Liga Mistrzów | 2008-08-13 23:51:20 | Nadesłał: Daniel Koniński | Źrodlo: inf. własna
W pierwszym meczu 3. rundy kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów FC Barcelona rozbiła na Camp Nou zespół Wisły Kraków 4:0. Różnica klas miedzy obydwoma zespołami była widoczna od pierwszej do ostatniej minuty. Wiślacy starali się jak mogli, ale pokonanie Barcelony pozostaje dla polskich klubów nadal w sferze marzeń.
Zdecydowanym faworytem meczu był zespół Barcelony. Dla Katalończyków był to pierwszy mecz o stawkę, Wiślacy rozegrali już dwa spotkania w Lidze Mistrzów i jedno w rodzimej Ekstraklasie. Piłkarze "Białej Gwiazdy" zapowiadali walkę i grę na 200% swoich możliwości.
Od samego początku Barcelona zaczęła nacierać na bramkę Wisły, lecz swoje szanse w pierwszych dziesięciu minutach zmarnowali Alves, Eto'o i Marquez. W 10. minucie Wisła stworzyła pierwszą ofensywna akcję, jednak Paweł Brożek po zabraniu piłki Puyolowi zrobił o jeden zwód za dużo i stracił futbolówkę.
W 13. minucie świetnie spisał się Mariusz Pawełek. Najpierw wykazał się niesamowitym refleksem broniąc strzał Henry'ego a chwilę później wybił piłkę na rzut rożny po dobitce Francuza. Pięć minut później gospodarze objęli jednak prowadzenie. Po składnej zespołowej akcji i błędzie Baszczyńskiego Eto'o znalazł się sam na sam z Pawełkiem i strzałem w długi róg dał "Dumie Katalonii" prowadzenie. Chwilę później piłkę na trzydziestym metrze stracił Sobolewski, Henry zdecydował się na strzał który minimalnie minął jednak lewy słupek bramki Pawełka.
Po dwudziestu-pięciu minutach na Camp Nou było już 2:0 dla "Blaugrany". Henry zwrócił na siebie uwagę dwóch Wiślaków, podał do niepilnowanego Xaviego, który pewnym strzałem w lewy dolny róg bramki pokonał Pawełka. W kolejnych minutach gra się wyrównała. Wiślacy sporadycznie stwarzali akcje, które jednak kończyły się na obrońcach Barcelony. Minutę przed końcem pierwszej połowy Wisła miała ogromne szczęście. Najpierw Xavi z dziesięciu metrów strzelił obok bramki, a chwilę później sytuację sam na sam zmarnował Eto'o.
Początek drugiej połowy to nadal ataki Barcelony, które opłaciły się w 50. minucie. Po wymianie kilku podań do piłki doszedł Henry, który sprytnym podcięciem piłki pokonał rzucającego się pod nogi Francuza Pawełka. W 58. minucie tylko przez niesamowitą ofiarność Juniora Diaza nie było 4:0. Po zamieszaniu w okolicach pola karnego Wisły do strzału doszedł Keita, jednak rzucający mu się pod nogi Diaz zablokował strzał.
Trzynaście minut później Wisła stworzyła sobie najlepszą okazję do zdobycia bramki. Długą piłkę przyjął Paweł Brożek, podał do wbiegającego Niedzielana, który jednak przy próbie uderzenia stracił piłkę. W kolejnych minutach Barca nie forsuje tempa gry, a zniechęcona Wisła nie ma pomysłu na rozmontowanie obrony katalońskiego zespołu. W 83. minucie bierna postawa obrońców Wisły się zemściła. Po dograniu Iniesty wynik na 4:0 ustalił Eto'o, strzelając swojego drugiego gola w tym meczu.
Grająca chaotycznie i biernie w obronie Wisła Kraków nie nawiązała równorzędnej walki z FC Barceloną i przegrała na Camp Nou aż 4:0. Wydaje się, ze różnica klas pomiędzy obydwoma zespołami jest nadal zbyt wielka i nie można ostro karcić Mistrzów Polski za tę porażkę. Rewanż za dwa tygodnie w Krakowie. Rewanż, na który Barcelona przyjedzie jak na wycieczkę.
FC Barcelona - Wisła Kraków 4:0 (2:0)
1:0 Eto'o 18 min.
2:0 Xavi 25 min.
3:0 Henry 50 min.
4:0 Eto'o 83 min.
Żółte kartki: Cantoro (Wisła).
Sędziował: Claudio Circhetta (Szwajcaria).
Widzów: 40 000 (2000 kibiców Wisły).
FC Barcelona: Valdez - Marquez, Puyol, Xavi, Iniesta, Eto'o, Henry (85. Hleb), Keita, Alves (77. Pique), Abidal, Pedro (65. Yaya Toure).
Wisła: Pawełek - Baszczyński, Diaz, Sobolewski, Cleber, Piotr Brożek, Boguski (68. Niedzielan), Jirsak (46. Zieńczuk), Cantoro, Łobodziński (85. Małecki), Paweł Brożek.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.