Boks zawodowy | 2008-12-01 10:45:33 | Nadesłał: Grzegorz Bienias | Źrodlo: DZIENNIK
"Jeżeli kogoś razi to, że pomagałem Joli szukać różowego konika, to nie mój problem, tylko ich. Ja dobrze się bawiłem" - mówi były wicemistrz Polski w kick boxingu, a obecnie zawodowy bokser, Marcin Najman. Pięściarz odpiera w DZIENNIKU zarzuty, że na ringu wypada marnie.
Wygrał pan kolejną walkę na zawodowym ringu. W sobotę w Spodku pokonał pan Antona Lascka, który przegrał 45 z 55 zawodowych pojedynków. Jaki sens mają walki z takimi kelnerami?
Zdaję sobie sprawę, że moi rywale nie są wybitni. Ale tak buduje się zawodową karierę. To dopiero moja trzynasta walka. A mimo to miałem już szansę zdobyć tytuł mistrza Polski.
Pół roku temu przegrał pan jednak przez nokaut z Andrzejem Wawrzykiem. Po tym, co obaj pokazaliście teraz w Katowicach, nie daję panu większych szans w rewanżu...
Wawrzyk to znakomity bokser, ale w tym sporcie, a zwłaszcza w wadze ciężkiej, faworyta od porażki dzieli jeden cios. Oliver McCall kiedyś zamknął oczy i znokautował Lennoksa Lewisa. Gdy je otworzył, był już mistrzem świata. Nieliczni dojdą na szczyt, ja mistrzem świata nigdy nie będę, ale kocham to, co robię i chcę osiągnąć jak najwięcej.
Ma pan wielu krytyków. Prawie wszyscy fachowcy uważają pana za miernego boksera. Nie zraża to pana?
Jak powiedział James Bond, wyznacznikiem mojej siły jest siła moich wrogów. Gdyby zebrać wszystkich moich wrogów, zważając, że jestem sam, okaże się, że to ja jestem najsilniejszy. Mogę wyjść do ringu z każdym. Nie boję się nikogo. Nie jest wstydem przegrać. Wstydem jest nie podjąć walki.
Nie denerwuje się pan czytając komentarze na swój temat?
Najłatwiej wylewać swoją żółć przed komputerem. Trudniej coś zrobić w życiu. Poza boksem coś jeszcze umiem. Skończyłem liceum muzyczne a potem studia w tym zakresie na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Częstochowie. Potrafię zagrać chociażby na fortepianie, kontrabasie czy gitarze. Moja mama zapisała mnie do liceum muzycznego, ale moje serce chciało więcej adrenaliny niż daje gra na pianinie. Dlatego zacząłem trenować kick boxing, a potem boks.
Wykształcenie muzyczne pomaga w sporcie?
Jak dobrze trafię prawym sierpowym, to w sercu mi gra przez tydzień. W boksie największe sukcesy osiągają ludzie inteligentni. Zdaję sobie sprawę, ile mam braków, ale też znam swoje zalety.
Pomaga je wydobyć Jerzy Kulej, z którym pan trenuje?
To jeden z moich największych przyjaciół. Jest moim konsultantem. Okazuje mi wiele serca, zawsze mogę na niego liczyć. Znam go cztery lata i przez ten czas wiele mnie nauczył.
Więcej w "DZIENNIKU"
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.