Liga Europy | 2011-07-07 17:00:27 | Nadesłał: Grzegorz Pyrko | Źrodlo: inf. własna
Jagiellonia Białystok przegrała w Kazachstanie z Irtyszem Pawłodar 2:0 i tym samym zakończyła się krótka przygoda podopiecznych Michała Probierza z europejskimi pucharami.
Tydzień temu w Białymstoku gospodarze po ciężkim meczu wygrali 1:0, a bramkę na wagę zwycięstwa strzelił niezawodny Tomasz Frankowski. Gra białostockiej drużyny pozostawiała wiele do życzenia, gdyż Jaga grając z przewagą jednego zawodnika miała spory problem z uzyskaniem korzystnego rezultatu.
Białostoczanie odbyli ciężką podróż do Kazachstanu, która kosztowała ich wiele sił. Jednak nie można zapomnieć, że tydzień temu to przeciwnicy musieli pokonać taką samą odległość do Polski, a mimo tego udało im się uzyskać nie najgorszy wynik.
Gospodarze od pierwszych minut zaczęli szukać szans do odrobienia strat. Byli drużyną aktywniejszą, a obrońcy żółto-czerwonych stwarzali dużo możliwości do zagrożenia bramce Sandomierskiego. W 22. minucie doskonałą okazję do zdobycia bramki mieli goście. Oko w oko z golkiperem Irtyszu stanął Maycon, ale wynik pozostał bez zmian.
Z biegiem czasu, podobnie jak tydzień temu, spotkanie się wyrównało. Podobieństwo tych pojedynków zakończyło się w 37. minucie, kiedy gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Mamautou Coulibaly. Kiedy Polscy piłkarze byli już myślami w szatni, spełniły się ich najgorsze koszmary. Na strzał z dystansu zdecydował się Gleb Malcew i piłka po jego uderzeniu wpadła do bramki tuż przy słupku.
Na drugą połowę Michał Probierz wpuścił najskuteczniejszego strzelca Ekstraklasy minionego sezonu. Pomimo tego obraz gry nie uległ zmianie. Wprost przeciwnie, to gospodarze mieli okazję do podwyższenia prowadzenia, ale swoją drużynę uratował białostocki bramkarz, wybijając na róg uderzenie Malcewa.
Wraz z upływającym czasem piłkarze Jagi przejmowali inicjatywę na boisku, ale niestety doskonałe akcje marnowali zamiast je wykorzystywać. Z pięciu metrów w światło bramki nie trafił Plizga, a Seratlić upadł w polu karnym, za co ujrzał żółty kartonik. Pierwszy z tej dwójki miał jeszcze kilka okazji do zdobycia gola, jednak ta sztuka mu się nie udała.
Jagiellonia w dwumeczu zasłużenie przegrała 2:1 i pożegnała się z piłkarską Europą. Piłkarze i trener białostoczan wielokrotnie powtarzali, że z takimi drużynami muszą wygrywać. Jak pokazała praktyka, polskie drużyny niestety nic nie muszą.
Irtysz Pawłodar: Anton Cyrin - Aleksandr Kuczma, Mamoutou Coulibaly, Władisław Czernyszow, Aleksiej Danajew - Eduard Siergijenko, Siergiej Iwanow, Predrag Govedarica, Georgi Daskałow (79. Milan Nikolić), Konstantin Zariecznyj (90. Fiodor Siminidi) - Gleb Malcew (62. Murat Tleszew).
Jagiellonia Białystok: Grzegorz Sandomierski - Grzegorz Bartczak (56. El Mehdi Sidqy), Andrius Skerla, Thiago Rangel, Alexis Norambuena - Tomasz Kupisz, Hermes (46. Marcin Burkhardt), Rafał Grzyb, Dawid Plizga, Ermin Seratlić - Maycon (46. Tomasz Frankowski).
Irtysz Pawłodar - Jagiellonia Białystok 2:0 (2:0)
Bramki: Mamatou Coulibaly (37), Gleb Malcew (43)
Żółte kartki: Kuczma, Seratlic (Jagiellonia)
Sędzia: Alain Bieri (Szwajcaria)
Widzów: 9.000.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.