Boks zawodowy | 2008-11-27 10:19:10 | Nadesłał: Grzegorz Bienias | Źrodlo: Przegląd Sportowy
Kariera Rafała Jackiewicza nabrała niespodziewanego tempa. Pięściarz z Mińska Mazowieckiego już niedługo może znaleźć się na szczycie wagi półśredniej, choć kilka lat temu był o krok od śmierci - czytamy w "Życiu Warszawy".
Kiedy cztery lata temu bokser związał się z warszawską grupą Bullit KnockOut Promotions (wówczas Hammer K.P.), nikt nie wierzył, że Rafał Jackiewicz może coś osiągnąć w zawodowym boksie. Do najprężniej działającego w Polsce promotora – Andrzeja Wasilewskiego – trafił bowiem w wieku 27 lat. Trochę późno, zwłaszcza że wcześniej trenował kick-boxing i nie miał styczności z boksem amatorskim.
Trenując w grupie Bullit KnockOut Promotions pod okiem Fiodora Łapina (a wcześniej ze Zbigniewem Raubo - przyp. GB), Jackiewicz stopniowo robił postępy i poprawiał swój bilans.
Momentem przełomowym w karierze Jackiewicza była wrześniowa walka z Jacksonem Osei Bonsu o tytuł mistrza Europy. Po 12-rundowym pojedynku „Wojownik“ z Mińska niespodziewanie wygrał na punkty.
W sobotę natomiast Jackiewicz będzie po raz pierwszy bronił tytułu mistrza Europy. Jego rywalem w katowickim Spodku będzie niepokonany Słoweniec Jan Zaveck (25 zwycięstw, 14 przez nokaut).– Teoretycznie Zaveck nie jest tak niebezpieczny jak Bonsu, który dysponuje piekielnie mocnym uderzeniem. Walka będzie jednak dużo szybsza i obfitująca w wymiany ciosów. Nawet na chwilę nie mogę się zdekoncentrować – ocenia Jackiewicz.
Więcej w "Życiu Warszawy"
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.