Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » Ekstraklasa

Ekstraklasa | 2011-11-21 20:28:44 | Nadesłał: Patrycja Przybylska | Źrodlo: inf. własna

Podbeskidzie nie dało się Lechowi

Fot.: Dawid Ćmielewski

W spotkaniu kończącym 14. kolejkę rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało z Lechem Poznań 0:0.

Gdy na wiosnę tego roku Podbeskidzie Bielsko-Biała, po heroicznym boju, uległo poznańskiemu Lechowi 2:3 w drugim meczu półfinałowym Pucharu Polski, trener ówczesnego I-ligowca podkreślał, że drużyna zagrała piękne mecze i liczy, że od następnego sezonu takie widowiska będą gościć pod Szyndzielnią co 2 tygodnie. Dziś, po upływie kilku miesięcy, „Górale” są już beniaminkiem Ekstraklasy a na koncie mają m.in. komplet punktów z Wisłą przy Reymonta i Legią przy Łazienkowskiej.

O tym, że liga rządzi się innymi prawami niż rozgrywki pucharowe wiadomo nie od dziś. Trener Kasperczyk uczulał więc swoich piłkarzy, że mecz ligowy z Lechem nijak będzie miał się do pucharowej potyczki i nie będzie można liczyć na jakiekolwiek lekceważenie ze strony rywala. Spokojny przed meczem nie był też hiszpański szkoleniowiec Lecha, który zmuszony był do zastąpienia Artjoma Rudnieva Bartoszem Ślusarskim. Łotewski snajper (14 bramek w obecnym sezonie T-Mobile Ekstraklasy) nie wyleczył jeszcze w pełni kontuzji, dlatego jego wejście na boisko było uzależnione od wyniku. Oprócz Rudnieva w wyjściowym składzie „Kolejorza” zabrakło także Semira Stilića. Spokojniej było w obozie gospodarzy. Trener po raz kolejny oparł grę z przodu na jednym napastniku (Demjan), jednak na skrzydle pomagał mu zmagający się ostatnio z przeziębieniem Sylwester Patejuk oraz Liran Cohen, grający w roli „podwieszonego” napastnika.

W pierwszych minutach spotkania optyczną przewagę na murawie uzyskali goście, którzy kilkukrotnie zagrozili bramce Zajaca. Po ok. 10 minutach do głosu doszli bielszczanie, którzy głównie za sprawą kwartetu Ziajka-Patejuk-Cohen-Demjan, rozgrzali między słupkami Jasmina Burica. Największe zagrożenie stworzyli w 12. minucie, kiedy to prostopadłe podanie Patejuka na asystę próbował zamienić Dariusz Łatka, jednak ani Robert Demjan, ani dobijający jego uderzenie Matej Nather, nie zdołali pokonać golkipera gości. Przed następną szansą „Górale” stanęli w 41. minucie, jednak po kapitalnym zagraniu na wolne pole, wychodzący sam na sam z bramkarzem Robert Demjan uderzył nad bramką Lecha. Do końca pierwszej połowy spotkanie toczyło się w nieco wolniejszym tempie, a „Górale” wrócili do gry z kontry, mądrze wybijając z uderzenia podopiecznych Jose Mari Bakero.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy grali dokładniej, pewniej i z „góralskim charakterem”, który już nie raz pomógł drużynie w meczach z rywalami z „górnej półki”. W 58. minucie powinno być 1:0. Ziajka wpadł w pole karne, ograł Burica, wycofał na 5 metr ale tam nikt nie zamknął akcji. Minutę później szansę miał Liran Cohen, który wykorzystał błąd Lechitów i również pognał w "szesnastkę" Lecha, jednak jego strzał łatwo złapał bramkarz „Kolejorza”. W 61. minucie trener Lecha wytoczył przeciwko Podbeskidziu najcięższe działa i na boisku pojawili się Stilic z Rudnievem, a łotewski napastnik już minutę później zagroził bramce Richarda Zajaca, strzelając obok prawego słupka bramki. Robert Kasperczyk zareagował błyskawicznie i na boisku pojawił się super-joker Piotr Malinowski, jednak to zmiennicy gości wnieśli więcej ożywienia w grze swojego zespołu. W 68. minucie Stilić powinien otworzyć wynik spotkania, jednak z kilku metrów fatalnie przestrzelił. W 70. i 72. minucie do piłkarzy trenera Kasperczyka po raz kolejny uśmiechnęło się szczęście, bo gdyby Matusz Możdżeń zachował się lepiej w polu karnym, mogło i powinno być 1:0 dla Lecha. Piłkarze Bakero „siedli” na „Góralach”, a ci ograniczyli się jedynie do kontrataków. W 83. minucie jeden z nich mógł zakończyć się bramką, jednak Piotr Malinowski, po kapitalnym krzyżowym zagraniu Ziajki, nie poradził sobie z obrońcami Lecha w polu karnym. W 87. minucie po raz kolejny blisko zdobycia gola byli Lechici, jednak Semir Stilić, tym razem z 5 metrów (!) nie trafił głową do bramki Podbeskidzia. Do drugiej połowy spotkania sędzia Marcin Borski doliczył aż 5 minut, jednak obu drużynom zabrakło już czasu by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po dobrym spotkaniu, zwłaszcza w drugiej połowie, Podbeskidzie zremisowało z Lechem Poznań 0:0.

