Ekstraklasa | 2011-07-18 22:12:52 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Decyzja o przeprowadzce do tak odległego od Argentyny kraju, to zawsze trudna decyzja. Tak czy inaczej, dysponując informacją jak silna jest Wisła, jak dobrze radzi sobie w ekstraklasie, nie zastanawiałem się zbyt długo - podkreśla w obszernym wywiadzie dla portalu przegladligowy.com, nowy, argentyński pomocnik krakowskiego zespołu - Gervasio Núñez.
Co polscy kibice powinni wiedzieć o Gervasio Núñezie? Gdzie dorastałeś? Jak dokładnie wyglądała droga, która zaprowadziła Cię do krakowskiej Wisły?
Gervasio Núñez : - Urodziłem się w prowincji Formosa, na północy Argentyny. Moim pierwszym klubem w karierze był Rosario Central. To klub, który cały czas obecny jest w moim sercu. Rosario Central dało mi szansę występów w Primera División. Później, przez rok występowałem w barwach Quilmes. Teraz, przyszedł czas na Wisłę.
Wracając jeszcze do Formosy - miasto to słynie z klubu siatkarskiego La Unión de Formosa. Nigdy nie marzyłeś, żeby zostać... siatkarzem?
- W siatkówce, szczerze mówiąc, mało się orientuję. Nie zmienia to faktu, że oczywiście znany jest mi klub La Unión de Formosa, widziałem mecze z udziałem tego zespołu. Ja, prywatnie, dużo bardziej wolałem grać zawsze w koszykówkę czy... na play-station. W Krakowie, nie mam jeszcze play-station, planuję dopiero kupić (uśmiech).
Jak żyje się w Formosie? Jak opisałbyś prowincję, z której pochodzisz?
- W Formosie jest bardzo zielono - to prowincja z mnóstwem drzew, pól. Panują tam bardzo duże upały. Temperatura często sięga 40 stopni, a bywa, że jest jeszcze cieplej. W lecie, te upały, są często nie do wytrzymania. Oczywiście, żyjąc tam, można się do nich przyzwyczaić. Ja jestem przyzwyczajony, nie mam z tym problemu, niemniej ludzie z zewnątrz, choćby z Buenos Aires, z tą wysoką temperaturą, miewają już kłopot.
Wspomniałeś o Buenos Aires. Gdzie, twoim zdaniem, żyje się lepiej? W Buenos Aires czy w Formosie?
- Faktem jest na pewno, że w Buenos Aires nie jest obecnie bezpiecznie. Ostatnimi laty dużo się tam pozmieniało, często zdarzają się napady. Nie możesz iść ulicą, trzymając w ręku portfel, bo podjedzie ktoś na motorze i po prostu - wyrwie ci go i odjedzie. W Formosie jest dużo spokojniej. Kolejna różnica - Formosa to dużo biedniejsza prowincja.
Twoja profesjonalna kariera, jak już ustaliliśmy, rozpoczęła się w Rosario... Jak z kolei wspominasz to miasto?
- To naprawdę wspaniałe miasto, bardzo dobrze mi się tam żyło. Poznałem tam wielu przyjaciół, poznałem tam także moją żonę. Bardzo zżyłem się z ludźmi z Rosario, w tamtejszym klubie przeżyłem mnóstwo wspaniałych chwil. Nie ukrywam, że Rosario to miasto, do którego chciałbym wrócić, klub, w którym jeszcze grać.
Pochodzisz z wielodzietnej rodziny. Zdradź, ile osób dokładnie ona liczy?
- W domu było nas ośmioro - moi rodzice i szóstka dzieci. Szóstka, czyli - ja, moich czterech braci i siostra. Najpierw na świecie pojawili się kolejno moi trzej bracia, potem ja, następnie mój młodszy brat i jako ostatnia z nas wszystkich - siostra. W piłkę nożną, z naszej szóstki rodzeństwa, oprócz mnie, gra także jeden z moich braci.
