| 2008-08-23 08:07:00 | Nadesłał: Weronika Grabowska | Źrodlo: pkol.pl / inf. prasowa
Maja Włoszczowska została w sobotę wicemistrzynią olimpijską w kolarstwie górskim podczas Igrzysk XXIX Olimpiady w Pekinie! To dziewiąty medal dla Polski podczas tych Igrzysk.
Złoty medal zdobyła Niemka Sabine Spitz, która wyprzedziła Polkę o 41 sekund. Olimpijski brąz wywalczyła Rosjanka Irina Kalentiewa. Świetnie zaprezentowała się także debiutantka na olimpijskiej trasie Aleksandra Dawidowicz, która zajęła 10. miejsce.
Zawodniczki miały do przejechania sześć okrążeń trasy, która w sumie miała 27 kilometrów. Wyścig rozegrano w promieniach palącego słońca, w upale przekraczającym 30 st. Celsjusza.
W tak trudnych warunkach wiele startujących miało poważne problemy, trudów nie wytrzymały i wycofały się m.in. broniąca tytułu wywalczonego w Atenach Norweżka Gunn-Rita Dahle Flesjaa, mistrzyni świata Hiszpanka Margarita Fullana i liderka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Kanadyjka Marie-Helene Premont.
Od początku wyścigu bardzo szybkie tempo narzuciła Sabine Spitz. W połowie pierwszego okrążenia oderwała się od czołówki i szybko uzyskała kilku sekundową przewagę. Grupę pościgową prowadziła Maja Włoszczowska, tuż za nią była Chinka Chengyuan Ren.
Do końca drugiego okrążenia Chinka jechała razem z Polką, raz po raz zawodniczki zmieniały się na prowadzeniu. Gdy z rywalizacji odpadła Premont i Fullana, w grupie pościgowej obok Polki została tylko Chinka i Rosjanka Irina Kalentiewa.
Na początku trzeciego okrążenia, gdy Włoszczowska przyśpieszyła, rywalki nie były w stanie utrzymać jej tempa jazdy i Polka samotnie rozpoczęła pogoń za Spitz. Jednak Niemka doskonale przygotowana do igrzysk olimpijskich, cały czas jechała szybko, jej przewaga nad Włoszczowską do końca piątego okrążenia wynosiła prawie minutę.
Na ostatnim kółku trasy Włoszczowska przyśpieszyła i na mecie jej strata do Spitz wyniosła 41 s. Pod koniec wyścigu jadąca dotychczas na trzeciej pozycji Kanadyjka Catharine Pendrel osłabła, co natychmiast wykorzystała Rosjanka Kalentiewa. Wyprzedziła rywalkę i wywalczyła brązowy medal.
- To był bardzo trudny wyścig, na srebrny medal pracowałam przez kilka ostatnich lat. Sukces zawdzięczam nie tylko sobie, wielka w tym zasługa trenerów - powiedziała na mecie Maja Włoszczowska.
- Dla mnie najtrudniejsze było ostatnie okrążenie, gdy się trochę zdekoncentrowałam. Miałam wywrotkę, bardzo się obawiałam, czy uszkodzenia roweru nie są na tyle poważne, że nie będę mogła dalej jechać. Na szczęście moje obawy się nie potwierdziły - stwierdziła Spitz.
Debiutująca w Igrzyskach Olimpijskich Aleksandra Dawidowicz zajęła dziesiąte miejsce. Polka przez dłuższy czas jechała na doskonałej, szóstej pozycji, ale pod koniec czwartego okrążenia miała na trudnej technicznie trasie upadek i straty nie zdołała później odrobić.
To pierwszy olimpijski medal dla kolarstwa od 20 lat i pierwszy w ogóle zdobyty przez kobietę. Do tej pory olimpijskie krążki dla naszego kraju zdobywali tylko mężczyźni, więc w ten oto sposób Maja Włoszczowska przejdzie do historii polskiego kolarstwa.
- Już miałem okazji zasmakować medalu olimpijskiego jak byłem szefem wyszkolenia podczas Igrzysk w Monachium, kiedy to nasza drużyna stawała na podium - powiedział szczęśliwy Wojciech Walkiewicz, prezes PZKol. - Jednak to pierwszy medal olimpijski za mojej prezesury, ale co najważniejsze, pierwszy medal kolarski zdobyty przez kobietę i z tego się należy ogromnie cieszyć. Człowiek czeka i czeka na te medale i wreszcie jest! To wspaniałe uczucie.
- Chciałbym tu nadmienić, że kolarstwo generalnie dobrze wypadło na tych Igrzyskach, a szczególnie nasze kobiety, bo i Maja i Paulina Brzeźna to wciąż młode zawodniczki i dają nam wielką nadzieję na Igrzyska w Londynie - zakończył szef polskiego kolarstwa, a zarazem wiceprezes PKOl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.