Liga Mistrzów | 2011-08-23 23:28:04 | Nadesłał: Grzegorz Góra | Źrodlo: inf. własna
Wisła Kraków przegrała 1:3 z APOEL-em Nikozja i nie zagra w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.
23 sierpnia 2005 roku Wiślacy jechali do Aten by obronić zaliczkę 3:1 z pierwszego meczu z Panathinaikosem w Krakowie. Niestety, po dogrywce ulegli Grekom 1:4 i odpadli z Ligi Mistrzów. Dziś miało być inaczej. I choć zaliczka była skromniejsza (1:0) to rywal był słabszy niż utytułowane "Konicznynki". Historia zatoczyła jednak krąg. APOEL zasłużenie wygrał z Wisłą 3:1 i to piłkarze z Wyspy Afrodyty zagrają w Champions League.
Od pierwszego gwizdka wiadomo było, że dziś w piłkę grać będzie tylko jedna drużyna - APOEL Nikozja. Piłkarze trenera Jovanovića od początku grali szybko i zdecydowanie, spychając bezradnych Krakowian do rozpaczliwej momentami defensywy. Gra na "obronę Częstochowy" zemściła się na Wiślakach już w 29. minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Manducę piłka przeszła po głowie stojącego przy słupku Małeckiego i leciała w stronę bramki. Pareiko rzucił się, złapał piłkę na linii i... wepchnąl ją sobie do siatki. Bramka "z niczego" rozbiła do końca sparaliżowanych stawką meczu Wiślaków, którzy nie potrafili wyjść z piłką z własnej połowy! Bezradny był Melikson, niewidoczny (niepotrzebny?) Genkow, a Patryk Małecki bardziej przypominał "jeźdźca bez głowy" niż piłkarza z pierwszego meczu. Do przerwy było jednak tylko 1:0 i Wisła wciąż mogła zagrać w Champions League.
W drugiej połowie APOEL grał swoje i nacierał na Wisłę z taką łatwością, że kibicom oglądającym mecz mogło wydawać się, że piłkarze Maskaanta grają z europejską futbolową potęgą. Nie grali. Mierzyli się z poukładaną taktycznie drużyną, która bezlitośnie wykorzystywała każdy, nawet najmniejszy błąd. W 54. minucie było już 2:0. Z prawej strony idelanie dograł Trickovski, a Ailton z najbliższej odległości trafił do siatki. APOEL był w Lidze Mistrzów i wydawało się, że już nic nie zatrzyma Cypryjczyków przed kolejnym awansem do Champions League. A jednak na chwilę mieliśmy nadzieję. Wprowadzony chwilę wcześniej Iliev idealnie dograł w pole karne do Wilka, który ładnym strzałem pokonał Chiotisa i uciszył ponad 20 tys. kibiców na stadionie w Nikozji. Wisła była w piłkarskim niebie, jednak... w 87. minucie Wiślacy znów przyspali w polu karnym, co bezlitośnie wykorzystał Ailton, strzelając na 3:1 i po raz kolejny zastrzaskując przed Wisłą bramy Ligi Mistrzów.
Na wyspie Afrodyty nie było dziś miłości - była twarda walka, w której mistrz Polski okazał się totalnie bezradny. Zawiedli... w zasadzie wszyscy zawodnicy Wisły, którzy w dwumeczu z APOEL-em po prostu nie zasłużyli na awans do Ligi Mistrzów. Cypryjczycy byli lepsi, dlatego już we czwartek poznają swoich rywali w Champions League. Wisła pozostaje w Europie, jednak do upragnionego celu znów zabrakło niewiele. Oby w Lidze Europy zaprezentowali się nie gorzej niż przed rokiem Lech Poznań. Z piełka do nieba... i spowrotem. Na mistrza Polski w piłkarskiej elicie pozostaje nam czekać kolejny rok. Razem, tych lat będzie już 16.
APOEL Nikozja - Wisła Kraków 3:1
APOEL: Chiotis - Poursaitides, Paulo Jorge, Kontis, Boaventura (85 - Alexandrou) - Helio Pinto, Nuno Morais - Trickovski, Marcinho (90 - Jahic), Manduca (85 - Charalambidis) - Ailton
Wisła: Pareiko - Lamey, Jaliens (80 - Jovanovic), Chavez, Junior Diaz - Sobolewski (58 - Iliev), Wilk - Nunez, Melikson, Małecki (80 - Kirm) - Genkow
kartki: Manduca, Ailton, Charalambidis, Morais (APOEL) - Sobolewski, Melikson, Lamey, Nunez, Iliew, Diaz (Wisła)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.