Najnowsze newsy

Pozostałe

Pozostałe | 2008-08-26 11:57:18 | Nadesłał: Daniel Mirkiewicz | Źrodlo: Dziennik

Gruchała: "Pijani działacze nie dawali nam spać"

Fot.: Magdalena Kudzia

"Prezes Lisewski musi odejść ze związku. Zawsze nam powtarza, że to my jesteśmy dla związku, a nie związek dla nas. Traktuje go jak prywatny folwark" - powiedziała Gruchała "Dziennikowi".

Zarejestruj się!

W relacjach z Pekinu przewijał się wątek alkoholu, którego nadużywają działacze. Jak to wygląda?

Sylwia Gruchała: Dajmy na to, że wyjeżdżamy na mistrzostwa świata. Jadą z nami wszyscy działacze związku, ludzie, bez których można by się obejść. Tuż przed naszymi startami robią sobie głośne imprezy. Nie raz było tak, że przed ważnymi walkami budziły nas odgłosy libacji. Na to wszystko patrzył prezes i nie reagował. W normalnym związku, prezes nie pozwoliłby na to. Podobnie, jeśli widziałby, że trener przychodzi pijany na zajęcia, odsunąłby go od pracy.

Nie trzeba było walnąć pięścią w stół, powiedzieć – kończymy imprezę, bo jutro startujemy?

Próbowaliśmy, ale z nami nikt się nie liczy. A przede wszystkim prezes. Zawsze nam powtarza, że to my jesteśmy dla związku, a nie związek dla nas. Traktuje go jak prywatny folwark.

Prezes jest wszechwładny?

Wydaje się, że tak. Kiedyś związek zawiadomił światową federację, że jeden z sędziów jest chory i nie może prowadzić zawodów we Francji. Na jego miejsce wysłano innego. Później ten rzekomo chory od kogoś z Francji dowiedział się, że był chory i dlatego nie sędziował tych zawodów. Polski związek okłamał światową federację.

Uda się pani na emeryturę? Tam wysłał panią Lisewski.

Wiem o tym i jest mi cholernie przykro, bo jestem osobą, która zrobiła coś dla polskiej szermierki i nie zasłużyłam na takie traktowanie.

Więcej w "Dzienniku"

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie