Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » ORLEN Liga Kobiet

ORLEN Liga Kobiet | 2018-04-01 00:16:12 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: inf. własna

Marta Janik: Nie mamy nic do stracenia

Fot.: Edwin Arturo Vega Aquino

Torunianki tego sezonu nie mogą zaliczyć do udanych. Niestety ich sytuacja w ligowej tabeli jest bardzo trudna, bowiem znajdują się one w strefie zespołów, które będą musiały walczyć o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na pewno wygrana we Wrocławiu poprawiła nieco nastroje w drużynie prowadzonej przez trenera Mirosława Zawieracza. - Chciałybyśmy, żeby pojedynek z Impelkami zapoczątkował zwycięską passę, którą uda nam się dalej podtrzymać - powiedziała tuż po pojedynku w stolicy Dolnego Śląska, Marta Janik, przyjmująca zespołu POLI Budowlani Toruń.

Tie-break - tak krótko w waszym wykonaniu można podsumować mijający marzec. Na pięć spotkań, aż cztery z nich kończyły się właśnie po pięciosetowej walce, z których w dwóch cieszyłyście się z wygranej.

Marta Janik:
Nie ukrywam, że jest to dla nas ostatnio bardzo pracowity czas, bo rozegrałyśmy dużo bardzo ciężkich setów. Mam nadzieję, że teraz, po tej wygranej we Wrocławiu będziemy miały trochę odpoczynku, bo przed nami niezwykle ważne mecze. W dolnej części tabeli jest naprawdę ciasno, więc musimy być do końca skupione. Chciałybyśmy, żeby pojedynek z Impelkami zapoczątkował zwycięską passę, którą uda nam się dalej podtrzymać.

W spotkaniach z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski i Developres SkyRes Rzeszów prowadziłyście już 2:0, by kolejne partie i zwycięstwo oddać rywalkom. Z wrocławiankami Wasza gra też falowała - w pierwszym i trzecim secie rywalki Was całkowicie zdominowały, natomiast w pozostałych skutecznie się im zrewanżowałyście, pokazując wolę walki.

- Ostatnie mecze w naszym wykonaniu są trochę nierówne. Szczególnie koncentracji zabrakło nam w pojedynkach, gdzie wygrywałyśmy 2:0. Niestety czasami tak bywa. Jak widać potrafimy się jednak podnieść po takiej totalnej porażce. Nie ma co ukrywać, że w starciu z wrocławiankami momentami nie potrafiłyśmy sobie poradzić z ich bardzo mocną zagrywką. Ta hala chyba na nas tak dziwnie wpływa (śmiech). Faktem jest też to, że niektóre nasze zawodniczki pierwszy raz grały w Orbicie. Myślę, że to również wpłynęło na wynik. Nie myślimy już jednak o tym i cieszymy się, że potrafiłyśmy wyjść z dołka. To tylko dobrze wróży na przyszłość.

Jak już wspomniałaś Wasza sytuacja w ligowej tabeli nie jest wesoła. Teraz przed wami arcytrudne pojedynki z MKS-em Dąbrowa Górnicza i ŁKS-em Commercecon Łódź. Chyba łatwiej ligowe punkty będzie wywalczyć z ekipą ze Śląska, która niestety jest pewna spadku do pierwszej ligi?

- Dąbrowianki mają świadomość, że spadają z ligi, jednak nie oznacza to, że nie będą walczyć. One nie mają już nic do stracenia. Można powiedzieć, że będą grać tak aby zbić nas z pantałyku. Nie mamy zamiaru odpuszczać tego meczu i spodziewamy się w nim zaciętej walki. Nie patrzymy, że rywalki są na ostatnim miejscu, bo tak naprawdę nie jest to ważne. MKS ostatnio urwał dwa sety Budowlanym Łódź, więc pozycja w tabeli nie ma znaczenia. W identyczny sposób podchodzimy do starcia z ŁKS-em. Musimy dać z siebie 100 procent i walczyć do końca, starać się zdobywać jak najwięcej punktów. Nie mamy nic do stracenia.

Niestety sympatycy toruńskiego klubu nie mają zbyt wielu okazji, żeby oglądać Cię na boisku. Czy drzemie w Tobie ta przysłowiowa sportowa złość i chęć pokazania, że warto na Ciebie stawiać?

- Oj, ciężko powiedzieć (śmiech). Na ławce rezerwowych jest nas sześć i to decyzja trenera kto wchodzi na zmianę. Ja jestem zmienniczką Mariny (Cvetanović - przyp. red.), która gra dobrze. Generalnie w meczu z Wrocławiem nie było takiej potrzeby, żebym pojawiła się na boisku. Staram się jednak być cały czas rozgrzaną i niezmiennie liczę na to, że wejdę na parkiet. Tak jak powiedziałam wszystko zależy od trenera.

Przed nami Wielkanoc. Świąteczny prezent sprawiłyście sobie wygrywając z Impelem. Będziecie miały chociaż chwilę, żeby odpocząć i spędzić trochę czasu z bliskimi?

- Trochę tego czasu będzie, chociaż oczywiście chciałybyśmy, żeby było go jeszcze więcej. W przyszły piątek gramy mecz z Dąbrową i musimy się do niego przygotować. Tak naprawdę już w poniedziałek będziemy trenować. Cieszymy się, że niedziela będzie wolna. Oprócz typowego treningu mamy zaplanowaną też odnowę i basen. W ten sposób będziemy regenerować siły i przygotowywać się do następnych spotkań.

Toruń to nie tylko siatkówka. W swoich ligach liczą się żużlowcy Get Well Toruń i koszykarze Twardych Pierników. Można chyba powiedzieć, że w Grodzie Kopernika trwa "zacięta walka" o kibica?

- Tak, toczy się pozytywna walka o kibica. U nas w Toruniu nie ma jeszcze takich typowo siatkarskich kibiców. Dzieje się tak właśnie przez to, że inne kluby są w ekstraklasie. Dodatkowo dużo ludzi chodzi też na piłkę nożną, mimo że nie jest to najwyższa klasa rozgrywkowa. My cały czas walczymy o nowych sympatyków. Marketing stara się zachęcać zniżkami i rabatami na bilety. Są również organizowane różne atrakcje. Wiadomo, że im lepszy wynik sportowy tym więcej kibiców. Ponieważ ostatnio mamy słabszy czas trochę mniej ludzi przychodzi na mecze, ale każda osoba jest ważna i na każdego liczymy. Nie mogę oczywiście zapomnieć o naszym wspaniałym klubie kibica, który nam bardzo pomaga.


* Rozmawiała Danka Albrecht - przegladligowy.com


** Fotogaleria z meczu Impel - POLI Budowlani dostępna tutaj

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane