Ekstraklasa | 2011-09-12 21:00:48 | Nadesłał: Łukasz Szymański | Źrodlo: inf. własna
Po bardzo emocjonującym i ciekawym spotkaniu Lechia Gdańsk odniosła swoje pierwsze zwycięstwo na PGE Arenie. Dzięki ambitnej grze w drugiej połowie odrobiła ona stratę jednej bramki i pokonała Górnika Zabrze 2:1.
Oba zespoły wyszły na to spotkanie z jednym zamiarem, odnieść zwycięstwo. W pierwszych pięciu minutach pokazał się nowy nabytek Lechii, Josip Tadić, który dwukrotnie strzelał na bramkę gości. Obie próby były jednak niecelne. W odpowiedzi w 10 minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Daniel Gołębiewski, napastnikowi Górnika zabrakło jednak trochę pewności i nie wykorzystał sytuacji sam na sam. W 22 minucie przed tak dogodną szansą stanął, po zagraniu Mateusza Machaja, Tadić, ale przeszkodził mu jeden z obrońców. Dziesięć minut później było już 1:0 dla gości. Najpierw z lewej strony pola karnego uderzał Tomasz Zahorski, Sebastian Małkowski odbił piłkę jednak pod nogi Gołębiewskiego i tej okazji wypożyczony z Polonii Warszawa napastnik już nie zmarnował. Do końca pierwszej części wynik nie uległ już zmianie.
Już w piątej minucie drugiej połowy Tadić miał kolejną dobrą okazję do zdobycia gola, tym razem jednak mocno przestrzelił. W 60. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Do bezpańskiej piłki, wybitej przez Adama Banasia, około osiemnaście metrów przed bramką dopadł Machaj i precyzyjnym, a przy tym mocnym, uderzeniem pokonał Łukasza Skorupskiego! Niestety Machaj nie dograł tego meczu do końca. Po brutalnym faulu Banasia opuścił boisko z powodu urazu. W 62 minucie bardzo ładnym strzałem popisał się Paul Thomik, ale jeszcze lepiej interweniował Małkowski parując piłkę na aut. W 65 minucie na strzał zza pola karnego zdecydował się Łukasz Surma, ale bramkarz zabrzan sparował piłkę na rzut rożny. Kwadrans przed końcem meczu z dobrej strony pokazał się wprowadzony w drugiej części Prejuce Nakoulma, ale jego strzał w krótki róg pewnie wybronił Małkowski. Chwilę wcześnie w sytuacji sam na sam był też Tadić, ale przegrał pojedynek ze Skorupskim. Zresztą Chorwat jeszcze raz, w 80 minucie, próbował bezskutecznie pokonać Skorupskiego. Co nie udało się jemu, udało się natomiast Piotrowi Wiśniewskiemu w 83 minucie. Tym razem również największa odpowiedzialność ciąży na Adamie Danchu. To od jego ręki odbiła się piłka w polu karnym przez co szansę na gola miał Wiśniewski. Gdańszczanin pewnie wykonał "jedenastkę" i dał swojej ekipie prowadzenie. To musiało bardzo zdenerwować Nakoulmę, który podobnie jak kolega z zespołu bezsensownie i brutalnie faulował rywala. Tym razem padło na powracającego po kontuzji Krzysztofa Bąka. Obrońca biało-zielonych chodząc wraz z lekarzem klubowym z murawy pokazał piłkarzowi z Burkina Faso co myśli o takim zachowaniu, znacząco pukając się palcem w czoło. Już w doliczonym czasie gry Górnicy mogli uratować jeden punkt. Po długim wykopie Skorupskiego piłkę przyjął Nakoulma, podał do Michała Pazdana, ale on trafił w słupek.
Lechia pierwszy raz wygrała w tym sezonie u siebie. Dokonała tego po dobrej grze, zwłaszcza w drugiej połowie. Zabrzanie również pokazali się z niezłej strony jednak byli dziś słabsi od gospodarzy i mieli też mniej szczęścia.
Lechia Gdańsk - Górnik Zabrze 2:1 (0:1)
0:1 D. Gołębiewski 31
1:1 M. Machaj 59
2:1 P. Wiśniewski 83 (k)
żółte kartki: Banaś, Danch (Górnik)
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów: 18 500
Lechia: Małkowski - Bąk (85' Deleu), Vućko, Janicki, Andriuskevius - Surma, Machaj (71' Pietrowski), Airapetian - Wiśniewski, Tadić, Lukjanovs.
Górnik: Skorupski - Bemben, Banaś, Danch, Marciniak - Thomik (83' Olkowski), Przybylski, K. Mączyński, Zahorski - Kwiek (78' Pazdan) - Gołębiewski (65' Nakoulma).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.