Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2008-10-01 14:20:03 | Nadesłał: Marysia Olbrycht | Źrodlo: inf. własna

Politechnika Warszawska - zespół przyszłości

Zawodnicy, zarząd i kibice stołecznego klubu z kwaśną miną wspominają ubiegły sezon. Mieszanka młodości z doświadczeniem nie zdała egzaminu, więc postanowiono pójść na całość – tworząc najmłodszą drużynę w PlusLidze. Klub stawia na młodość, czego dowodem jest też odmłodzona kadra szkoleniowa. Na co będzie stać tę drużynę w sezonie 2008/2009?

Trudne wspomnienia...

Borykający się z problemami finansowymi klub pod koniec roku 2007 stracił sponsora strategicznego, który... wrócił w przerwie między sezonami. Nie najlepszą atmosferę tworzyły też wyniki zespołu, które daleko odbiegały od spodziewanych rezultatów. Duet trenerski Skorek-Kowalczyk oparł pierwszą szóstkę na graczach, którzy już parę lat temu przekroczyli 30 rok życia. Na ławce zaś mieli do dyspozycji zawodników o ponad 10 lat młodszych. Taki układ pozwolił tylko na heroiczną walkę o utrzymanie się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zespół potrafił nawiązać walkę nawet z potentatami ligi – Jastrzębiem lub Skrą – ale niestety przytrafiały się też bardzo słabe mecze jak na przykład porażka w niemal wygranym meczu z Sosnowcem u siebie. Po rundzie zasadniczej Politechnika plasowała się na 9 miejscu, co dawało jej handicap w barażach z Delectą Bydgoszcz. Trwająca prawie 2 miesiące rywalizacja przyniosła kibicom ogromne emocje, które szczęśliwie zakończyły się w ostatnim, siódmym już, pojedynku z drużyną znad Brdy. Ostatnią prostą do utrzymania były mecze z KS Poznań, który po dwóch gładkich porażkach w stolicy pokazał swoje 'tygrysie' pazurki i w 3 meczu rozbił Politechnikę u siebie. Jednak następnego dnia podopieczni trenera Jerzego Taczały postawili kropkę nad i mogli udać się na zasłużone wakacje po najdłuższym sezonie w życiu.

Czas zmian

W czasie okienka transferowego, w Politechnice – jak co roku – doszło do gruntownego przemeblowania drużyny. Zarząd klubu nie zdecydował się na przedłużenie kontraktu z człowiekiem, który uratował dla stolicy PlusLigę, czyli z Jerzym Taczałą (prowadził zespół od 3 stycznia 2008 roku). Na jego miejsce do współpracy zaproszono byłego asystenta Edwarda Skorka – Krzysztofa Kowalczyka. Nowy szkoleniowiec AZS-u postawił sobie za cel, jak sam mówi: - Mój zamiar jest taki, żeby strategia była długofalowa. Sam fakt, że na treningi przychodzi 14-16 zawodników – z czego 2-3 trenuje na co dzień w innych klubach, którzy dopiero skończyli wiek juniora – najlepiej o tym świadczy. To wskaźnik, który pokazuje, że stawiamy na młodzież. Stawiamy na współpracę z Metrem, MOS-em i innymi warszawskimi klubami, po to by tych najzdolniejszych zatrzymać w Warszawie i nie wypuszczać ich w Polskę.

W wyniku tych zmian w nowym sezonie w Politechnice nie zobaczymy już: Pavla Chudika (Ferram Opava), Jakuba Markiewicza (koniec kariery), Przemysława Michalczyka (Tytan-Domex AZS Częstochowa), Marcina Malickiego (Avia Świdnik), Michała Chaberka (pierwotnie Jadar Radom, obecnie szuka klubu), Tomasza Kowalczyka (AZS UWM Olsztyn), Antona Kulikovskiego (szuka klubu, wrócił do Rosji), Radosława Szymczaka (AZS Politechnika Krakowska). Trener Kowalczyk dobierając nowych graczy kierował się głównie nowym celem klubu: - Chcemy zbudować zespół, który za 2-3 lata będzie walczył o wyższe cele niż tylko o 8 miejsce w lidze. Właśnie to jest główną perspektywą. W zeszłym roku oczekiwania były zbyt wygórowane, jak się okazało później – nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Nie mogliśmy grać o czwórkę, o medale – życie szybko to zweryfikowało. Teraz realnie patrząc, myślę, że mamy szansę na to, by zagrać przede wszystkim dobrą i ładną siatkówkę – by kibice byli zadowoleni – to jest cel nr. 1. Przy tym jak się uda utrzymać, a już zająć jakieś przyzwoite miejsce – to będzie pełnia szczęścia. Budując nowy, przyszłościowy zespół szkoleniowiec nie zapomniał o odpowiednim doborze współpracowników – jego asystentem został Robert Strzałkowski o którym jego przełożony powiedział: - Trochę przez zbieg okoliczności znalazł się na stanowisku drugiego trenera. Drugim trenerem miał być ktoś inny, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Mieliśmy już zakontraktowanego masażystę, który był w zeszłym roku, ale na 2 dni przed startem zgrupowań również zrezygnował. Siłą rzeczy Robert, który ma uprawnienia jako fizjoterapeuta i drugi trener został moim asystentem. To młody i zdolny chłopak, grający kiedyś w siatkówkę. W Bełchatowie grał razem z Robertem Milczarkiem i Bartkiem Nerojem.” Poproszony o krótkie przedstawienie się, Robert Strzałkowski odparł: ”Mam 23 lata i pochodzę z Bełchatowa, grałem w Skrze jako junior, ale potem wybrałem studia. Trafiłem do Poznania na AWF, na kierunek trenerski. Siatkówka to moja pasja, przez całe życie się przewijała. Dostałem propozycję objęcia funkcji drugiego trenera – grzechem byłoby tego nie wykorzystać.”

Nowi zawodnicy:

O charakterystykę nowych zawodników Politechniki poprosiliśmy trenera Krzysztofa Kowalczyka, oto co powiedział o każdym ze swoich nowych podopiecznych:

Bartłomiej Neroj (Skra Bełchatów):

“Jego nie trzeba charakteryzować zbyt długo. Jest to zawodnik o bardzo dużym potencjale zarówno jeśli chodzi o rozegranie piłki, jak i grę w bloku czy zagrywce. Przez ostatnie lata zabrakło mu grania, teraz będzie miał sporo czasu by te zaległości odrabiać. Uważam, że ma potencjał nawet reprezentacyjny.”


Robert Milczarek (Skra Bełchatów):
“Jeden z lepiej przyjmujących zagrywkę w polskiej lidze. Z technicznych elementów siatkarskich wyróżnia go to, że doskonale amortyzuje uderzenia piłki – tutaj jest to przykład gracza, którego warto naśladować pod tym kątem.”


Karel Kvaśnicka (Resovia Rzeszów):
“Jeśli można go charakteryzować, bo wszyscy go znają – to jeden z najlepiej przyjmujący zawodników w polskiej lidze. Myślę również, że technicznie jeden z najlepiej przyjmujących w Europie. Nie boję się tego stwierdzenia, ponieważ widziałem różnych zawodników na świecie i w Europie. Karel jest przykładem kogoś takiego, kogo powinniśmy nagrywać i pokazywać młodym zawodnikom, jak należy ustawiać się do przyjęcia, jak przyjmować z perfekcją. To klasyczny przykład takiego zawodnika.”


Siergiej Kapelus (Krymsoda Krasnoperekopsk):
“Najmniej znany w Polsce zawodnik – o doskonałych parametrach motorycznych, bardzo skoczny i bardzo szybki – najszybszy w tym zespole. Naprawdę bardzo szybki gracz, doskonale walczący w czasie meczu – myślę, że wielkim atutem będzie ta jego zadziorność, waleczność i gra do końca. Nieco słabiej przyjmuje od Karela i Roberta, ale nie ma z tym większych kłopotów.”


Andrzej Skórski (Fart Kielce):
“Podobnie jak Siergiej – bardzo dynamiczny i najbardziej skoczny zawodnik w zespole. W ataku potrafi zrobić bardzo wiele, jedynie nad przyjęciem musi popracować, ale ma od kogo się uczyć.”


