Najnowsze newsy

Siatkówka » Reprezentacje

Reprezentacje | 2008-12-04 16:23:34 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: Sport

Roberto Santilli gotowy na wyzwanie

Fot.: Anna Gumowska

- Złożyłem ofertę prowadzenia kadry, bo odpowiada mi praca z polskimi siatkarzami – mówi Roberto Santilli, szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla. Jego podstawowym atutem jest znajomość polskich realiów.

Zarejestruj się!

Praca w ekstraklasie krajowej siatkówki i prowadzenie jednego z czołowych polskich klubów to główne atuty, którymi może się pochwalić zarówno Roberto Santilli, jak i Daniel Castellani z PGE Skry Bełchatów. Jednak to właśnie Włoch zdaje się cieszyć większą sympatią ze strony kibiców, jak i sportowych działaczy.

Dlaczego chciałby pan zostawić Jastrzębski Węgiel i przenieść się do kadry?

- Przede wszystkim nie chcę stąd odchodzić! Praca w Jastrzębiu jest dla mnie przyjemnością i czuję się tu naprawdę doskonale. Od pewnego jednak czasu zaczęto do mnie adresować pytania, czy nie wziąłbym udziału w konkursie na trenera reprezentacji. Takich sugestii było wiele, dzwonili menedżerowie, dziennikarze, ludzie ze świata siatkówki. Pomyślałem wtedy, że mogę zrobić coś dla tego kraju i pomóc temu zespołowi. Złożyłem ofertę, bo odpowiada mi praca z polskimi siatkarzami.

Co Roberto Santilli chciałby zmienić w polskiej siatkówce? Ma pan już pomysł, jak osiągnąć sukces?

- Wszystkie plany dotyczące mojej wizji kadry zależą od tego, jakie wymagania postawi przed nowym selekcjonerem zarząd Polskiego Związki Piłki Siatkowej. Zdaję sobie sprawę z tego, że oczekiwania są wielkie, wszyscy myślą o sukcesach
zarówno w 2010, jak i 2012 roku. Dlatego moje pomysły siłą rzeczy zmierzają w tym samym kierunku. Polacy obecnie mają mocną drużynę złożoną z takich gwiazd, jak Zagumny, Wlazły czy Świderski. Jeżeli mamy zbudować sukces w perspektywie przyszłych lat, trzeba rozwijać poziom wyszkolenia młodszego pokolenia, które już ma kontakt z seniorską siatkówką. Chcę postawić na zawodników, którzy mają obecnie dwadzieścia kilka lat. Myślę tu choćby o Kurku, Możdżonku, Wice czy Woickim. Rozwój reprezentacji widzę dwutorowo: z jednej strony podnoszenie warsztatu obecnej kadry, a z drugiej inwestowanie w młodzież. Bez tego się nie obejdzie.

Raul Lozano miał problemy w porozumieniu się ze Związkiem, pod koniec swojej pracy był nawet nielubiany. Nie obawia się pan podobnego scenariusza?

- Każda praca ma swoje minusy, tak samo jak każda federacja siatkarska stawia oczekiwania. We Włoszech czy Rosji pracuje się pod dużą presją, bo w tych krajach jest ogromna potrzeba sukcesu. Ja mam swój cel, a jest nim współpraca na najwyższym, profesjonalnym poziomie. To się dla mnie liczy.

Ma pan inną siatkarską filozofię niż argentyński szkoleniowiec?

- Obaj pracowaliśmy we Włoszech, obaj mamy duże doświadczenie. Trudno mi dokonywać porównań. Odpowiem w ten sposób: stawiam moją pracę na pierwszym miejscu i jest ona dla mnie najważniejsza. To powinno przynieść stosowne rezultaty.

Myślał pan nad doborem ewentualnych asystentów?

- Mam już kilka nazwisk w głowie. Dla mnie ludzie, którzy pracują w kadrze, to bardzo ważna sprawa. Często sukces zależy od przygotowania fizycznego, mentalnego, organizacji, dlatego tymi sprawami musi się zajmować odpowiedni zespół. Nie przewiduję sprowadzania kogoś z Włoch, bo nie mam nic przeciwko polskim asystentom. Mile widziana byłaby znajomość włoskiego, ale ze względu na mój dobry angielski, nie jest to konieczność.

*Rozmawiał Andrzej Mitek

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Sylwetki zespołów PlusLigi

Sylwetki zespołów PlusLigi kobiet

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani