Liga Europy | 2009-07-30 20:42:35 | Nadesłał: Mateusz Czarnecki | Źrodlo: inf. własna
Warszawska Legia zremisowała w Kopenhadze z Broendby 1:1 w trzeciej rundzie eliminacyjnej Ligi Europy. Taki wynik legioniści zawdzięczać mogą tylko znakomitej postawie swojego bramkarza Jana Muchy, który czyniąc cuda w bramce uchronił swój zespół od porażki z Duńczykami.
Legia już w 5. minucie powinna objąć prowadzenie w meczu za sprawą Marcina Mięciela, który wybiegł w podstawowym składzie Legii. Niestety w sytuacji sam na sam z bramkarzem "Miętowy" zamiast strzelać na bramkę próbował podawać do Szałachowskiego.
Obrona Legii bez Dicksona Choto wyglądała bardzo niemrawie, napastnicy Broendby wchodzili w defensywę gości jak "w masło". Na szczęście Jan Uraban w bramce ma niesamowitego Jana Muchę, który dzisiaj w pojedynkę zatrzymał Duńczyków. Już w 15. minucie Mucha obronił bardzo groźny strzał Alexandera Farneruda. Po chwili golkiper Legii wygrał pojedynek sam na sam z Krohn – Dehlim. Ten sam zawodnik nie popsikał się w kolejnej sytuacji sam na sam z bramkarzem Legii, strzelając wysoko nad bramką.
W piłce nożnej jednak niewykorzystane sytuacje potrafią się mścić i tym razem ta przepowiednia spełniła się i to z korzyścią dla Legii. Sebastian Szałachowski zdecydował się na rajd w pole karne minął dwóch obrońców, a trzeci musiał powstrzymać go już faulem. Jedenastkę pewnie wykorzystał Maciej Iwański i do przerwy Legia prowadziła dość niespodziewanie po całym przebiegu pierwszej połowy 1:0.
Drugą połowę dobrze zaczęli legioniści, którzy stwarzali sobie sytuacje pod bramką Stephana Andersena, a najlepsze miał Piotr Giza. Jednak od 65. minuty Jan Mucha po raz kolejny musiał ratować wynik, świetnie obronił groźny strzał z rzutu wolnego.
Niestety w 73. minucie meczu Jan Mucha w końcu skapitulował. Po dośrodkowaniu w pole karne Rzeźniczak sfaulował Duncana i sędzi podyktował „jedenastkę” tym razem dla gospodarzy. Farenrud pewnym strzałem zamienił rzut karny na bramkę wyrównującą.
Legia po stracie gola nie dążyła wcale do strzelania bramki tylko próbowała bronić wyniku. W 80. minucie Legia miała jednak sytuacje na objęcie prowadzenia, ale Szałachowski nie skierował piłki do pustej bramki. Piłkarze Broendby odpowiedzieli natychmiastowo, ale w kolejnej sytuacji sam na sam z Janem Muchą, górą był bramkarz Legii, któremu pomogła tym razem jeszcze poprzeczka! Chwilę później znowu to samo, zagubiona, nieporadna obrona Legii stworzyła rywalom kolejną sytuację oko w oko w Muchą i po raz kolejny fantastycznym refleksem wykazał się golkiper Legii.
Czyniący cuda w bramce Jan Mucha uratował Legię od wysokiej porażki, a nawet kompromitacji w Danii. Jeśli piłkarze Jana Urbana nie poprawią gry to za tydzień w rewanżu będzie im bardzo ciężko wywalczyć awans.
Broendby Kopenhaga - Legia Warszawa 1:1 (0:1)
0:1 Iwański 40 min.(karny)
1:1 Farnerud 72 min. (karny)
Żółta kartka: Rzeźniczak (Legia)
Sędzia: Carlos Velasco Carballo (Hiszpania)
Widzów: 7000
Broendby: Stephan Andersen - Jon Jonsson, Max von Schlebrugge, Mikkel Bischoff (33. Randrup), Thomas Rasmussen (60. Jonsson) - Mikael Nillson,Samuel Holmen, Mike Jensen, Michael Krohn - Dehli (81. Kristiansen) - Osuman Jatta, Alexander Farnerud
Legia Warszawa: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Wojciech Szala, Inaki Astiz (83. Jędrzejczyk), Tomasz Kiełbowicz - Miroslav Radović (67. Maciej Rybus), Roger, Piotr Giza (76. Ariel Borysiuk), Maciej Iwański , Sebastian Szałachowski - Marcin Mięciel
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.