Jarosław Tepling (Energetyk Jaworzno):
“Co ciekawe – podobnie jak wielu środkowych – ma niewielki staż zawodniczy tj. dopiero od 5-6 lat poważnie trenuje siatkówkę. Ma duże predyspozycje do dobrego grania w bloku – jest wysoki i bardzo czujny na siatce. Nad atakiem będzie musiał nieco więcej popracować.”


Karol Kłos (Metro Warszawa/Skra Bełchatów):
“Karola znam od kadeta, oglądałem go jeszcze jak miał nieco ponad 180 cm wzrostu, kiedy po raz pierwszy przyszedłem na jego mecz. Był wtedy najlepiej blokującym zawodnikiem, mimo że był najniższym i najchudszym w zespole graczem, ale wyrósł i teraz może być kandydatem na doskonałego środkowego. Trzeba go szlifować jak diament – może grać wielką siatkówkę.”


Jurij Gladyr (Lokomotiv Kijów):
“To jest gracz – nie zawodnik! - na bardzo wysoki poziom, sądzę, że w perspektywie 2-3 lat na najwyższy światowy poziom. Mam nadzieję, że tutaj przez rok pokaże swoje umiejętności i bardzo nam pomoże.”



Przygotowania do sezonu:

J.W. Constructions OSRAM AZS Politechnika Warszawska przygotowania do nowego sezonu rozpoczęła wraz z początkiem sierpnia. Pierwsze dwa obozy w Szczyrku i Kielnarowej przebiegały pod znakiem dwóch aspektów: – Na tych obozach skupiliśmy się w zasadzie na przygotowaniu kondycyjno-siłowym oraz pracy nad przyjęciem i obroną. Nad tymi elementami spędziliśmy najwięcej czasu. Drugi czynnik jaki brałem tutaj pod uwagę, obok spraw czysto treningowych, to była integracja zespołu. To w większości nowi i młodzi zawodnicy, którzy nigdy ze sobą nie grali – przyszło 8 zawodników. Myślę, że udało się to zrobić najszybciej. – powiedział Kowalczyk. Najpóźniej do nowego klubu dołączyli Karol Kłos (po ME Juniorów) oraz pozyskany niemal w ostatniej chwili, Jurij Gladyr.

Pierwszy sprawdzian formy przyszedł w Krośnie na turnieju towarzyskim, gdzie Politechnika zmierzyła się z Jastrzębskim Węglem, Resovią Rzeszów oraz dwukrotnie z gośćmi z Ukrainy – Lokomotivem Charków. Porażki doznali tylko z Resovią (0:3), co dało im drugie miejsce w turnieju. W drugiej połowie września formę stołecznych siatkarzy w Iławie sprawdziły zespoły z Olsztyna, Radomia i Bydgoszczy. Podobnie jak w Krośnie ponieśli jedną porażkę (0-3 z Olsztynem) i dwukrotnie wygrali (po 3-2 z pozostałymi ekipami) co sklasyfikowało ich za zwycięskim AZS-em Olsztyn. Trener Kowalczyk nie ukrywał swojego zadowolenia z tych sprawdzianów: - To były bardzo dobre mecze sparingowe dla nas, w zastępstwie treningu sprawdziły się one w 100%. Bardzo dobry mecz – mimo słabego wyniku, ale on odgrywa tutaj drugoplanową rolę – z Olsztynem, bo wszyscy mogli pograć, a spotkanie było wyrównane. Natomiast drugi i trzeci mecz, to zmiany i roszady w składzie, więc nie mogli się na początku ze sobą zgrać, ale w momencie gdy wszystko zafunkcjonowało właściwie, to widać było efekty. Od strony szkoleniowej turniej oceniam bardzo pozytywnie, bo grali wszyscy zawodnicy, z wyjątkiem Kuby Radomskiego, który ma problem z barkiem. Zagrali 100% treningi i było bardzo dobrze. Uważnym obserwatorom gry stołecznego AZS-u w oczy rzuciła się istotna poprawa w grze obronnej. – Pierwsze zajęcia taktyczne były poświęcone obronie i nadal będziemy nad tym pracować. Co widać zresztą po tym, że mieliśmy wyższą skuteczność w ataku po kontrze niż po przyjęciu zagrywki. Jeśli utrzymamy ten pierwszy parametr i poprawimy drugi, to będzie jeszcze lepiej. Trener zapytany wprost przyznał, że już od dłuższego czasu wie jaką szóstką będzie grać na początku sezonu ligowego. Jednak jak sam później dodał: - Typy już mam, ale jeszcze je weryfikuję, bo szansę trzeba dać każdemu zawodnikowi, który trenuje. Oni po to trenują by mieć szansę, przynajmniej szansę grania, a za tą szansą może pójść jakiś awans. Przed nikim nie zamykam drogi do grania. Z zawodnikami na wysoki poziom jest jak z dziećmi – oni po to przychodzą na trening, żeby grać w meczu, a nie siedzieć na ławce. Dajemy wszystkim możliwość grania i pokazania się.

