Najnowsze newsy

Pozostałe » IO Pekin 2008

IO Pekin 2008 | 2008-08-26 21:00:05 | Nadesłał: Agnieszka Mrozewska | Źrodlo: Sport / wp

Wenta: Żałoba nic nam nie da

Fot.: Dominik Ziajka

Przyjechałem ze swoimi osobistymi marzeniami i celami. I - uwaga - z wielką zazdrością, że nie mogę biegać po tym boisku! - mówi szkoleniowiec polskiej reprezentacji.

Zarejestruj się!

Piąte miejsce w igrzyskach olimpijskich wielu naszych sportowców tu, w Pekinie, odebrało jako swój sukces. Piłkarze ręczni - nie.

- Rzeczywiście. Te igrzyska były dla polskiej piłki ręcznej, nieobecnej na arenach olimpijskich przez 28 lat - pięknym doświadczeniem i piękną przygodą, ale bez satysfakcji z wyniku. Zdarzył nam się w całym turnieju jeden słabszy mecz. Niestety, ten najważniejszy, w ćwierćfinale. Być może dla niektórych - na przykład Polskiego Komitetu Olimpijskiego - punkty za nasze piąte miejsce są ważne. Ale na międzynarodowej arenie ta lokata naprawdę nic nie znaczy. Nie wiem, dlaczego akurat piłkarze ręczni musieli grać o miejsca 5-8. Siatkówka pojechała do domu, koszykówka także. Być może chodziło o promocję handballu. Ale jaki jest sens rozgrywania spotkań o 8.00 czy 10.15? To jest taka dodatkowa kara dla tych, którzy i tak już się ukarali, przegrywając ćwierćfinał.

A jednak zmobilizował pan drużynę na tyle, by wygrała te dwa ostatnie spotkania.

- Bo zawsze, w każdej sytuacji mecz gra się po to, by go wygrać. Ale proszę zwrócić uwagę, że tak naprawdę w tych spotkaniach dopiero w momencie, gdy ktoś dostał, a ktoś oddał, zaczynało się coś dziać. Pojawiał się ten „nerw” w grze, rosła adrenalina.

Jak się panu udało zebrać chłopaków do kupy na Rosję?

- W sobotę był dzień luźniejszy: trochę zwiedzania, trochę zakupów. Ogólnie - bieganina. Potem jeszcze spotkanie z wicepremierem i z ministrem sportu. Nie było wiele czasu na myślenie o tym spotkaniu, choć oczywiście jakąś krótką analizę i odprawę zrobiliśmy. Najważniejsze jednak było to, co powiedzieliśmy sobie przed samym wyjściem na parkiet: że zamykamy pewien rozdział w historii i możemy to różnie zrobić. Zespół dał odpowiedź na boisku.

Gdyby pan mógł jeszcze raz zagrać dziś ten najważniejszy mecz, z Islandią, zrobiłby pan coś inaczej?

- To pytanie już sobie zadaliśmy z trenerem Waszkiewiczem. Myślę, że raczej nie. Może gdyby była inna sytuacja zdrowotna... Bardziej więc pytanie to powinno dotyczyć nie tego, co zmienić, ale ewentualnie kogo. Tutaj na bardzo dogłębne analizy nie było czasu. Nie chcieliśmy też rozdrapywać, jątrzyć tej świeżej rany. Na razie zresztą tylko raz oglądałem ten mecz, a to stanowczo za mało. Kąt widzenia z ławki jest zupełnie inny, niż z jednej, drugiej czy trzeciej kamery. A nie chciałbym nikomu zrobić krzywdy niesprawiedliwymi osądami.

Ma dla pana jakieś znaczenie, że i tak wypadliście najlepiej z gier zespołowych w naszej ekipie?

- Za to się medali nie przyznaje. Stąd to rozgoryczenie na naszych twarzach. Cztery lata temu, podczas pierwszego spotkania w Spale z grupą 24 zawodników, powiedzieliśmy sobie, że jedynym celem naszej pracy będą właśnie igrzyska. Udało się, znaleźliśmy się tutaj, zabrakło ukoronowania. Może - wszyscy jesteśmy katolikami - ktoś tam u góry tak zdecydował? A może w przyszłości będzie inaczej. Dziś jesteśmy w tym miejscu, co cztery lata wcześniej: nie mamy pewności, że pojedziemy do Londynu. Ale głód u każdego jest ogromny. Rozmawiam z zawodnikami również prywatnie. Jest w tych rozmowach niedosyt, ale i samokrytyka. I jest wiara: „ja mogę lepiej”. Olimpiada to impreza powodująca to, że każdemu ubywa lat. Spójrzcie, kto grał u Francuzów - zawodnicy po 37, 38 lat. Dajmy sobie - i moim chłopakom - trochę czasu na przemyślenie wszystkiego. Bez nich nie byłoby mnie, beze mnie nie byłoby ich.

W minionych dniach - czy wręcz godzinach - wielu z pańskich podopiecznych mówiło: „nie wiem, co będzie dalej; nie wiem, czy jeszcze zagram w tej drużynie”. Co pan na to?

