Mało było sytuacji podbramkowych, dominowała walka i wiele niedokładnych podań. Najciekawszymi elementami ostatnich dwóch kwadransów było obserwowanie zmian oraz żółtych kartek, które rozdawał piłkarzom jednej i drugiej drużyny Marcin Borski.
Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:1 i piłkarze Wisły Kraków wrócili do walki o mistrzostwo Polski. Dzięki temu potknięciu, Legia Warszawa będzie mogła objąć jutro fotel lidera, pod warunkiem, że pokona na wyjeździe Koronę Kielce.
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:0)
0:1 Rafał Boguski 50'
Żółte kartki: Sobota, Mila (Śląsk) - Wilk, Jirsak, Nunez, Lamey (Wisła)
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa)
Śląsk: Kelemen- Celeban, Fojut, Pietrasiak, Pawelec - Ćwielong (46. Madej), Dudek, Kaźmierczak, Mila (78. Voskamp) , Sobota (88. Socha) - Diaz
Wisła: Pareiko- Lamey, Czekaj (73. Chavez), Diaz, Paljić - Wilk, Nunez, Iliev, Jirsak (68. Garguła), Boguski (76. Małecki) - Genkow
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.