Trenerski dwu-głos po meczu:

Robert Kasperczyk (szkoleniowiec Podbeskidzia): Mieliśmy Lecha rozpracowanego, jak żaden inny zespół. Wiedzieliśmy, że jeśli takim piłkarzom jak Kriwiec, Wilk czy Rudnev da się trochę miejsca w środkowej strefie boiska, to przy ich grze można mieć duży problem. Dlatego chcieliśmy być bardzo blisko siebie w środkowej strefie, z dynamicznymi zawodnikami na skrzydłach – Sylwestrem Patejukiem i Sebastianem Ziajką. Szkoda, że sytuacje z początku drugiej połowy nie zakończyły się przynajmniej jedną bramką, bo myślę, że to prowadzenie dowieźlibyśmy do końca. Po okresie, w którym przeważaliśmy, inicjatywę przejął Lech. Okazje, które mieliśmy, mogły się w okrutny sposób zemścić w 87. minucie. Na tym polega urok piłki w ekstraklasie, że jeśli nie wykorzystuje się sytuacji, można zostać z zerowym kontem punktowym. Jeśli chodzi o postawę moich zawodników, to jestem bardzo zadowolony. Graliśmy z zespołem, w którym – jak na polskie warunki - aż roi się od gwiazd. Także postawa kibiców, którzy cały mecz dopingowali jest budująca.

Jose Mari Bakero (szkoleniowiec Lecha): Już przed rozpoczęciem spotkania wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz, przede wszystkim dlatego, że drużyna Podbeskidzia miała 15 dni, by dobrze się do niego przygotować. Widać było, że bardzo solidnie przepracowali ten okres. W pierwszej połowie staraliśmy się utrzymywać przy piłce, ale zabrakło nam dojścia do linii końcowej boiska. W drugiej straciliśmy kilka prostych piłek, co umożliwiło gospodarzom wyprowadzenie groźnych kontrataków, które mogły się zakończyć utratą bramki. Od 70. minuty inicjatywa była po naszej stronie. Mieliśmy swoje okazje, ale nie udało się ich zamienić na gole.

Podbeskidzie: Richard Zajac - Tomasz Górkiewicz, Juraj Dancik, Bartłomiej Konieczny, Marek Sokołowski - Sylwester Patejuk (78' Maciej Rogalski), Dariusz Łatka, Matej Nather, Liran Cohen (63' Piotr Malinowski), Sebastian Ziajka - Robert Demjan (75' Adam Cieśliński)

Lech: Jasmin Buric - Luis Henriquez, Grzegorz Wojtkowiak, Dimitrje Injac, Hubert Wołąkiewicz - Rafał Murawski, Mateusz Możdżeń, Jakub Wilk (75' Aleksander Tonev), Marcin Kamiński, Sergiej Kriwiec (62' Artjom Rudnev) - Bartosz Ślusarski (62' Semir Stilic)

Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)
Żółte kartki: Cohen, Sokołowski - Henriquez, Kriwiec, Wilk

relacja z konferencji prasowej już wkrótce!

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane