Liga Mistrzów | 2014-05-24 00:06:56 | Nadesłał: Bartosz Błażejewski | Źrodlo: inf.własna
Estadio da Luz, 24 maja 2014 roku, godzina 20:45, czy może być piękniejsze miejsce na Ziemi w tym czasie? Odpowiedź jest wręcz banalna, oczywiście, że nie. Już jutro miliony ludzi przed telewizorami, miliony ludzi na całym świecie, zobaczą jak Real Madryt i Atletico Madryt walczą o jeden z dwóch najważniejszych tytułów w tym roku (drugi to oczywiście finał Mundialu zaplanowany na 13 lipca na Maracanie).
Jestem pewny na 100%, że żaden piłkarz, który wystąpi w jutrzejszym finale Ligi Mistrzów, nie myśli teraz o MŚ w piłce nożnej. Na pewno każdy z nich zostawi jutro na boisku całe swoje serce i zrobi wszystko, aby jego drużyna wygrała Champions League w sezonie 2013/14.
Zastanawiam się, co w tej chwili musi czuć grupa blisko 65 tysięcy ludzi, którzy zobaczą w sobotę na żywo finał na stadionie Benfici. Uważam, że będą to najszczęśliwsi ludzie na Ziemi. Jednak prawdopodobnie około godziny 22:35, może trochę później, grupa kibiców ubranych na biało albo na czerwono będzie płakała. Grupa? Co ja w ogóle piszę, wszyscy będą płakali! Jedni ze szczęścia, drudzy ze smutku. Pewnie większość kibiców pamięta, co wydarzyło się nie tak dawno, kiedy w finale Ligi Europejskiej, Sevillia pokonała po karnych Benficę Lizbonę. Kibice Sevilli byli w siódmym niebie, ich drużyna wygrała prestiżowy tytuł, natomiast kamera przez kilka sekund została skierowana na małego chłopca, kibica Benfici, który płakał z rozpaczy. To była najbardziej wzruszającą chwila podczas tego finału, która pokazała jak futbol jest ważny w życiu człowieka. Dzięki piłce, człowiek odrywa się od problemów, zapomina o bólu i przez pewien czas ludzie, którzy kibicują jednej drużynie są jednością, łączą się. Tak właśnie będzie jutro.
Dla Realu to najważniejszy mecz w roku. Ostatni raz popularni Galacticos grali w finale Ligi Mistrzów w 2002 roku, kiedy to pokonali 2:1 Bayer Leverkusen. Ten finał w roli piłkarza Realu pamięta tylko Iker Casilias, który w tamtym meczu był rezerwowym. Królewscy to teraz inna drużyna. Przez lata nie mogli przebrnąć 1/8 finału Champions League, potem dzięki Jose Mourinho Królewscy dotarli do półfinału, jednak teraz, za kadencji Carlo Anceltotiego Real Madryt jest w finale najważniejszych rozgrywek. Mimo, że ciągle mówimy i piszemy, że Królewscy dotarli tak daleko, tylko dlatego że wreszcie gwiazdy zaczęły ze sobą świetnie współpracować, to jednak cichym bohaterem jest właśnie trener. Ancelotti wprowadził wielki spokój przede wszystkim w szatni Realu. To właśnie jest pierwszy krok do zdobywania tytułów. Za czasów Mourinho, wokół Realu działo się za dużo negatywnych rzeczy i właśnie takiego człowieka 9-krotny zwycięzca Ligi Mistrzów potrzebował. Carlo to jeden bohater, natomiast piłkarze to inni bohaterowie. Cristiano Ronaldo w tej edycji LM przerósł chyba samego siebie. Zdobył aż 16 bramek i dzięki temu przeszedł do historii. Żaden piłkarz wcześniej nie zdobył więcej goli w jednym sezonie Champions League. Portugalczyk mimo że w tym sezonie jest bardziej nękany kontuzjami niż kiedy indziej, to i tak poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Atletico będzie musiało jutro wykonać kawał dobrej pracy w obronie, żeby zatrzymać CR7. Portugalczyk w ostatnich 2 meczach sezonu nie zagrał, ponieważ narzekał na drobne urazy i specjalnie jest przygotowywany na to spotkanie. Obok Ronaldo bardzo ważną rolę odegrają również inni piłkarze. Transfer Carvalaja z Leverkusen za naprawdę małe pieniądze był strzałem w 10! Prawy obrońca był jednym z kluczowych piłkarzy w półfinałowym starciu z Bayernem Monachium. Oczywiście siłą Realu będą również Sergio Ramos, który ostatnio strzela bardzo dużo bramek jak na obrońcę, Angel Di Maria i Gareth Bale. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Pepe i Karima Benzemy. Występ stopera Realu jest bardzo mało prawdopodobny i zapewne w sobotę Ancelotti postawi na Varane. Natomiast lekarze Królewskich zrobią wszystko, żeby Benzema był w pełni sił na finał, ponieważ Morata mógłby nie dać rady, czy to Miarndzie czy Godinowi. Już w trakcie drugiego półfinałowego meczu LM, Realu z Bayernem, wiedzieliśmy że Królewscy będą mieli duży problem. W 1 połowie tego spotkania, Xabi Alonso dostał żółtą kartkę, a to oznaczało, że nie zagra w finale. Na kogo postawi Ancelotti? Khedira,Casemiro czy Illaramendi? Niemiec, mimo że przez ponad pół sezonu był kontuzjowany, w ogole nie trenował z zespołem, jest faworytem do zastąpienia Alonso. Jest najbardziej doświadczony. Natomiast Illaramendi, środowy pomocnik, za którego Real zapłacił prawie 38mln euro, jest na razie chyba nie gotowy na tak wielkie starcie. Już podczas ćwierćfinałowego spotkania z Borussią Dortmund, popełnił kilka poważnych błędów i jego występ jest najmniej prawdopodobny.
Diego Simeone to największy bohater sezonu. Były piłkarz, stworzył praktycznie od początku Atletico Madryt, które teraz gra jedną z najładniejszych piłek na świecie. W trakcie sezonu, dużo osób, które interesuje się piłką, stawiało kiedy Atletico się potknie i straci szansę na mistrzostwo. Jednak ekipa Simeone grała bardzo równo przez cały sezon, a w defensywie świetnie spisywali się Godin, Miranda czy bramkarz Courtois, który po sezonie prawdopodobnie odejdzie do Chelsea Londyn. 3 kolejki przed końcem sezonu, wydawało się, że wszystko jest już przesądzone. Piłkarze Atletico postanowili sprawdzić, czy ich kibice mają zdrowe serca i tracili punkty w spotkaniach, w których po prostu powinni wygrać. Przegrali z Levante 2:0, a w przedostatniej kolejce tylko zremisowali u siebie z Malagą 1:1. I w ten oto sposób, piłkarze Simeone byli pod ścianą. Nie mogli przegrać ostatniego meczu na Camp Nou z Barceloną. Remis 1:1 dał im „zwycięstwo” i w pełni zasłużenie, na przestrzeni całego sezonu, sięgnęli po tytuł w lidze! Teraz stoją jeszcze przed większą szansą. Mogą pierwszy raz w historii wygrać Champions League! Tylko raz grali w finale w 1974 roku. Wtedy jeszcze rozgrywki nosiły nazwę Puchar Europy Mistrzów Klubowych. Atletico w finale przegrało z Bayernem Monachium.
Co jest siłą Atletico w tym sezonie? Przede wszystkim cały zespół. Jeżeli chodzi o indywidualności, to Królewscy w tym aspekcie są lepsi. Nie oznacza to jednak, że Atletico nie ma żadnych gwiazd. Diego Costa, Arda Turan czy David Villa to wielkie nazwiska. Niestety, zarówno jeden jak i drugi może nie wystąpić w sobotę. Występ Costy był praktycznie przesądzony, jednak już wczoraj hiszpański napastnik zaczął biegać i jest szansa, że wystąpi w Lizbonie. Arda Turan też narzekał na uraz, jednak lekarze z Madrytu robią wszystko, żeby był gotowy na finał. Dla kogo będzie to szczególnie starcie? Myślę, że dla prawego obrońcy Atletico, Juanfrana. Ma on sporo do udowodnienia i będzie walczył o wyjazd na MŚ w Brazylii z...Carvalajem. Dlatego możemy spodziewać się „zabójczych” akcji z prawej strony zarówno Carvalaja jak i Juanfrana. W zespole Atletico również Koke i Gabi będą chcieli przekonać Vicente del Bosque, że należy im się miejsce w podstawowej „11” reprezentacji Hiszpanii.
W sobotę 25 maja czeka nas niesamowite spotkanie. Po meczu połowa Madrytu będzie świętować, a pozostała część Madrytu pogrąży się w smutku. Kto okaże się lepszy? Ronaldo czy Costa, Bale czy Turan, Modrić czy Gabi, Ramos czy Miranda, Casillias czy Courtois? Odpowiedź już jutro!
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.