Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi zagraniczne

Ligi zagraniczne | 2009-01-06 09:57:35 | Nadesłał: Anna Gumowska | Źrodlo: reprezentacja.net

Sebastian Świderski: Zimny prysznic zadziała pozytywnie

Fot.: Maurizio Spalvieri - lubevolley.it

Niezwykle trudny i intensywny miesiąc czeka siatkarzy Maceraty, tym bardziej, że zawodnicy odczuwają już trudy sezonu. O ostatniej porażce, kolejnych wyzwaniach i swojej dyspozycji mówi w rozmowie z serwisem Reprezentacja.net Sebastian Świderski.

Reprezentacja.net:
W sobotnim meczu nie zobaczyliśmy Pana w wyjściowej "szóstce"- komentatorzy wspominali o urazie. Czy rzeczywiście coś jest na rzeczy?


Sebastian Świderski:
- Tak. Mam problem z mięśniami międzyżebrowymi i jest to dosyć dokuczliwe. Stało się to w piątek. W poprzednim spotkaniu w ogóle nie wystąpiłem, ostatnio również nie powinienem grać - zacząłem odbijać piłkę dopiero w przeddzień sobotniego spotkania. Trener zaryzykował wpuszczając mnie na boisko a ja, jak każdy, chciałem dać tyle, ile mogłem. Niestety, nie dałem za dużo, bo to spotkanie przegraliśmy (Świderski mimo gorszej dyspozycji fizycznej zagrał bardzo dobrze - za występ otrzymał najwyższą w zespole notę - przyp.red.). To kolejny mecz przegrany na południu kraju – mamy przykre wspomnienia z pojedynków z zespołami z tamtych rejonów.

Czy w takim razie zobaczymy Pana na boisku w dzisiejszym spotkaniu?

- Na tę chwilę trudno powiedzieć. Jestem na środkach przeciwbólowych i mięśnie międzyżebrowe dosyć mocno mi dokuczają, zobaczymy jak to będzie. Jestem umówiony na konsultację medyczną i od tego będzie wiele zależało. Jeżeli będę mógł pomóc drużynie, na pewno będę chciał zagrać. Jeżeli trenerzy czy sztab medyczny zadecydują, że powinienem się do końca wykurować, po raz kolejny obejrzę mecz z ławki. Nie robię jednak z tego powodu tragedii – celem nie jest najbliższy mecz, ale bardziej odległe wyzwania. Potrzeba trochę czasu na regenerację i dojście do siebie.

Wróćmy do spotkania z Martina Franca. W pierwszych dwóch partiach zawodziły blok i przyjęcie przy dobrze serwujących rywalach, mieliście także ogromne problemy z wykończeniem akcji...

- Rzeczywiście, ale nie tylko zespół Martina Franca grając z nami stawia na bardzo mocną zagrywkę starając się tym elementem wyrządzić nam duże szkody. W pierwszych dwóch setach nie mogliśmy sobie poradzić i dobrze przyjąć. Mieliśmy ogromne problemy z wyprowadzeniem akcji i później ze skończeniem ataku. To nas jednak nie usprawiedliwia, bo wcześniej nawet ze złym przyjęciem potrafiliśmy wygrywać, wyprowadzać cztery ataki w jednej akcji grając z głową. Zabrakło cierpliwości i trzeźwości umysłu – chcieliśmy za szybko skończyć piłkę i to się mściło. Zespół Stamplastu nie walczy o mistrzostwo, ale o play-offy – zrobią wszystko, by ten cel uzyskać. My nie powinniśmy zagrać tak jak w sobotę.

W trzecim secie to, co wcześniej zawodziło zaczęło świetnie funkcjonować - wygraliście partię do 7. Wydawało się, że niemoc została przełamana, ale nie udało się tego utrzymać w czwartej partii. Dlaczego?

- Nie ma jednego wytłumaczenia, na pewno w trzecim secie wyszła z nas sportowa, męska złość, która spowodowała, że zaczęliśmy grać coraz lepiej. Z drugiej strony rywal chyba za szybko uwierzył w sukces, trener Stamplastu zaczął wprowadzać zmiany, które nie przyniosły efektu i set skończył się naszym wysokim zwycięstwem. W czwartej partii rywale zaczęli grać ponownie swoją siatkówkę, a my żadnym elementem nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. W dodatku sędzia popełnił dwa błędy i nagle zrobiło się 20:14. Ciężko się w takim momencie uspokoić i odrobić straty.

*rozmawiała Dominika Chorzępa, więcej w serwisie Reprezentacja.net

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane