Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Ligi polskie » Ekstraklasa

Ekstraklasa | 2011-09-23 20:55:51 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: inf. własna

3 punkty zostają w Bielsku! Podbeskidzie pokonało Lechię 1:0

Fot.: Dawid Ćmielewski

W spotkaniu inaugurującym 8. kolejkę rozgrywek T-Mobile Ekstraklasy beniaminek z Bielska-Białej pokonał gdańską Lechię 1:0.

Przed potyczką w Bielsku-Białej wiadomo było, że los obu szkoleniowców wisi na przysłowiowym włosku, dlatego ponad 3000 tysiące kibiców zgromadzonych na Stadionie Miejskim mogło spodziewać się dobrego widowiska. Trener gospodarzy, po fatalnym meczu z Ruchem Chorzów, po raz kolejny przemeblował meczową 18-stkę i w wyjściowym składzie pojawili się Danćik, Sikora i Cohen. Na ławce zasiedli natomiast Sławomir Cienciała i po raz pierwszy w sezonie Mariusz Sacha. Wśród rezerwowych zabrakło jednego z bohaterów spotkania z Legią Tomasza Górkiewicza oraz odsuniętego do ME Macieja Rogalskiego. Trener Kafarski posłał do boju najlepszy możliwy skład, a na ławce posadził ściągniętego awaryjnie Razacka Traore. Dobrą nowiną dla piłkarzy była także informacja, że stowarzyszenie kibiców Podbeskidzia dogadało się z klubem i podczas meczu można było liczyć na ich zorganizowany doping.

Od początku spotkania widać jednak było, że presja ciążąca na piłkarzach obu drużyn pęta im nogi. Jedni i drudzy grali niedokładnie i nerwowo, bojąc się stracić bramkę jako pierwsi. Z upływem czasu gospodarze przejmowali inicjatywę, jednak jedyną wartą uwagi akcją pierwszej części spotkania była sytuacja z 23. minuty. Po podaniu Dariusza Łatki Adam Cieśliński znalazł się w sytuacji sam na sam z Małkowskim, jednak górą z pojedynku wyszedł bramkarz Lechii Gdańsk. Na więcej obu ekip nie było stać i na przerwę obie drużyny schodziły z bezbramkowym remisem.

Po przerwie pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku przejęli „Górale”, którzy coraz częściej zagrażali bramce przyjezdnych. Kiedy wydawało się, że bramka dla Podbeskidzia wisi w powietrzu, szansę na gola mieli Lechiści. W 55. minucie, po błędzie obrońców w polu karnym, sam na sam z Bąkiem wszedł Ljukjanovs, jednak jego szarżę dobrze powstrzymał bielski golkiper. Dobitka Tadića szczęśliwie dla bielszczan minęła lewy słupek bramki „Górali”, więc piłkarze, trener i kibice mogli odetchnąć z ulgą. W 59. minucie nastąpiła kluczowa dla całego spotkania zmiana. W miejsce słabo dysponowanego Adriana Sikory na boisku pojawił się Piotr Malinowski. Popularny „Malina” tradycyjnie rozruszał grę bielszczan a w 71. minucie zdobył jedyną bramkę spotkania. Po dalekim zagraniu Cohena do piłki dopadł Sylwester Patejuk, wyłożył ją Malinowskiemu na piąty metr, a tam, niepilnowany przez nikogo Malinowski, uderzył do siatki Lechii. Trybuny oszalały, a sam piłkarz utonął w objęciach kolegów. W 81. minucie mogło być już po meczu. Mogło, bo tym razem pojedynek z Malinowskim wygrał Sebastian Małkowski. Choć w doliczonym czasie gry piłkarze trenera Kafarskiego zamknęli „Górali” praktycznie w ich polu karnym, nie zdołali pokonać ikony Lechii w bramce Podbeskidzia Mateusza Bąka. Podopieczni trenera Kasperczyka odnieśli pierwsze, w pełni zasłużone zwycięstwo w T-Mobile Ekstraklasie na własnym obiekcie i przeskoczyli w tabeli drużynę z Gdańska. Czy zwolnili z posady trenera Kafarskiego? Dowiemy się pewnie po poniedziałkowym spotkaniu drużyny z zarządem. Pewnym jest, że tak słabej i grającej bez pomysłu Lechii, nie będą chcieli oglądać ani zarząd ani kibice. W pojedynku trenerów górą był dziś trener Kasperczyk.


Trenerski dwu-głos po meczu:

Tomasz Kafarski (szkoleniowiec Lechii): Zarówno my, jak i Podbeskidzie zaprezentowaliśmy średni poziom. Zabrakło otwartej piłki z obu stron. Spodziewałem się, że kto strzeli pierwszy gola będzie bliżej wygranej i tak się stało. Szkoda, że mój zespół tylko przez ostatnie 10 minut grał tak, jakby chciał przerwać naszą niekorzystną serię. Nie udało nam się nawet zremisować. Cóż, bierzemy teraz to, co przyniesie los. Szacunek dla gospodarzy i gratulacje wygranej.

Robert Kasperczyk (szkoleniowiec Podbeskidzia): Pierwsza połowa była bardzo nerwowa, bo też stawka dla obu ekip niezwykle ważna. Po przerwie osiągnęliśmy już przewagę w polu, czego następstwem gol Piotrka Malinowskiego, który mógł jeszcze podwyższyć wynik. Brawa należą się zespołowi za wolę walki, zaangażowanie i wreszcie historyczne zwycięstwo na własnym boisku. Krótki wyjazd do Cieszyna przyniósł efekt. Odcięliśmy się od tych wszystkich wydarzeń, przypominających momentami jakiś komediodramat. Uczymy się wciąż Ekstraklasy, bo też proszę spojrzeć na dorobek występów na tym szczeblu piłkarzy w innych drużynach. Uważam, że będzie już tylko lepiej.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-0 Lechia Gdańsk
'70 Piotr Malinowski

Podbeskidzie: 12. Mateusz Bąk - 10. Marek Sokołowski (79, 18. Sławomir Cienciała), 7. Juraj Dančík, 26. Bartłomiej Konieczny, 27. Krzysztof Król - 29. Adrian Sikora (59, 8. Piotr Malinowski), 21. Piotr Koman, 28. Dariusz Łatka, 4. Liran Cohen, 13. Sylwester Patejuk - 16. Adam Cieśliński (89, 23. Róbert Demjan)

Lechia: 33. Sebastian Małkowski - 26. Deleu (77, 10. Tomasz Dawidowski), 6. Luka Vučko, 2. Rafał Janicki, 20. Lewon Hajrapetjan - 19. Fred Benson (59, 14. Piotr Wiśniewski), 8. Łukasz Surma, 17. Marcin Pietrowski, 21. Mateusz Machaj, 11. Ivans Lukjanovs - 46. Josip Tadić (65, 7. Abdou Razack Traoré)

Żółte kartki: Konieczny, Sokołowski, Łatka, Cohen - Vučko, Pietrowski, Hajrapetjan

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Piłka nożna

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane