Najnowsze newsy

Piłka Nożna » Europejskie Puchary » Liga Europy

Liga Europy | 2008-11-27 19:59:53 | Nadesłał: Daniel Koniński | Źrodlo: inf. własna

Ambitny Lech przegrał w Moskwie

Fot.: Dawid Ćmielewski

Lech Poznań przegrał w swoim drugim meczu w fazie grupowej pucharu UEFA z CSKA w Moskwie 1:2. Obydwie bramki dla gospodarzy padły po indywidualnych błędach - Arboledy i Tanevskiego. W drugiej połowie nadzieję Lechitom świetnym strzałem z rzutu wolnego dał Stilić, ale ostatecznie poznaniacy nie potrafili wyrównać, choć w ostatnich minutach zamknęli CSKA na własnej połowie.

W pierwszych minutach optyczną przewagę miało CSKA, jednak nie potrafiło stworzyć sobie klarownej sytuacji do zdobycia bramki. Dopiero w 21. minucie gospodarze rozegrali akcję, po której dobrym strzałem popisał się Ignaszewicz, ale jeszcze lepszą interwencją Turina. Dziesięć minut później dobrze grającą defensywę Lecha w końcu sforsowali moskiewscy piłkarze. Po błędzie Arboledy, Vagner Love podał do Dzagojewa, a ten wyprowadził swój zespół na prowadzenie.

Lech po kilku minutach mógł wyrównać. Rengifo dość przypadkowo zagrał do Peszki, ale tego w ostatnim momencie uprzedził Akinfiejew. Gdy wydawało się, że oba zespoły zejdą już do szatni, Lech stracił drugiego gola. Dośrodkowanie z połowy boiska w polu karnym Lecha przyjął Żyrkow, który pewnie pokonał Turinę. Przy tej sytuacji można mieć ogromne pretensje do Tanevskiego, który zachował się bardzo biernie. Na pierwszą połowę Lechici schodzili więc ze spuszczoną głową.

Od początku drugiej połowy CSKA zaczęło narzucać swoje warunki gry, tak jakby chciało bez większego wysiłku utrzymać dwubramkowe prowadzenie. W 66. minucie w meczu nastąpił jednak zwrot akcji. Rzut wolny dla Lecha wykonywał Semir Stilić. Bośniak posłał piłkę w pole karne, tam żaden z obrońców nie dotknął piłki, a ta skozłowała i wpadła przy lewym słupku bramki Akinfiejewa.

W kolejnych minutach Lech powoli zdobywał coraz więcej miejsca na boisku, a piłkarzom gospodarzy zaczęły puszczać nerwy. W 77. minucie za wyraźne odepchniecie Arboledy Vagner Love ujrzał żółtą kartkę, choć przepisy wyraźnie mówią, że w takiej sytuacji powinien otrzymać czerwony kartonik. Minutę później za nic nieznaczący faul właśnie na Love "żółtko" ujrzał Arboleda. W tym momencie wszystkim kibicom Lecha nasunęło się pewnie pytanie, czy arbiter główny rzeczywiście jest ostatnim sprawiedliwym na boisku..

Dwie minuty później mogło być jednak po meczu. Po dośrodkowaniu Żyrkowa do piłki doszedł Ignaszewicz, oddał silny strzał, jednak Ivan Turina fenomenalnie obronił to uderzenie. W ostatnich minutach Lech, nie mając nic do stracenia, rzucił wszystkie siły do ataku, zamykając CSKA na własnej połowie. Niestety poza Stiliciem żaden z Lechitów nie miał pomysłu na rozegranie bramkowej akcji i zazwyczaj akcje gości polegały na wybiciu piłki ze strefy defensywnej pod pole karne, a tam może ktoś ją przyjmie i stworzy zagrożenie. Niestety tak się nie stało i ambitnie grający w przeciągu całego spotkania "Kolejorz" przegrał z CSKA w Moskwie 1:2.

Kolejne spotkania Lech rozegra 4. grudnia na własnym stadionie. Rywalem będzie Deportivo la Coruna.

CSKA Moskwa - Lech Poznań 2:1 (2:0)

1:0 Dzagojew 31. min
2:0 Żyrkow 45. min
2:1 Stilić 66. min

Żółte kartki:
Żyrkow, Semberas, Love (CSKA) oraz Arboleda (Lech)

Sędzia:
Duarte Nuno Pereira Gomes (Portugalia)

CSKA:
Akinfiejew - Semberas, Ignaszewicz, Bierezucki, Grigoriew (70. Rahimic), Dzagojew (83. Erkin), Bierezucki, Krasic, Rahimic, Żyrkow, Love

Lech:
Turina - Wojtkowiak, Arboleda, Tanewski, Djurdjevic, Wilk, Injać, Peszko (46. Bandrowski), Stilić, Lewandowski, Rengifo

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane