Ekstraklasa | 2011-11-20 19:18:08 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna/widzewiak.pl
Tylko jeden punkt na własnym stadionie nas nie satysfakcjonuje. Możemy grać zdecydowanie lepiej, co musimy pokazać w następnym spotkaniu z Lechem Poznań. To był trudny mecz. Stworzyliśmy zbyt mało sytuacji, a więc trudno było wygrać. - w ten sposób mecz Widzew - Korona podsumował piłkarz łodzian, Dudu.
Radosław Mroczkowski (trener Widzewa): "Chcieliśmy wygrać ten mecz. Jednak, jak na mecz u siebie, trochę za mało stworzyliśmy sobie sytuacji. Trudno nam się grało. Widać było, że momentami męczyliśmy się na boisku, szczególnie w pierwszej połowie. Może w drugiej połowie było więcej animuszu. Szkoda, że takiej sytuacji, jaką miał Piotrek Grzelczak, nie potrafimy zamienić na bramkę. To było kluczowe zagranie i akcja, która mogła zdecydować o wyniku. Uważam, że zespół walczył i starał się, aby ten mecz wygrać. Momentami nasza gra wyglądała słabo, bo nie układały nam się akcje w środku pola. To przede wszystkim tam zabrakło jakości i odpowiedniego prowadzenia gry. Staraliśmy się coś zmienić w końcówce. Na boisku pojawił się Serwaciński. To ofensywny zawodnik i myśleliśmy, że może odmieni naszą grę. Jeśli chodzi o grę skrzydeł, to zmiany miały na celu to, żebyśmy mieli tam więcej atutów. Tak to szykowaliśmy na treningach, ale w meczu się to nie potwierdziło."
Leszek Ojrzyński (trener Korony): "Przyjechaliśmy do Łodzi z zamiarem zdobycia trzech punktów. Chcieliśmy to zrobić w taki sposób, jak robi to Widzew. Nastawiliśmy się na kontry i mieliśmy szukać okazji po stałych fragmentach gry. Niestety, nie udała nam się ta sztuka. Nie zdobyliśmy żadnej bramki, ale też, na całe szczęście, żadnej nie straciliśmy. Na pewno było widać zaangażowanie z naszej strony. Trzeba za to chłopaków pochwalić. Nie zawsze udaje się zrealizować to, co się zakłada. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale też nie ma co marudzić, bo w poprzednim meczu straciliśmy bramkę w doliczonym czasie gry. Teraz też były gorące chwile. Kończyliśmy mecz w dziesiątkę. Mogę rozgrzeszyć mojego zawodnika, bo zagotowała mu się głowa. Ale jest to chłopak, który w poprzednim sezonie grał w trzecioligowej drużynie i został rzucony na głęboką wodę. On się uczy i muszę przyznać, że daje sobie radę. Szkoda tylko, że teraz będzie musiał pauzować, gdyż miałby okazję uczyć się w kolejnych spotkaniach."
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.