Kiedy "zakochałeś się" w piłce nożnej? Dlaczego właśnie futbol?
- Ten sport był obecny w moim życiu od zawsze. Odkąd pamiętam, uwielbiałem futbol. Mam bardzo dużo zdjęć z okresu dzieciństwa - zdjęć berbecia biegającego za piłką. Gdybym pokazał ci jedno z takich zdjęć - umarłabyś ze śmiechu. Mam na nim cztery lata, byłem wtedy grubaskiem (śmiech). To fotografia, która wzbudza co najmniej szczery uśmiech.
Można uznać, że swoją piłkarską przygodę rozpocząłeś zatem jako... czterolatek?
- Rozpocząłem ją nawet wcześniej (uśmiech). Moja mama opowiadała mi, że garnąłem się do piłki, już jako dwulatek. To, jak bardzo pokochałem futbol, zaprowadziło mnie aż do tego miejsca, w którym jestem obecnie. Fakt, że jestem w tym miejscu, to w dużej mierze zasługa mojej rodziny. Zawsze była dla mnie bardzo dużym wsparciem.
Rodzice nie mówili Ci nigdy: Gervasio, dość - zajmij się czymś "poważniejszym"?
- Oczywiście, że mówili (uśmiech). Mówili: najważniejsza szkoła, potem dopiero futbol. Dla mnie, piłka nożna była jednak ważniejsza. To było coś, co kocham. Kiedy zacząłem grać w Primera División, poświęciłem się już tylko futbolowi. No, ale kto wie - być może w przyszłości, podejmę jeszcze decyzję o kontynuowaniu nauki. Dlaczego nie?
Gra w Primera División była dla Ciebie wielką szansą...
- Razem z tatą, braćmi, siedzieliśmy zawsze przy meczach, które transmitowane były w telewizji. Moim marzeniem było znaleźć się po drugiej stronie ekranu. Później, kiedy faktycznie znalazłem się po tej drugiej stronie, ludzie, którzy mnie znali, często mówili: "To chłopak od nas, z Potrero Norte!" (Potrero Norte - rodzinna wioska Gervasio Núñeza - przypis red.). Było to szalenie miłe. Gra w Primera División dawała mi ogromną radość.
Dlaczego zdecydowałeś się na zamianę Rosario Central na Quilmes?
- W Rosario grałem trzy sezony, wiele się tam nauczyłem, ale potrzebowałem zmiany. Wtedy akurat pojawiła się propozycja z Quilmes. Spędziłem tam rok. To właśnie tam wypatrzyli mnie ludzie z Wisły. Dziękuję w tym miejscu obu moim poprzednim klubom - zarówno Rosario Central, jak i Quilmes, że miałem szansę reprezentować ich barwy.
Jak na Twoją decyzję o zasileniu krakowskiej Wisły, zareagowali Twoi bliscy?
- Decyzja o przeprowadzce do tak odległego od Argentyny kraju, to zawsze trudna decyzja. Tak czy inaczej, dysponując informacją jak silna jest Wisła, jak dobrze radzi sobie w ekstraklasie, nie zastanawiałem się zbyt długo... Z jednej strony, moi bliscy cieszyli się, że pojawiła się tak ciekawa oferta, z drugiej, byli smutni, że wyjeżdżam. W Polsce nie będę jednak sam - na dniach do Polski przyleci moja żona. Samemu byłoby mi tu trudniej.
Spodobał Ci się Kraków? Masz tu już swoje ulubione miejsca?
- Najbardziej, jak dotąd zachwycił mnie krakowski Rynek Główny nocą. Mówię "jak dotąd", bo nie widziałem tutaj jeszcze wszystkiego. Na pewno, w ciągu tego roku będzie wiele okazji, żeby poznać Kraków dokładniej. To piękne miasto, bardzo dobrze odnalazłem się także w tutejszej drużynie. Zadowolony jestem również z formy treningów w Wiśle.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.