Ekstraklasa | 2011-08-14 19:59:20 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: inf. własna
W spotkaniu 3. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko-Biała zremisowało bezbramkowo z łódzkim Widzewem 0:0.
Zgodnie z zapowiedziami bielszczanie przystąpili do spotkania mocno „przemeblowani”. W porównaniu do jedenastki, która wybiegła na boisko w Bełchatowie w zeszłą sobotę, trener Kasperczyk desygnował do gry aż 7 nowych zawodników. W wyjściowym składzie „Górali” pojawili się Bąk, Sourek, Król, Koman, Sokołowski, Łatka i Sikora, którzy po blamażu kolegów z 2. kolejki, mieli za zadanie odmienić grę Podbeskidzia. Zmienionym składem zmuszony był zagrać również trener Mroczkowski, który z powodu kontuzji zostawił w Łodzi Maderę, Dudu i Radhię. Na ławce pozostawił również młodego Gruzina Dżalamidze, który zdawał się być pewniakiem do gry w ataku łodzian od pierwszej minuty.
Od pierwszych minut na Stadionie Miejskim było widać, że Widzew nie gra już z beniaminkiem z dwóch pierwszych kolejek. „Górale” wyszli na murawę skoncentrowani i od pierwszych minut ruszyli na bramkę Macieja Mielcarza. Pierwszą dogodną sytuację już w 2. minucie miał Robert Demjan, który wygrał pojedynek bark w bark z Ukahem, jednak strzał Słowaka poszybował nad bramką łodzian. Piłkarze trenera Kasperczyka grali szybko, dokładnie i co najważniejsze uważnie w defensywie, udowadniając, że w letniej przerwie nie zapomnieli jak gra się w piłkę. Goście, wyraźnie zaskoczeni postawą bielszczan, cofnęli się na własną połowę i ograniczali swoje akcje do szybkich kontr. Okazji do zdobycia gola mieli jednak niewiele, bo w drużynie gospodarzy wzorowo spisywali się Sourek, Konieczny, Łatka i Sokołowski, którzy już w zarodku „kasowali” akcje przyjezdnych. Mając zabezpieczone tyły, „Górale” mogli skupić się na konstruowaniu gry w ataku. Z dobrej strony pokazywał się Adrian Sikora i Robert Demjan, którym za plecami partnerował Rogalski. Mimo kilku dogodnych okazji, w pierwszej połowie, kibice zgromadzeni na Stadionie w Bielsku-Białej bramek jednak nie obejrzeli.
W drugiej odsłonie trener Mroczkowski postanowił oddalić grę od łódzkiego pola karnego i w miejsce Ostrowskiego posłał na boisko Dżalamidze. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ponieważ szybki Gruzin z łatwością mijał „Górali” i raz po raz zawiązywał akcje ofensywne. W 63. i 68. minucie zatańczył z piłką w polu karnym, jednak w obu przypadkach górą był Mateusz Bąk lub defensywa Podbeskidzia. Na nudę nie mógł narzekać także Maciej Mielcarz. Najgroźniejsze sytuacje pod jego bramką stworzył wprowadzony w miejsce Komana Dariusz Kołodziej. Najpierw, w 78. minucie uderzył z rzutu wolnego, a dwie minuty później popisał się efektownymi nożycami. Mimo większej ilości sytuacji bramkowych, licznie zgromadzeni w Bielsku kibice nie obejrzeli bramek. Remis wydaje się być sprawiedliwym wynikiem, co podkreślali po meczu obaj szkoleniowcy.
Radosław Mroczkowski (trener Widzewa): Takiego meczu się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że będzie dużo walki, a spotkanie będzie trudne. Wejście w mecz mieliśmy ciężkie, zwłaszcza pierwsze 15-20 minut było zbyt bojaźliwe i daliśmy się zepchnąć do defensywy. Do przerwy było za dużo słabych punktów, w drugiej odsłonie uspokoiliśmy grę, ale nie udało nam się zdobyć bramki.
Robert Kasperczyk (trener Podbeskidzia): Po laniu w Bełchatowie i rewolucji kadrowej zaczęliśmy mecz bardzo fajnie, agresywnie. Zależało nam aby szybko strzelić bramkę. Nie udało się, a Widzew był trzecią po Jagiellonii i Bełchatowie drużyną, która pokazała nam czym jest Ekstraklasa. Z czasem uspokoił grę, zagrał kilka fajnych kontr. Groźny był zwłaszcza Ddżalamidze, który jest wirtuozem jak na polskie warunki. My za to popełniliśmy za dużo błędów było w drugiej linii. Nie mam jednak pretensji. Dla Komana był to debiut na tym szczeblu rozgrywek. Każdy dzień pracuje na korzyść tych chłopaków i wierzę, że będzie coraz lepiej. Powtarzam jednak: jak nie możesz wygrać to ciesz się z remisu. Szanujemy ten punkt, bo każdy z nich jest dla nas cenny. Pierwszy raz zagraliśmy na zero z tyłu i nie dostaliśmy „sztuki” więc możemy być zadowoleni.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-0 Widzew Łódź
Podbeskidzie: 12. Mateusz Bąk - 18. Sławomir Cienciała, 3. Ondřej Šourek, 26. Bartłomiej Konieczny, 27. Krzysztof Król - 10. Marek Sokołowski, 21. Piotr Koman (65, 8. Piotr Malinowski), 28. Dariusz Łatka (73, 22. Matej Náther), 20. Maciej Rogalski (64, 9. Dariusz Kołodziej) - 29. Adrian Sikora, 23. Róbert Demjan.
Widzew: 13. Maciej Mielcarz - 16. Adrian Budka, 4. Ugochukwu Ukah, 5. Jarosław Bieniuk, 28. Łukasz Broź - 7. Jurijs Žigajevs, 3. Bruno Pinheiro, 18. Mindaugas Panka, 14. Krzysztof Ostrowski (46, 17. Nika Dzalamidze) - 8. Princewill Okachi (84, 10. Riku Riski), 26. Piotr Grzelczak (56, 20. Przemysław Oziębała).
żółta kartka: Łatka.
sędziował: Radosław Trochimiuk (Ciechanów).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.