Liga Światowa | 2008-07-28 11:32:24 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: reprezentacja.net
Krajobraz po klęsce. To pierwsza taka porażka w "erze Bernardinho". Przegrane z USA i Rosją zszokowały całą siatkarską Brazylię. Siatkarze zdają się być przygnębieni, przepraszają kibiców, przyznają w mediach do słabej postawy, ale zapowiadają też rewanż i walkę o złoto w Pekinie.
Kapitan Brazylii, Giba, był jednym z tych, którzy najbardziej przeżywali porażkę z USA. Siatkarz czuł się w obowiązku, aby przeprosić publiczność za straconą szanse zwycięstwa u siebie, w domu. - Każdego roku przegrywamy jakiś mecz, ale ta przegrana tutaj to nasz grzech. Tak bardzo pragnęliśmy tego tytułu... Chcę przeprosić naszych fanów za naszą, szczególnie za moją grę i przekazać im, że robiliśmy co w naszej mocy, aby wygrać, nie poddaliśmy się i nie straciliśmy celu z oczu ani przez moment – mówił wyraźnie przygnębiony siatkarz. Jego szczerość i przyznanie się do błędów, własnych i drużyny, zyskało uznanie w oczach kibiców i siatkarskiego środowiska.
Najgorsze było jednak przed Brazylią. Mimo przegranej, w meczu z Rosją to właśnie Giba był najjaśniejszym punktem swojej drużyny, walczył o każdą piłkę. Po meczu dziękowali mu kibice i koledzy z drużyny. - Jestem dumny, że gram obok ciebie - te słowa powiedział Andre Heller do Gilberto w czasie meczu z Rosją, będąc pod uznaniem dla jego nastawienia i woli walki, co po meczu wyznał dziennikarzom. - Musimy przełknąć ten ból razem, jako drużyna. Nie aby udowodnić cokolwiek innym, ale sobie. Udowodnić, że jesteśmy w stanie podnieść się i osiągnąć nasz cel, do którego dążymy od dawna: złoto w Pekinie - powiedział środkowy bloku.
- Nie mieliśmy dynamiki, szczególnie w ataku. Musimy spojrzeć na nasza grę w tym turnieju, na to wszystko co sie wydarzyło uważnie dlatego, że Igrzyska są już za 2 tygodnie. Giba zaznaczył, że pomimo niespodziewanej porażki i przerwanej passy siedmiu zwycięstw w Lidze Światowej, Brazylia jedzie na Igrzyska w roli faworyta i poradzi sobie z tym.
Analizując historię pojedynków z USA, stwierdzono, że Stany Zjednoczone zawsze były i są niewygodnym przeciwnikiem dla canarinhos. Ta opinia, dosyć powszechna już wcześniej, po przegranym półfinale zdawała się wybrzmiewać zewsząd w siatkarskiej Brazylii. - Oni zawsze grają z ogromną inspiracją, wolą walki przeciwko nam. Ale nie możemy tworzyć demonów! Prawdopodobnie, spotkamy się z USA w Pekinie. Musimy od początku wejść w mecz, stworzyć presję, a jestem pewien, że wygramy - nie chciał do końca potwierdzić tej opinii Dante.
Według libero drużyny, Serginho, presja gry przed własną publicznością nie ciążyła nad zespołem. Powiedział on, że przez cały mecz z USA, drużyna spokojnie szukała alternatywy dla swojej gry, ale nic nie wychodziło. - Musimy wyciągnąć wnioski. Przez tyle lat siatkarze USA rozwijali się, nie stali przecież w miejscu. Oni uwielbiają wygrywać, mają taką mentalność. Przyjechali tu po to, aby zwyciężyć, aby nas pokonać. Nikt z nas nie zagrał dobrze, nasza gra nie wyglądała tak, jak zakładaliśmy. Teraz dodamy brakujące elementy i w przyszłości zagramy z nimi inaczej - analizował libero.
Inne zdanie na ten temat ma trener, Bernardo Rezende - Czuliśmy odpowiedzialność na barkach. Chcieliśmy wygrać, czuliśmy , że jest to nasz obowiązek wobec kibiców. Chcieliśmy wyjść na boisko z ciężarem bycia faworytem i zwyciężyć. Po tej porażce, wiele zespołów nabierze pewności, że można z nami wygrać. Trener zauważył, że przegrana w turnieju może być źródłem nowej motywacji dla jego siatkarzy. - Wszystko można wykorzystać przeciwko sobie, można też uczynić z tego korzyść, pozytyw. Zobaczymy, jak sobie z tym poradzimy - zakończył.
Bruno, który w meczu z Rosją zastąpił kontuzjowanego Marcelo przyznał, że siatkarze rozczarowali nie tylko kibiców, ale także siebie samych. - Dziękuję wszystkim, którzy przybyli, by nas wspierać. Przepraszam za rozczarowania, za pustkę i smutek, które czujemy. Damy z siebie maksimum i spróbujemy zdobyć złoty medal na Igrzyskach - obiecał rozgrywający.
W podobnym tonie wypowiadał się Gustavo: - Mieliśmy wielkie oczekiwania związane z tym turniejem. Przegraliśmy, bo chyba za bardzo chcieliśmy pokazać tutaj , jak dobrzy jesteśmy. Niby to jest logiczne: każdy może przegrać i wygrać, ale to nie jest do końca tak. To nie była ta Brazylia i ten Gustavo, którego zna świat. Musimy iść teraz do przodu, dużo trenować. Tak mało czasu zostało do naszego debiutu z Igrzyskach, a tam także czekają na nas rywale, z którymi przegraliśmy, jak USA.
- Policzek prosto w twarz, takie otrzeźwienie, każdemu czasem się przydaje. Lepiej, że stało się to teraz niż w Pekinie – szczerze przyznał Sergio. - Lepiej przyjąć cios teraz niż zostać znokautowanym w Pekinie. W meczu z nami na tym turnieju był ich dzień? W porządku. Kto wie, czy dzięki temu, jako zespół nie zrobimy kroku naprzód? - wtórował mu Dante.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.