Rozgrywany w ostatni weekend września Memoriał im. Zdzisława Ambroziaka w Warszawie pokazał, że gospodarze mają spore rezerwy w grze. Robert Strzałkowski o tym turnieju powiedział: - Był to turniej typowo szkoleniowy i graliśmy głównie drugą szóstką. Pierwszą szóstką z Rybakiem, Kvaśniczką i Sergiejem Kapelusem zagraliśmy tylko ze Skrą. Zagraliśmy dobry turniej, z potentatami ligi: ze Skrą, Treflem i Częstochową. Rezerwy w grze są spore, bo chłopaki są po siłowni i to musi z nich 'zejść'. Dopiero ma ligę ma przyjść świeżość – wtedy będzie dobrze. Słowa swojego asystenta uzupełnił główny trener, który nie omieszkał dać przytyka w nos tym, którzy skazują Politechnikę na pożarcie: - Owszem zagraliśmy dobry turniej, aczkolwiek mogę powiedzieć, że w tym okresie przygotowawczym mieliśmy lepsze mecze. Zaprezentowaliśmy się dobrze, ale to jeszcze nie było to na co nas stać. Przed turniejem zawodnicy byli nieco zmęczeni po ciężkich treningach i brakowało świeżości. Generalnie z zespołu jestem zadowolony – grali wszyscy i pokazali się z dobrej strony i że coś potrafią. Myślę, że już nikt nie będzie mówił, że jesteśmy 10 drużyną w lidze, trochę zweryfikują swoje zdanie. W dwumeczu z Treflem Gdańsk gospodarze nie stracili nawet seta, a kluczem do tego okazała się skuteczna zagrywka: - Akurat trochę więcej czasu poświęciliśmy na zagrywkę, bo faktycznie do tej pory z tym elementem mieliśmy spore problemy. Widać, że są rezerwy w serwisie, który nie jest jeszcze regularny, więc popracujemy nad tym, by wyeliminować błędy. Dobrze na przyszłość rokuje to, że zdarzają się już serie dobrych zagrywek. Jedynym zmartwieniem stołecznego szkoleniowca może być zdrowie dwóch zawodników – Wiktora Położewicza i Jakuba Radomskiego, ale jak sam uspokaja, obaj wrócą do treningów z pełnym obciążeniem w przeciągu tygodnia, więc na start ligi będą gotowi.

