Speedway Ekstraliga | 2008-12-04 16:25:51 | Nadesłał: Arkadiusz Bieda | Źrodlo: Gazeta Wyborcza Toruń
Możliwe jest zawieszenia rozgrywek żużlowej Ekstraligi w 2010 r. - twierdzą szefowie klubów, którzy boją się efektów kryzysu finansowego. Jeśli tak się stanie, Toruń będzie miał wart 80 mln zł niewykorzystany stadion..
W związku z nadchodzącym okresem recesji gospodarczej i rosnącymi w coraz szybszym tempie żądaniami płacowymi zawodników, istnieje poważne niebezpieczeństwo głębokiego kryzysu finansowego w polskim żużlu. Włącznie z możliwością zawieszenia rozgrywek Ekstraligi w sezonie 2010 - to fragment oświadczenia podpisanego przez wszystkich prezesów ośmiu klubów Speedway Ekstraligi po ich spotkaniu w Toruniu.
Takiej sytuacji w polskim żużlu jeszcze nie było. Szefowie klubów Ekstraligi - oficjalnie mówiący o jedności środowiska - w praktyce w ostatnich latach desperacko walczyli ze sobą o podpisy zawodników. Metody: oczernianie rywali, kontrolowane przecieki do mediów o rzekomych problemach finansowych drużyny X i świetnych perspektywach ekipy Y. A przede wszystkim licytacja finansowa. Działacze z kilku polskich miast, by zatrudnić gwiazdę cyklu Grand Prix, brali - według nieoficjalnych informacji - bankowe kredyty, wykładali pieniądze z prywatnych rachunków. Kiedy kilkanaście miesięcy temu media ujawniły, że najlepszy żużlowiec świata Nicki Pedersen ma gażę przekraczającą milion zł, wydawało się, że przekroczono ostatnią granicę. - A dziś milion trzeba mieć na przeciętnego zawodnika z Grand Prix - mówi szef jednego z zespołów.
Kluby funkcjonują dzięki sponsororującym je firmom i wpływom ze sprzedaży biletów oraz reklamom ustawianym na stadionie albo publikowanym w meczowych programach. Ale ze względu na kryzys ich dochody będą mniejsze.
Szefowie klubów Ekstraligi spotkali się w Toruniu, by ustalić strategię na najbliższe lata. I przyznają: możliwe jest, że w 2010 r. rozgrywki trzeba będzie odwołać. Jeśli żużlowcy nie zmniejszą - i to znacznie - swoich oczekiwań finansowych, żadnego klubu w Polsce nie będzie stać na to, by ich zatrudnić. Rozgrywki w 2009 r. są niezagrożone, bo klubowe budżety, oparte na pieniądzach od firm, są już przygotowane od dłuższego czasu. Ale już w 2010 r. sytuacja się zmieni. Jeszcze niedawno budżet w wysokości 4 mln zł wystarczał do tego, by walczyć o mistrzostwo Polski. W tym roku potrzebnych było 6 mln zł. W kolejnym - co najmniej mln zł więcej.
Wojciech Stępniewski, prezes mistrzowskiego Unibaxu Toruń: - Trzeba już teraz myśleć o tym, co będzie z żużlem za kilka lat. Oczekiwania finansowe wielu zawodników są niewspółmierne do możliwości klubów. Szczególnie teraz, kiedy zaczął się kryzys - również na rynku sponsorskim.
Sytuacja Unibaksu jest w najbliższym roku stabilna dzięki temu, że spółka może liczyć na pieniądze Romana Karkosika, który przejął ją kilka lat temu. Rok 2010 to już niewiadoma - wiele będzie zależało od tego, czy zawodnicy zmniejszą swoje oczekiwania. Ale są w trudnej sytuacji: sprzęt żużlowy, transport, wynagrodzenia dla np. mechaników są coraz droższe.
W marcu przyszłego roku przy Szosie Bydgoskiej ma być gotowy nowy miejski stadion żużlowy, który kosztuje Toruń 96,2 mln zł. Miasto nie wyda całej kwoty. Inwestorem jest MOSiR, który jako zakład budżetowy odzyska podatek VAT. Ostatecznie zapłaci 80 mln zł.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.