Liga Europy | 2010-09-16 21:12:12 | Nadesłał: Patrycja Przybylska | Źrodlo: inf. własna
Wielka przygoda – tak spotkanie Lecha z Juventusem Turyn zapowiadał szkoleniowiec poznaniaków – Jacek Zieliński. To jak zagrali lechici było z pewnością zaskoczeniem zarówno dla kibiców, którzy pokonali tysiące kilometrów by dopingować Kolejorza, jak i fanów „Starej Damy”. Pierwsze spotkanie fazy grupowej zakończyło się wynikiem 3:3.
Pierwszą groźną akcję, która mogła zamienić się w gola był atak Del Piero w 3. minucie spotkania, który ograł obrońców Lecha, ale nie pokonał Krzysztofa Kotorowskiego. Dobrą obroną popisał się także Grzegorz Wojtkowiak, który wybył piłkę i skierował ją w stronę bramki Juventusu w 8. minucie. Tam dobrze rozegrał ją Marcin Kikut, podał do Rudnevsa lecz ten został zatrzymany przez sędziego, który podniósł chorągiewkę na znak spalonego. Minutę później z wolnego na bramkę lechitów strzelał Del Piero. Ponownie szansę na pokonanie Kotorowskiego „Stara Dama” miała w 11. i 12. minucie. Lechici jednak szybko kontrowali, by minutę później z karnego pokonać bramkarza Juventusu. To niespodziewana sytuacja, bo chyba nikt nie spodziewał się, że faul na Sławomirze Peszko pozwoli na objęcie przez gości prowadzenia w 14. minucie meczu. Okazję wykorzystał Artjoms Rudnevs i niebiesko – biali zapisali jedynkę na swoim koncie. Lechici po objęciu prowadzenia zaczęli grać mniej nerwowo, co pozwoliło na bardziej przemyślane i pewne akcje. Do zamieszania pod swoja bramką lechici dopuścili w 22. minucie. Na szczęście akcję udało się opanować i piłka została wybita za linię. W tej samej minucie do kolejnej groźnej akcji dopuścili obrońcy Kolejorza, którzy nie zareagowali w porę i pozwolili zawodnikowi gospodarzy na silny strzał, który został złapany przez Krzysztofa Kotorowskiego. W 26. minucie lechici bronili bramki całą drużyną, bowiem był wykonywany rzut wolny. Piłka odbiła się jednak od zawodników i nie dotarła do Krzysztofa Kotorowskiego. Od 20. minuty na boisku zdecydowanie zaczęli przeważać gospodarze. Swojej szansy na pokonanie piłkarzy gospodarzy nie wykorzystał Marcin Kikut, który nie zdążył skierować piłki do bramki. W szał radości kibice wpadli w 30. minucie kiedy Rudnevs ponownie strzelił gola na konto Kolejorza. Po akcji Semira Stilicia, który wcześniej nie zdołał trafić do bramki, piłkę przejął łotewski napastnik Lecha i pokonał bramkarza Juve. Mimo bardzo pozytywnej postawy lechitów w pierwszej części spotkania pretensje można mieć do skuteczności poznańskiej obrony. Piłkarze tej formacji nie zawsze rozumieli swoje działania, co nie pozwalało skutecznie opanować szczególnie groźnego Del Piero. Do końca pierwszej części spotkania gra toczyła się szybko i wyrównanie. Niestety lechitom nie udało się dowieźć wyniku bez straty gola do przerwy. W ostatniej minucie pierwszej połowy Manuel Arboleda nie zdołał zatrzymać Chielliniego, który pokonał Krzysztofa Kotorowskiego.
Niestety początek drugiej połowy to kontynuacja gry Juventusu. W 50. minucie gospodarze ponownie zmobilizowali się dużą grupą pod bramką Kotorowskiego i ponownie Chiellini skierował futbolówkę do siatki Kolejorza. Zaraz po stracie gola z kontry swojej szansy szukał Sławomir Peszko lecz piłka minęła lewą stronę bramki. W 59. minucie piłkę przejęli lechici i doprowadzili do rzutu rożnego. Semir Stilić jednak nie trafił do Artjomsa Rudnevsa i piłka nie wpadła w światło bramki. Sporo zamieszania pod bramką lechitów było w 61. minucie, na szczęście Krzysztof Kotorowski wyłapał piłkę z prawej strony bramki. Minutę później prosto w dłonie Kotorowskiego trafił jeszcze Del Piero. W 66. minucie z wolnego ponownie uderzał Włoch ale piękną paradą popisał się bramkarz Kolejorza. Głównym niebezpieczeństwem dla lechitów były stałe fragmenty gry, które piłkarze „Starej Damy” wykonywali perfekcyjnie. Na objęcie przez turyńczyków prowadzenia nie było trzeba długo czekać. Ostatnie akcje pokazywały, że Del Piero jest niesamowicie groźny i w 68. minucie z 30 metrów strzelił prosto w siatkę, którą bronił Krzysztof Kotorowski. Gospodarze przejęli prowadzenie 3:2. Stracony gol i przejęcie prowadzenia przez gospodarzy nieco podłamało gości. Zaczęło brakować stanowczości ale lechici nie poddawali się i próbowali jeszcze stworzyć skuteczną akcję by doprowadzić do wyrównania. Na ponad 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry trener Zieliński dokonał ostatnich zmian. Na boisku za Sławomira Peszko pojawił się Artur Wichniarek, a chwilę później zszedł Semir Stilić i Marcin Kikut. Za nich na murawie pojawili się Joel Tshibamba i Jakub Wilk. To przyniosło efekty. Niesamowitą szansę na hattrick miał zdobywca dwóch wcześniejszych goli – Artjoms Rudnevs. Niestety kierowana głową w stronę bramki piłka przeleciała nad poprzeczką. Swoją szansę wykorzystał jednak w doliczonym czasie gry. Łotysz pokonał bramkarza gospodarzy i Lech zremisował pierwsze, arcyważne spotkanie w fazie grupowej Ligii Europy.
Kolejorz jako jedyny polski zespół wyśmienicie zaprezentował się w inauguracyjnym meczu w Turynie. Niebiesko – białym pozostaje jedynie pogratulować, podziękować za emocje i życzyć kolejnych tak pozytywnych i ciekawych meczów jak spotkanie na otwarcie tej fazy rozgrywek.
Juventus Turyn - Lech Poznań 3:3
Bramki: 45. Chiellini, 48. Chiellini, 68. Del Piero - 14. Rudnevs (k), 30. Rudnevs, 90+2. Rudnevs
Żółte kartki: Sissoko - Arboleda, Peszko, Krivets, Wojtkowiak
Widzów: 10.837 (1.537 Lecha)
Sędziował: Vladislav Bezborodov (Rosja)
Juventus: Alexander Manninger - Zdenek Grygera, Nicola Legrottaglie, Giorgo Chiellini, Paolo De Ceglie (45. Marco Motta) - Davide Lanzafame (Simone Pepe), Mohammed Sissoko, Felipe Melo, Milos Krasić - Alessandro Del Piero, Vincenzo Iaquinta (78. Claudio Marchisio)
Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Ivan Djurdjević, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Marcin Kikut, Sergei Krivets, Dimitrije Injac, Sławomir Peszko - Semir Stilic - Artjoms Rudnevs
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.