Zespół bez gwiazdy

Taki, a nie inny skład Politechniki Warszawskiej sprawia, że zespół nie posiada gwiazdy, a jedynie wyraźnego lidera. Jest nim, grający od kilku sezonów w Warszawie, kapitan Radosław Rybak. Na doświadczonym atakującym do tej pory spoczywał największy ciężar gry w ataku. Teraz ma się to zmienić, bo jak przyznaje Rybak – nareszcie ma kto go wspierać i mają dobrych zmienników. Zapytany o atmosferę w drużynie na przestrzeni ostatnich sezonów, odpowiedział: - Przyznam, że z atmosferą bywało różnie. Z tego co pamiętam to może tragedii nie było, była dobra atmosfera, ale z grą bywało różnie. Obecnie większość zawodników to są studenci i ludzie bardzo weseli. Mam wrażenie, że teraz jest nawet lepiej niż ok, powiedziałbym, że jest wyjątkowo. Pod względem charakterologicznym jesteśmy dobrani naprawdę dobrze. Drużyna jest bardzo waleczna – czasem widzę u nich przerost tej woli walki, absolutnie nie trzeba ich pobudzać. Mam nadzieję, że właśnie ta waleczność będzie nas charakteryzować w tym sezonie. Nie będziemy odpuszczać w żadnym momencie. Pierwsze sparingi dowiodły ostatniemu zdaniu Rybaka – Nawet jak przegrywamy, to nie tak bardzo wysoko do 15, tylko na przykład do 22 – decyduje parę punktów. Cały czas staramy się trzymać przeciwników w zasięgu – to bardzo ważne. Wtedy zupełnie inaczej się gra, kiedy siedzimy przeciwnikowi na gardle. W takiej sytuacji nawet najlepsi kiedyś pękną. To jest pocieszające. – dodał. Kapitan zespołu bardzo chwali swoich młodszych kolegów za zaangażowanie na treningach i posiadane umiejętności – zdaje sobie sprawę, że to pomaga trenerowi przygotować drużynę do sezonu. Rybak znany jest z bardzo mocnej i skutecznej zagrywki, a po sparingach z Treflem można spodziewać się, że nie on jeden postraszy rywali w tym elemencie. - Dobra zagrywka jest ważna, ale pamiętajmy, że to jest okres przygotowawczy i dopiero zbliżamy się do ligi. Chcemy, żeby to się utrzymało, ale liga rządzi się nieco innymi prawami. Dochodzą inne obciążenia, również natury psychologicznej. Dużo młodych chłopaków, więc łatwo im nie będzie. Będziemy się trzymać tego co gramy teraz, chcemy mieć swój styl. Naprawdę w lidze powinno to wyglądać całkiem nieźle. Po chwili Radek Rybak zwraca uwagę na jeszcze inne elementy siatkarskiego rzemiosła: - Gra blokiem z obroną, a co za tym idzie dobra zagrywka – to jest najważniejsze. W tych kilku meczach pokazaliśmy, że dobrze zagrywamy i wtedy łatwiej jest nam bronić. Ci, którzy są na boisku mają naturalne predyspozycje do gry obronnej.


Z boku

Na Memoriale im. Z. Ambroziaka o opinię o nowym zespole Politechniki poprosiłam byłego gracza, Przemysława Michalczyka:
Na to, na co stać Politechnikę finansowo to myślę, że skład jest bardzo fajny. Walka o utrzymanie to minimum, ale jeśli wszystko będzie dobrze to kto wie... Krzysztof Kowalczyk ma bardzo dobry kontakt z zawodnikami. Teraz jeszcze bardziej odmłodzono zespół, w zeszłym sezonie mieszanka pół na pół, młodości ze starością nie wypaliła. Patrząc na ich grę widać, że w przyjęciu jest całkiem dobrze, bo przedtem mieliśmy z tym problemy – w tym roku i Kvaśniczka i Kapelus dobrze się prezentują w tym elemencie. Życzę im jak najlepiej, byle tylko przegrali z nami pierwszy mecz w lidze! (śmiech)


Cele na sezon 2008/2009

Krzysztof Kowalczyk o celach zespołu mówi jednoznacznie: - Perspektywy i oczekiwania są w zasadzie nie zmienione – za zadanie mamy utrzymać się w rozgrywkach. W słowach szkoleniowca AZS-u można dostrzec ogromna dawkę optymizmu, którą zaraża wszystkich wokół: - Na chwilę obecną jest to zespół, który prezentuje dobry poziom, również jego poszczególni zawodnicy. Nie jest to może rewelacyjny pułap, ale dobry na pewno i dający szansę – przy dobrym treningu i ułożeniu gry – na wygrywanie meczów z silniejszymi drużynami. Nie będę twierdził, że będą wszystko wygrywać, bo niektórzy zawodnicy nie mają na tyle doświadczenia, żeby z takimi zespołami za każdym razem grać jak równy z równym. Potencjał mają na naprawdę dobre granie i sądzę, że to jest kwestia 2-3 lat kiedy o wielu z nich będziemy słyszeć dużo pochlebnych opinii.


* przygotowała Marysia Olbrycht, PrzeglądLigowy.com.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane