Liga Europy | 2009-08-28 22:24:57 | Nadesłał: Dawid Ćmielewski | Źrodlo: KKSLECH.com
"W Brugii nie wolno nam się bronić!" – Między innymi takie właśnie słowa usłyszeliśmy od trenera poznańskiego Lecha, Jacka Zielińskiego na przedmeczowej konferencji prasowej. Tymczasem w dniu wczorajszym fani „Kolejorza” zobaczyli defensywnie grającego Lecha jakiego już od dobrych paru lat nie oglądali.
Lech jechał do Brugii z nadzieją obronienia jedno bramkowej zaliczki z pierwszego meczu we Wronkach. Z podobnych optymistycznym nastawieniem do Belgii wybrało się też prawie półtora tysiąca fanów „Kolejorza” z całej Wielkopolski, którzy mieli nadzieje, że ich zespół zagra podobnie jak przed rokiem, kiedy to jak równy z równy rywalizował z takimi firmami jak Austria Wiedeń, Feyenoord czy Deportivo.
Niestety od początku czwartkowego meczu poznaniacy byli tylko tłem drużyny z poprzedniego roku. Tym razem lechici zamiast pięknej dla oka, ale przede wszystkim ofensywnej i skutecznej gry w ustawieniu 1-4-3-1-2 zaprezentowali mizerię jako dawno fani w Poznaniu nie oglądali. Trener Jacek Zieliński dwa dni przed rewanżem z FC Brugge wypowiedział na konferencji prasowej m.in. takie zdanie: "Przypomnę, że prowadzimy 1:0 i na chwilę obecną to Club Brugge powinien się martwić by stratę zniwelować. Nasza przewaga nie oznacza jednak, że pojedziemy do Belgii tylko i wyłącznie po to, aby wybijać piłki do przodu." – Jak było wczoraj? Wszyscy kibice „niebiesko-białych” dobrze widzieli. Zespół Lecha od początku meczu mocno się cofnął i przez cały czas bronił wyniku, choć przecież Zieliński jeszcze we wtorek mówił tak: "W Brugii musimy grać w piłkę, nie wolno nam się w żadnym wypadku bronić. Belgowie mają bardzo duże problemy w defensywie i my musimy to wykorzystać." – Niestety... gracze „Kolejorza” nawet nie próbowali forsować obrony rywala, tak jak robili to za czasów Franciszka Smudy...
Drużyna, która zawsze walczyła bez kompleksów z teoretycznie silniejszymi klubami nagle pod wodzą innego szkoleniowca cofa się do defensywy i oddaje całe pole przeciwnikowi, by ten narzucił swój styl gry! Takiego Lecha jak wczoraj kibice z pewnością nie chcą w Poznaniu oglądać! A główną winę za brak awansu do fazy grupowej z pewnością ponosi Jacek Zielinski, który we wtorek co innego mówił, a w czwartek co innego zrobił. Ustawił swój zespół tak, że nawet przez chwile nie potrafił on dominować na boisku w konfrontacji z klubem o zbliżonym poziomie do poznańskiego Lecha. Dlatego też pytamy... co to miało być?
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.