Ekstraklasa | 2011-09-17 16:37:30 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: inf. własna
Po słabym spotkaniu piłkarze Podbeskidzia Bielsko-Biała ulegli na własnym stadionie Ruchowi Chorzów 0:1. Gola na wagę trzech punktów zdobył Maciej Jankowski.
W spotkaniu z Chorzowskim Ruchem Podbeskidzie miało udowodnić, że wygrana z Legią w Warszawie nie była przypadkowa, a beniaminek, przez wszystkich skazany już na spadek, potrafi grać w piłkę. Niestety bielszczanie ponownie pokazali, że od poziomu T-Mobile Ekstraklasy sporo im jeszcze brakuje.
Spotkanie przy ul. Rychlińskiego rozgrywane było bez dopingu bielskich kibiców, ponieważ SKK "Podbeskidzie" poinformował przed meczem, że tzw. "młyn" nie będzie prowadził zorganiozwanego dopingu dla "Górali" w geście protestu przeciwko odmówienia przez klub wpuszczeniu na obiekt kibiców przyjezdnych. Na trybunach trwał więc "pinknik", a piłkarze szybko dostosowali swoją grę do ogólnej atmosfery spotkania. Wystarczy powiedzieć, że pierwszą dogodną sytuację do strzelenia gola stowrzyli sobie "Górale"... w 27. minucie spotkania. Do piłki w polu karnym dopadł Sylwester Patejuk, jednak jego strzał poszybował tuż nad okienkiem bramki chorzowian. W 34. minucie potwierdziła się stara prawda o niewykorzystanych sytuacjach. Piłkę w lukę między obrońców Podbeskidzia zagrał Arkadiusz Piech, a Maciej Jankowski pognał z nią w pole karne i z największą łatwością pokonał Matuesza Bąka. To była jedyna (!) groźna akcja Ruchu w I połowie, jednak wystarczyła by na przerwę schodzić z prowadzeniem. Wprawdzie w 42. minucie po raz kolejny przed szansą wyrównania stanął Patejuk, jednak jego strzał z dystansu minimalnie minął prawy słupek bramki Predijića.
Wydawało się, że po zmianie stron gospodarze rzucą się na rywala by odrobić straty, tymczasem drugą połowę lepiej zaczęli goście, którzy kilkoma atakami szybko ostudzili zamiary bielszczan. Piłkarze trenera Kasperczyka grali fatalnie. Podania nie docierały do adresatów, napastnicy nie dochodzili do piłki, a aktywni w pierwszej połowie Rogalski i Patejuk "spuścili z tonu" równając do katastrofalnie grających kolegów. Piłkarze trenera Fornalika w 47. a potem w 49. minucie meczu mogli przesądzić o losach spotkania, jednak najpierw Piech nie wykorzystał prezentu od Górkiewicza, który podał mu we własnym polu karnym, a nastąpnie dobry strzał Piecha fenomenalnie wybronił Mateusz Bąk. Chciałoby się powiedzieć, że "Górale" natychmiast odpowiedzieli, jednak jedyna odpowiedź na jaką stać było bielszczan miała miejsce w 87. minucie, kiedy to najlepszy obok Bąka, zawodnik Podbeskidzia na boisku Sylwester Patejuk ponownie uderzał na bramkę Ruchu, jednak Predijić w sobie znany sposób zdołał sparowac futbolówkę na rzut rożny. Jako plus dla Podbeskidzia można zaliczyć debiut ściągniętego niedawno Lirama Cohena, który kilkoma zagraniami pokazał, że w piłkę uczył się grać poza naszym krajem. Kibice mogą jednak żałować, że dziś nie miał z kim w tę piłkę pograć.
Obie jedenastki nie stworzyły wielkiego widowiska, jednak to Ruch okazał się drużyną dojrzalszą i skuteczniejszą. Zespół Waldemara Fornalika w pełni zasłużył na zwycięstwo, więc trudno się dziwić, że Stadion Miejski opuszczał w dobrych humorach. Chorzowianie wygrali trzeci mecz z rzędu i zrównali się punktami z prowadzącym w tabeli Lechem. Podbeskidzie pokazało, że mecz w Warszawie raczej przegrała Legia, niż wygrali "Górale". A "Bielska Twierdza"? W 4 meczach u siebie Podbeskidzie zgromadziło 2 punkty. Nikt już nie boi się przyjechać do Bielska-Białej.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-1 Ruch Chorzów
'34 - Maciej Jankowski
Podbeskidzie: 12. Mateusz Bąk - 2. Tomasz Górkiewicz, 3. Ondřej Šourek, 26. Bartłomiej Konieczny, 27. Krzysztof Król - 10. Marek Sokołowski, 19. František Metelka (52, 4. Liran Cohen), 28. Dariusz Łatka (77, 11. Sebastian Ziajka), 13. Sylwester Patejuk, 20. Maciej Rogalski - 23. Róbert Demjan (46, 16. Adam Cieśliński).
Ruch Chorzów: 30. Matko Perdijić - 3. Igor Lewczuk, 15. Rafał Grodzicki, 2. Piotr Stawarczyk, 20. Marek Szyndrowski - 6. Wojciech Grzyb, 23. Marcin Malinowski, 28. Gábor Straka, 7. Maciej Jankowski (70, 31. Paweł Lisowski), 14. Łukasz Janoszka (88, 5. Marek Zieńczuk) - 18. Arkadiusz Piech (83, 9. Paweł Abbott).
żółte kartki: Lewczuk, Straka, Malinowski.
sędziował: Robert Małek (Zabrze).
Trenerski dwu-głos po meczu:
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): W przekroju całego meczu, Ruch był dojrzalszy piłkarsko. Pokutuje u nas ciągle ten sam błąd. Szkolne nieporozumienie obrońców, którzy skaczą do jednego zawodnika. Znów przekonaliśmy się, co to jest odrabianie strat w ekstraklasie. Wiele rzeczy w momencie, kiedy chcemy prowadzić grę, nam nie wychodzi. I tu jest w przyszłości rola do odegrania dla środkowego pomocnika, na którego chcemy kreować Lirana Cohena. Musimy coś z tym zrobić do kolejnego meczu. Szkoda tylko, że te sytuacje Marka Sokołowskiego czy Sylwka Patejuka w końcówce nie wpadły, bo bylibyśmy w innych nastrojach.
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Spotkały się dwie charakterne drużyny. Wiedzieliśmy, że oprócz gry w piłkę, to będzie ważne. Spotkanie nie było porywające, jeśli chodzi o poziom. Ale pokazaliśmy wolę walki i skuteczność. Przeprowadziliśmy bardzo dobrą akcję bramkową. Z początku drugiej połowy można było sprawę załatwić, bo Arek Piech dwa razy miał sytuację, ale w końcówce było nerwowo. Podbeskidzie jest na fali wznoszącej, więc jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. To nie przyszło nam łatwo.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.