Ekstraklasa | 2011-08-02 11:46:40 | Nadesłał: Anna Szłapa | Źrodlo: jagiellonia.pl
Jagiellonia w 1. kolejce T-Mobile Ekstraklasy zremisowała z beniaminkiem z Bielska-Białej 2:2. Prowadzenie 2:0 do przerwy sprawiło, że piłkarze Jagiellonii się rozluźnili, przez co w końcówce stracili dwie bramki. - Niektórzy byli już chyba myślami w drodze do Białegostoku - nie krył rozgoryczenia Grzegorz Sandomierski, bramkarz żółto-czerwonych.
- Nie jestem smutny, jestem zdenerwowany - tymi słowami rozmowę rozpoczął Sandomierski, który dwukrotnie wczoraj skapitulował. Mogło być jeszcze gorzej i tylko dzięki jego świetnej interwencji w końcówce spotkania Jagiellonii udało się wywalczyć jeden punkt. - Wiemy, że Podbeskidzie dobrze wykonuje rzuty wolne a mimo to, właśnie po jednym z nich straciliśmy bramkę. Fatalne warunki atmosferyczne również dały się we znaki i mało brakowało a dzisiejszy mecz byśmy przegrali. Sam nie wiem, czy cieszyć się z 1. punktu, czy żałować tych 2. straconych - przyznał tuż po spotkaniu Sandomierski.
Kibice Jagiellonii nie tak wyobrażali sobie mecz z beniaminkiem T-Mobile Ekstraklasy. Optymistyczna pierwsza połowa dała nadzieję na deklasację rywala. Stało się jednak inaczej - Powinniśmy wypunktować Podbeskidzie, strzelić kolejno trzecią a potem czwartą bramkę i pokazać, która drużyna zakończyła zeszłoroczny sezon na 4. pozycji. Coś jest jednak z nami nie tak, musimy usiąść i spokojnie o tym porozmawiać - nie krył Sandomierski.
Dlaczego oglądaliśmy dwie różne połowy w wykonaniu żółto-czerwonych ? - Po prostu w drugiej połowie byliśmy zdekoncentrowani, rozkojarzeni, a niektórzy z nas byli już chyba myślami w drodze powrotnej do Białegostoku - przyznał Sandomierski.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.