Liga Mistrzów | 2010-07-22 06:55:25 | Nadesłał: Patrycja Przybylska | Źrodlo: inf. własna
Takiego przebiegu meczu nie spodziewał się nikt. Blisko trzy godziny na stadionie spędzili kibice, którzy we wtorkowy wieczór udali się na stadion przy ulicy Bułgarskiej. Po ciężkim meczu i seriach rzutów karnych, które zdawały się nie mieć końca Lech Poznań ostatecznie awansował do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dobrze dla zespołu gospodarzy. Pierwsze 8 minut to kanonada lechitów, którzy mimo dobrych i dogodnych sytuacji nie wykorzystali żadnej z nich. Szansę na pokonanie Lomai miał Kriwiec, Arboleda, Wichniarek, Injac i Stilić Po 10. minutach spotkania akcja meczu przeniosła się na środek boiska. Pod koniec pierwszej połowy swojej szansy na ustawienie wyniku dwumeczu ponownie zaczęli szukać lechici ale przed zejściem do szatni wynik pozostał bezbramkowy.
Po przerwie do walki zabrali się goście ale z ataków na bramkę Kotorowskiego nic nie wyszło. Także strzały Stilicia i Gancarczyka nie znajdowały miejsca w siatce. Przy tym wyniku górą byli lechici, którzy jednobramkową zaliczkę zapewnili sobie w pierwszym meczu. Pod koniec spotkania goście ponownie ruszyli do ataku. Jeszcze gdy strzał Poskusa obronił Kotorowski, tak z dobitką wykonaną przez Karlsona sobie nie poradził. W 84. minucie piłka zatrzepotała w siatce. Kibice na trybunach na moment zamilkli ale wierzyli, że Lech – mistrz Polski i mistrz końcówek poradzi sobie i obędzie się bez dogrywki. Mylili się i to bardzo. Po 90. minutach gry potrzebne było kolejne 30.
W dogrywce zmęczeni zawodnicy obu zespołów wiedzieli, że kto strzeli, ten wygrywa. Inter starał się dotrwać do rzutów karnych, a Lech próbował pokonać Lamaię. Dwa kwadranse upłynęły szybko i bez większych emocji. Wszystko zatem musiało rozstrzygnąć się w rzutach karnych.
Piłkarze byli już niesamowicie zmęczeni. Kilku z nich po wykonaniu rzutu karnego nie było w stanie zejść o własnych siłach z murawy. A serie ciągnęły się bez końca i trudno było przewidzieć, kto w końcu popełni błąd. Gdy doszło do pojedynku bramkarzy wiadomo było, że sytuacja jest naprawdę trudna, bowiem była to już 11. seria „jedenastek”. Krzysztof Kotorowski pokonał rywala, a ten czując ogromną presję popełnił błąd, bramkarz lechitów obronił i stał się bohaterem spotkania.
Teraz piłkarze Lecha regenerują siły po ciężkim spotkaniu ale już we wtorek czeka ich kolejna przeprawa, bowiem kolejowa lokomotywa zatrzyma się na 90 minut na stacji z napisem Sparta Praga.
Lech Poznań - Inter Baku 0:1 (0:1, 0:0), rzuty karne 9:8
Bramka: 84. Girts Karlsons
Rzuty karne:
1:0 Bosacki
1:0 Zlatinow (Kotorowski broni)
1:0 Krivets (Lomaia broni)
1:1 Karlsons
1:1 Peszko (Lomaia Broni)
1:2 Odikadze
2:2 Kiełb
2:2 Krugłow (Kotorowski broni)
3:2 Gancarczyk
3:3 Accioly
4:3 Wilk
4:4 Lewin
5:4 Injac
5:5 Daszdemirow
6:5 Wojtkowiak
6:6 Czertoganow
7:6 Arboleda
7:7 Kandelaki
8:7 Stilić
8:8 Czerwenka
9:8 Kotorowski
9:8 Lomaia (Kotorowski broni)
Żółte kartki: Semir Stilić, Dimitrije Injac - Aleksandr Czertoganow, Bronislaw Czerwenka, David Odikadze, Girts Karlsons, Georgi Lomaia, Petar Zlatinov
Sędziował: Milorad Mazić (Serbia).
Widzów: 13.500
Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko, Dimitrje Injac, Semir Stilić, Ivan Djurdjević (98. Jakub Wilk), Sergiej Krivets - Artur Wichniarek (78. Jacek Kiełb)
Inter: Giorgi Lomaia - Kachaber Mżawanadze (71. Arif Daszdemirow), Wladimir Lewin, Danildo Jose Accioly, Ilia Kandelaki - David Odikadze, Bronislaw Czerwenka, Peter Zlatinow, Aleksandr Czertoganow, Nizami Hadżijew (46. Dmitri Krugłow) - Robertas Poskus (83. Girts Karlsons)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.