Liga Mistrzów | 2010-08-04 23:50:07 | Nadesłał: Patrycja Przybylska | Źrodlo: inf. własna
Nie tego oczekiwano w Poznaniu. Lech nie strzelił żadnej bramki, zagrał bez polotu i ostatecznie odpadł z eliminacji do Ligi Mistrzów. Tak w skrócie podsumować można środowe spotkanie między Lechem a Spartą Praga, które zakończyło się wynikiem 0:1.
Już setki minut minęły od chwili, kiedy lechici po raz ostatni strzelili gola. W pięciu rozegranych w tym sezonie meczach Kolejorz strzelił jednego gola. Trudno więc się dziwić, że niektórym kibicom śniły się nawet samobójcze gole spartan dające awans Lechowi. To był jednak tylko sen, który się nie spełnił.
Mecz rozpoczął się mocnym atakiem Kolejorza. Lechici w tym sezonie znani są z tego, że potrafią od początku zaatakować bramkę rywala ale też zmianie nie ulega to, że efektywności w tych poczynaniach brakuje. Teraz losy spotkania mogły ulec zmianie już w 4 minucie, kiedy to piłka odbiła się o słupek. Na kontrę spartan nie było trzeba długo czekać, bo już kilka minut później to właśnie goście poważnie zagrozili bramce obstawianej przez Krzysztofa Kotorowskiego. Kibice zgromadzeni na trybunach stadionu przy ulicy Bułgarskiej zamarli w 17. minucie. Sen prawie się spełniał… lecz zabrakło centymetrów by bramkarz Sparty wszedł z piłką do własnej bramki. Samobója nie było i na tablicy nadal widniał bezbramkowy remis. Golem nie zakończyła się także akcja sprzed przerwy, kiedy to Sławomir Peszko podawał do Artura Wichniarka ale ten nie zdążył pokonać Jaromira Blazeka.
Początek drugiej połowy to początek kontrowersyjnych decyzji sędziego. W 49. minucie Bartosz Bosacki nieszczęśliwie interweniował i arbiter zarządził wykonanie „jedenastki”. Tej sytuacji nie mógł nie wykorzystać tego Jiri Kradlubsky. Czeski piłkarz strzelił w lewy róg, a Kotorowski rzucił się w przeciwny kraniec bramki. Na stadionie zapanowało milczenie. Fani Kolejorza zdawali sobie sprawę że scenariusz z każdą minutą jest coraz bardziej tragiczny. Doping jednak nie ustawał. Nie ustawały także nerwowe akcje na boisku. W 82. minucie emocje na murawie sięgnęły niemal zenitu. W efekcie czerwony kartonik zobaczył Matejovsky i Bartosz Bosacki, który nie uczestniczył w zajściu, więc ukarany został niesłusznie. Za faul na Gncarczyku sędzia zdjął z placu gry także Libora Sionko.
Lech Poznań jako jedyny klub reprezentujący nasz kraj w Lidze Mistrzów odpadł z tych rozgrywek jeszcze przed fazą grupową. Pocieszające jest to, że Lechici będą mieli jeszcze szansę w europejskich pucharach. Dzisiejsza porażka pozwoli im spróbować swych sił w Lidze Europy. Kolejny mecz pucharowy zatem już za dwa tygodnie, a w piątek poznamy rywala z jakim zmierzy się w dwumeczu Kolejorz.
Lech Poznań - Sparta Praga 0:1
Bramka: 50. Jiri Kladrubsky (k)
Żółte kartki: Jakub Wilk, Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda (Lech) - Bony Wilfried, Erich Brabec, Tomas Repka.
Czerwone kartki: Bartosz Bosacki - Marek Matejovsky, Libor Sioko
Sędziował: Fredy Fautrel (Francja)
Widzów: 13.370
Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak (87. Jacek Kiełb), Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko, Dimitrije Injac, Sergiej Kriwiec, Kamil Drygas (57. Semir Stilić), Jakub Wilk (53. Joel Tshibamba) - Artur Wichniarek.
Sparta: Jaromir Blazek - Jiri Kladrubsky, Tomas Repka, Erich Brabec, Manuel Pamic - Libor Sionko, Juraj Kucka (75. Lukas Hejda), Niklas Hoheneder, Marek Matejovsky, Vaclav Kadlec (67. Igor Zofcak) - Bony Wilfried (90. Milos Lacny).
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.