Boks zawodowy | 2009-07-15 18:48:55 | Nadesłał: mickjagger | Źrodlo: Bokser.org
Gdyby spróbować zbudować w myślach stereotypowy wizerunek bokserskiego mistrza, okazałoby się, że Krzysztof Bienias (37-3, 15 KO) jest niemal perfekcyjnym zaprzeczeniem tego obrazu - czytamy na "Bokser.org".
29-latek z Warszawy boksujący w barwach zawodowej grupy Bullit KnockOut Promotions ani wyglądem ani sposobem bycia nie przypomina bowiem ringowych zabijaków, którzy na konferencjach prasowych obiecują swoim rywalom rychły koniec żywota, a gdy zabrzmi gong, wyskakują z narożnika, by swoje obietnice jak najszybciej wypełnić.
Michał Koper: Jako zawodowiec zadebiutowałeś jako w 2000 roku na gali we Chorzowie- w tamtych czasach wraz z Krzyśkiem Włodarczykiem, Wojciechem Bartnikiem i Tomaszem Boninem firmowaliście swoimi postaciami bokserskie gale grupy KnockOut. Dla ciebie jednak debiut nie był zbyt udany…
Krzysztof Bienias: Niestety tak, przegrałem na punkty. Chyba nie byłem jeszcze gotowy na tę walkę. Rzeczywiście przegrałem, ale nie zniechęciło mnie to do dalszych treningów..
MK: Kilkanaście miesięcy później pojechałeś do Niemiec, by walczyć o mistrzostwo Europy z Oktay’em Urkalem - wróciłeś jednak bez pasa.
KB: W pojedynku z Urkalem nie byłem w najwyższej formie, bo nie miałem zbyt dużo czasu na przygotowania, wszystko się działo dość szybko. Wydaje mi się, że nie nastawiałem się wtedy nawet na wygraną, a bardziej na to, żeby przetrwać w ringu, nie przegrać przez nokaut czy kontuzję. Ostatecznie wytrzymałem 12 rund i oceniałem to jako jakiś tam sukces, bo Urkal to był bardzo dobry zawodnik
MK: 2004 rok to ponownie walka o pas EBU, ponownie zakończona porażką, tym razem z Juniorem Witterem, znakomitym zawodnikiem, który niedługo po pokonaniu ciebie sięgnął po mistrzostwo świata. Jak wspominasz tamten pojedynek?
KB: Przygotowywałem się sumiennie do tej walki i byłem zupełnie inaczej nastawiony niż przed potyczką z Urkalem- bardzo chciałem walczyć. Niestety pojedynek został zastopowany z powodu kontuzji. Jednak muszę przyznać, że Witter to klasowy zawodnik. Bardzo szybki, zwinny, potrafiący zmienić pozycję boksowania i zadawać ciosy w każdej płaszczyźnie.
MK: Boksowałeś z Parisem w jego rodzinnym mieście, zepsułeś show wielu kibicom, którzy przyszli zobaczyć, jak wygrywa ich ulubieniec. Czułeś presję ze strony kibiców?
KB: Nie przeszkadzała mi ich obecność. Nie oczekiwałem zresztą, że ktoś tam będzie do mnie przyjaźnie nastawiony. Gdy wychodzę do ringu, myślę tylko o tym, żeby wygrać. Nie myślę o tym, że publiczność mnie nie lubi, bo jestem zawodnikiem przyjezdnym. W piątek również wszyscy będą przeciwko mnie. Będę musiał sobie z tym poradzić.
MK: Poznałeś już Parisa, wiesz, że jesteś go w stanie oszukać w ringu. Sądzisz, że będzie cię w stanie tym razem czymś zaskoczyć?
KB: Nie mogę tak myśleć, że skoro raz go pokonałem, to pokonam go na pewno po raz drugi. Muszę maksymalnie skoncentrowany i gotowy na wszystko.
Więcej na BOKSER.ORG
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.