- Za dwa miesiące będą powołania na eliminacje mistrzostw Europy. Nie wykluczam, że ktoś odmówi, bo będzie miał swoje ważne powody. I ja się nie obrażę. Nic na siłę. Na pewno natomiast nie będzie czasu na narzekanie; trzeba pracować dalej, szukać nowych rozwiązań. Rozszerzyć grupę, pociągnąć kilku młodych. Eliminacje do mistrzostw Europy zaczynają się za dwa miesiące. Nie ma czasu do stracenia. Dlatego nawet jeśli jestem - a jestem, wierzcie mi - rozgoryczony czy wkur..., mówiąc dosadnie po polsku, ja muszę patrzeć przede wszystkim w przód. Żałoba nic nam nie da.

Więzi między panem a drużyną pozostały takie, jak na mistrzostwach świata, gdy sięgaliście po „srebro”?

- Odpowiedź jest prosta: gdy się wygrywa, wszystko funkcjonuje dobrze, nawet gdy coś boli. Gdy się przegrywa, po prostu trzeba się zmusić, by wstać rano i wyjść z pokoju pozytywnie nastawionym. Nie wolno mi zawodnika - nawet gdy mu się coś poprzedniego dnia na parkiecie nie udało - dołować. To jest nasz wspólny interes. Dlatego wszelkie raporty czy rozliczania, na radzie trenerów choćby, zawsze składam w kontekście całej grupy.

Pozytywy w takim raporcie będą?

- Oczywiście. Może niektórym z tych, którzy mieli brać na siebie większy ciężar, ten turniej nie wyszedł. Z drugiej strony ci, którzy do tej pory byli zmiennikami, dobrze się sprzedali, dowartościowali się. Poczuli, że jesteśmy w stanie zajść wyżej i poćwiczyć jeszcze mocniej. Potrzebujemy takich doświadczeń, jak zwycięstwo z Chorwacją, jak remis z Francją. Potrzebujemy tego, żeby młody chłopak - mający 2-3 mecze w kadrze - poczuł, że z takim Ivano Baliciem na przykład można się i pobić. To buduje zespół i każdego pcha do przodu.

Skoro stawialiście - i znów pewnie sobie postawicie - cel w perspektywie czteroletniej, czyli igrzyska, czy trzeba „w międzyczasie” sięgać koniecznie po medale mistrzostw świata czy Europy?

- Akurat w piłce ręcznej, by uzyskać kwalifikację na olimpiadę, w tych imprezach po prostu trzeba być. To nie podnoszenie ciężarów, w którym taki na przykład przeciwnik pana Kołeckiego przez dwa lata może nie pojawiać się na żadnych zawodach. I jak to rozumieć? Ale my sobie to pytanie o presję wyniku, towarzyszącą każdej imprezie mistrzowskiej, też stawiamy. W finałach mistrzostw świata już jesteśmy, w eliminacjach mistrzostw Europy czeka nas kilka spotkań. Grajmy je, bo - wobec braku czasu na turnieje towarzyskie - to jedyna okazja, by szukać czegoś nowego. I personalnie, i w samej grze. Może dzięki temu znajdziemy 2-3 nowe nazwiska? My więc po prostu musimy na tych imprezach być. Zresztą one mogą być jeszcze ważniejsze w kontekście następnych igrzysk. Tutaj w kuluarach mówiło się o zmianach zasad kwalifikacji olimpijskich, zwiększenia puli dla Europy. Nie czarujmy się; świat w piłce ręcznej jest słabszy, niż Europa.

U progu turnieju powtarzał pan, że będzie zbierał całkiem nowe doświadczenia w roli trenera. A zatem - krótkie podsumowanie tej „zbiórki”?

- Dużo kontaktów z trenerami innych dyscyplin, cennych spostrzeżeń z dziedziny przygotowań i medycyny w tych innych dyscyplinach. Ale także nowa wiedza o problemach polskiego sportu. Na tym tle - mam wrażenie - nie mogę narzekać na nasz związek, na nasze środowisko. Były też nowe doświadczenia w kategorii czysto emocjonalnej, jako członka całej ekipy olimpijskiej. Przede wszystkim to narastające z dnia na dzień napięcie. To oczekiwanie na pierwszy medal dla Polski. Kiedy został zdobyty, był jak adrenalina prosto w żyłę. W drugą stronę - każde niepowodzenie zwiększało liczbę smutnych twarzy w wiosce, powodowało wzrost presji na kolejnych startujących.

Trudniej być na igrzyskach trenerem czy zawodnikiem?

- Trenerem. Zawodnik ma zawsze tysiąc usprawiedliwień: trener zapierdzielił, zmiana była zła, piłka mi przeszkadzała, sędzia nas wykołował. Zaś w skrajnym przypadku: dobra, dałem d..., ale jutro będzie lepiej. Trener - już nie. Musi ogarnąć wszystko: plany treningowe na następny dzień, taktykę na mecz, sprawy zdrowotne, nawet ciuchy.

Ale chęć powrotu na igrzyska jest?

- Ogromna. Ja tu przyjechałem ze swoimi osobistymi marzeniami i celami. I - uwaga - z wielką zazdrością, że nie mogę biegać po tym boisku!

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie